Kilka dni temu na ul. Narutowicza doszło do potrącenia kota. Na cierpienie zwierzęcia leżącego na środku ulicy i wykrwawiającego się nikt nie zareagował. Co więcej, kolejny z kierowców po nim przejechał.
Ludzie zastanówcie się co za bzdury piszecie- kot to zwierzę, które czuje i cierpi tak samo jak pies czy inne stworzenie (w tym również człowiek). Ten kto potrącił kota powinien ponieść za to odpowiedzialność- Dzisiaj kot jutro człowiek? I co też go zostawi na ulicy konającego?
yogi40
Ocena: 0
Popieram. Należało chociaż przenieść zwierzę na chodnik i dzwonić po pomoc. Robiłem już tak, przykrywałem grubą szmatą i na niej przenosiłem. Zawsze można poprosić kogoś o pomoc. Pojechałem też z nim do weterynarza ale to trzeba być człowiekiem a nie mendą. Najłatwiej wymagać od innych, nie od siebie.
Aa
Ocena: 0
A skąs wziąć grubą szmatę?????? Kurtkę z siebie zdjąć????
Olo
Ocena: 0
Takimi bzdurami się zajmować wstyd
normalny
Ocena: 0
Odpowiedzialnosć to ponosi własciciel zwierzęcia ,który nie dopilnował swojego zwierzaka ..proste i oczywiste …policja powinna zacząć od poszukiwań własciciela żeby wręczyć mu mandat i skierować sprawę do sądu o niewłasciwą opiekę co spowowało cierpienie i smierć zwierzęcia …a pomóc można mu było jedynie skracjac cierpienie i drugi kierowca zrobił to co prawda niechcący ale chwała mu za to
yogi40
Ocena: 0
Normalny to Ty nie jesteś. Na szczęście. Jesteś moralnym zerem.
PP
Ocena: 0
Co kot robił w miejscu niedozwolonym? Czy jezdnia to jest miejsce zabawy dla kotów? Gdzie w tym czasie był właściciel kota? Czy właściciel kota w momencie zderzenia był trzeźwy? Na te i na inne pytania dowiecie się już jutro w papierowym wydaniu lublin69
Jan
Ocena: 0
Przed tym monitoringiem nikt nie siedzi na bieżąco,to nagranie było zgrane kilka godzin po zdarzeniu.
Jan
Ocena: 0
Polskie prawo reguluje również sankcje stosowane w przypadku ucieczki prowadzącego pojazdem z miejsca wypadku i pozostawienie rannego zwierzęcia bez pomocy. Według art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, kierowca, który potrącił zwierzę, musi w miarę możliwości zapewnić mu pomoc lub zawiadomić służby o których mówi art. 33 ust. 3. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara aresztu lub grzywna w wysokości do 5000 zł.
megilub
Ocena: 0
pamiętam jak w 1988 roku na Weteranów potrąciłam kota…nawet nie widziałam momentu jak nadbiegał…coś się zakotłowało pod maluchem i wybiegło z drugiej strony…miałam zostawić samochód i biec za nim i go szukać ??? kot potrafi przebiec i 200-300 metrów jak jest ranny i zaszyć się w krzakach…wiem, bo znalazłam pod płotem za moim ogródkiem zdechłego kota…100m od jezdni…w krzakach…czy jego też ktoś miał szukać???
Anna
Ocena: 0
Jeśli zwierzę ucieknie to chyba co innego??? Niż leżące i konajace…
Jan
Ocena: 0
Według art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, kierowca, który potrącił zwierzę, musi w miarę możliwości zapewnić mu pomoc lub zawiadomić służby o których mówi art. 33 ust. 3. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara aresztu lub grzywna w wysokości do 5000 zł.
Gonzo
Ocena: 0
Jakby się zachował humanitarnie, zatrzymał samochód, wysiadł i dobił kota to miałby demonstracje animalsów pod domem i prokuraturę z policją. Nie dziwie się że odjechał. Chory kraj…
Aga
Ocena: 0
no to chyba kierujacy Berlingo humanitarnie kota dobił . chociaż nie, teraz nie ma pretekstu do wyciągnięcia kasy na operacje zdechlaka. Ja bym też nie podeszła do takiego zwierzęcia! skąd mam wiedzieć czy kot jest zdrowy?! skąd mam wiedzieć czy w amoku mnie nie podrapie i nie narażę się na jakieś choróbska. bez przesady, zwierzęta są strasznie głupie: a koty zwłaszcza, że wbiegają wprost pod koła.
Ijoijo
Ocena: 0
Humanitarnie dobił? A skąd mógł wiedzieć w jakim dokładnie kot był stanie? Czy nie dało sie mu może pomoc? Nikt Ci kobieto nie każe kota łapać w ręce w takiej sytuacji, skoro sie brzydzisz wystarczy spojrzeć i względnie zorientować sie czy żyje i zawiadomić odpowiednich ludzi. Zwykla empatia do cudzego życia sie kłania, nigdy nie masz pewności czy to dzikus czy zbłąkany, nieobeznany kociak którego ktoś wyrzucił. Niestety, jedni wola pomagać inni dobijać. Jak widać po twoim komentarzu ludzie tez są strasznie głupi. Bez pozdrowień.
wania
Ocena: 0
cytuję…po kilkudziesięciu sekundach zwierzę zdechło w męczarniach… Czy redachtor chciałby, żeby jego tak opisano?
