08/09/2026
690 680 960

Jeden potrącił kota, drugi po nim przejechał. Nikt nie zareagował na cierpienie zwierzęcia (zdjęcia)

Kilka dni temu na ul. Narutowicza doszło do potrącenia kota. Na cierpienie zwierzęcia leżącego na środku ulicy i wykrwawiającego się nikt nie zareagował. Co więcej, kolejny z kierowców po nim przejechał.

79 komentarzy

  1. Toż to siok! Teraz czekam na info o rozjechanych gołębiach. Będzie o czym pisać, hehe.

  2. miszcz kierownicy ucieka
    Ocena: 0

    A co się dziwić że ten z pierwszego samochodu pojechał dalej. Dostać odszkodowanie od właściciela takiego kota praktycznie nie możliwe, ale nleży mu się w świetle prawa.

  3. Jak należy postąpić w takim przypadku? Wziąść na ręce? Okryć czymś? Wezwać karetkę czy policję? No ludzie, przecież nie będziemy kota czy psa reanimować. A może powinniśmy tylko tego nie wiemy i nie dorośliśmy do tego jako społeczeństwo. Dobrze by było Droga Redakcjo zamieścić taki osobny artykuł jak postąpić w takiej sytuacji , chodźby dla osób których to interesuje. Lepiej wiedzieć niż potem otwierać drzwi służbom o 6 rano.

    • W takim razie gdzie należy zadzwonić, aby zgłosić potrącone zwierze? RUFI ma rację, przydałby się artykuł co robić w takiej sytuacji. Gdzie zadzwonić? Na 112 ?

    • Popieram. Nagle zatrzymywanie się na ruchliwej ulicy oraz dotykanie zwierzęcia, które może być w szoku, agresywne lub chore na wsciekliznę czy inne świństwo też nie wydaje się najlepszym pomysłem. I w razie czego po kogo najlepiej dzwonić? Straż miejską?

  4. Dlaczego LPR nie zostało wezwane?

    • Na ternie Lublina za ranne psy i koty odpowiada schronisko dla zwierząt. Do nich także należy uprzątanie zwłok z terenu miasta. Należy dzwonić albo bezpośrednio do schroniska albo na straż miejską.

  5. Artykuł ma tak dramatyczne przesłanie, obawiam się że w najbliższym czasie będziecie pisać ile to biednych much ginie na szybach samochodów. Umówmy się, kot to szkodnik, po za tym taki z niego ignorant że kierowcy mogli podejrzewać że sobie drzemkę ucina.

  6. Ocena: 0

    Ten kon leżał później na hodniku co najmniej do poniedziałku

  7. Hahaha, a ty to ten drugi czy trzeci sort?

  8. „Kot zdechł po kilkudziesięciu sekundach” ciekawe jak szybko przyjechały by służby ratunkowe do tego kota i co zrobiły? Zrobili ludzie wielką sensację i teraz szukają z kogo skroić kupę kasy. Kot to nie krowa żeby go zabierać a poza tym ranny jest bardzo niebezpieczny. Jak ktoś po nim potem przejechał to tylko skrócił mu cierpienie. A próba ominięcia przebiegającego przez jezdnię zwierzęcia często kończy się tragicznie. Kot i tak był do uśpienia, służby do tego zdarzenia jechały by co najmniej godzinę więc kot wraz by zdechł w cierpieniach, a próba jego ratowania mogła się zakończyć śmiercią niewinnych osób także nie wiem po co ta sensacja.

  9. Tak sobie myślę
    Ocena: 0

    że po to jest zainstalowany monitoring i po to siedzi tam osoba obsługująca aby reagować na takie rzeczy. Jeżeli operator zauważył coś takiego to powinien sam wezwać odpowiednie służby chociażby do zabrania martwego kota z jezdni !!! a nie robić z tego sensację !!!. Jeżeli zamiast pomóc to powiadomił media to ciekawe jak zobaczy np. potrącenie pieszego, to co zrobi z tego aferę medialną ??? zamiast odpowiednio zadziałać ???

  10. Ocena: 0

    Bambinizm się szerzy…