Ludzie zastanówcie się co za bzdury piszecie- kot to zwierzę, które czuje i cierpi tak samo jak pies czy inne stworzenie (w tym również człowiek). Ten kto potrącił kota powinien ponieść za to odpowiedzialność- Dzisiaj kot jutro człowiek? I co też go zostawi na ulicy konającego?
Popieram. Należało chociaż przenieść zwierzę na chodnik i dzwonić po pomoc. Robiłem już tak, przykrywałem grubą szmatą i na niej przenosiłem. Zawsze można poprosić kogoś o pomoc. Pojechałem też z nim do weterynarza ale to trzeba być człowiekiem a nie mendą. Najłatwiej wymagać od innych, nie od siebie.
A skąs wziąć grubą szmatę?????? Kurtkę z siebie zdjąć????
Takimi bzdurami się zajmować wstyd
Odpowiedzialnosć to ponosi własciciel zwierzęcia ,który nie dopilnował swojego zwierzaka ..proste i oczywiste …policja powinna zacząć od poszukiwań własciciela żeby wręczyć mu mandat i skierować sprawę do sądu o niewłasciwą opiekę co spowowało cierpienie i smierć zwierzęcia …a pomóc można mu było jedynie skracjac cierpienie i drugi kierowca zrobił to co prawda niechcący ale chwała mu za to
Normalny to Ty nie jesteś. Na szczęście. Jesteś moralnym zerem.
Co kot robił w miejscu niedozwolonym? Czy jezdnia to jest miejsce zabawy dla kotów? Gdzie w tym czasie był właściciel kota? Czy właściciel kota w momencie zderzenia był trzeźwy? Na te i na inne pytania dowiecie się już jutro w papierowym wydaniu lublin69
Przed tym monitoringiem nikt nie siedzi na bieżąco,to nagranie było zgrane kilka godzin po zdarzeniu.
Polskie prawo reguluje również sankcje stosowane w przypadku ucieczki prowadzącego pojazdem z miejsca wypadku i pozostawienie rannego zwierzęcia bez pomocy. Według art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, kierowca, który potrącił zwierzę, musi w miarę możliwości zapewnić mu pomoc lub zawiadomić służby o których mówi art. 33 ust. 3. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara aresztu lub grzywna w wysokości do 5000 zł.
pamiętam jak w 1988 roku na Weteranów potrąciłam kota…nawet nie widziałam momentu jak nadbiegał…coś się zakotłowało pod maluchem i wybiegło z drugiej strony…miałam zostawić samochód i biec za nim i go szukać ??? kot potrafi przebiec i 200-300 metrów jak jest ranny i zaszyć się w krzakach…wiem, bo znalazłam pod płotem za moim ogródkiem zdechłego kota…100m od jezdni…w krzakach…czy jego też ktoś miał szukać???
Jeśli zwierzę ucieknie to chyba co innego??? Niż leżące i konajace…
Według art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, kierowca, który potrącił zwierzę, musi w miarę możliwości zapewnić mu pomoc lub zawiadomić służby o których mówi art. 33 ust. 3. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara aresztu lub grzywna w wysokości do 5000 zł.
Jakby się zachował humanitarnie, zatrzymał samochód, wysiadł i dobił kota to miałby demonstracje animalsów pod domem i prokuraturę z policją. Nie dziwie się że odjechał. Chory kraj…
no to chyba kierujacy Berlingo humanitarnie kota dobił . chociaż nie, teraz nie ma pretekstu do wyciągnięcia kasy na operacje zdechlaka. Ja bym też nie podeszła do takiego zwierzęcia! skąd mam wiedzieć czy kot jest zdrowy?! skąd mam wiedzieć czy w amoku mnie nie podrapie i nie narażę się na jakieś choróbska. bez przesady, zwierzęta są strasznie głupie: a koty zwłaszcza, że wbiegają wprost pod koła.
Humanitarnie dobił? A skąd mógł wiedzieć w jakim dokładnie kot był stanie? Czy nie dało sie mu może pomoc? Nikt Ci kobieto nie każe kota łapać w ręce w takiej sytuacji, skoro sie brzydzisz wystarczy spojrzeć i względnie zorientować sie czy żyje i zawiadomić odpowiednich ludzi. Zwykla empatia do cudzego życia sie kłania, nigdy nie masz pewności czy to dzikus czy zbłąkany, nieobeznany kociak którego ktoś wyrzucił. Niestety, jedni wola pomagać inni dobijać. Jak widać po twoim komentarzu ludzie tez są strasznie głupi. Bez pozdrowień.
cytuję…po kilkudziesięciu sekundach zwierzę zdechło w męczarniach… Czy redachtor chciałby, żeby jego tak opisano?
Smutne to co napisalas