Kilka dni temu na ul. Narutowicza doszło do potrącenia kota. Na cierpienie zwierzęcia leżącego na środku ulicy i wykrwawiającego się nikt nie zareagował. Co więcej, kolejny z kierowców po nim przejechał.
Toż to siok! Teraz czekam na info o rozjechanych gołębiach. Będzie o czym pisać, hehe.
gorszysort
Ocena: 0
Jesteś kmiot……!!
Mmm
Ocena: 0
Ty to ten drugi czy trzeci sort gamoniu?
miszcz kierownicy ucieka
Ocena: 0
A co się dziwić że ten z pierwszego samochodu pojechał dalej. Dostać odszkodowanie od właściciela takiego kota praktycznie nie możliwe, ale nleży mu się w świetle prawa.
RUFI
Ocena: 0
Jak należy postąpić w takim przypadku? Wziąść na ręce? Okryć czymś? Wezwać karetkę czy policję? No ludzie, przecież nie będziemy kota czy psa reanimować. A może powinniśmy tylko tego nie wiemy i nie dorośliśmy do tego jako społeczeństwo. Dobrze by było Droga Redakcjo zamieścić taki osobny artykuł jak postąpić w takiej sytuacji , chodźby dla osób których to interesuje. Lepiej wiedzieć niż potem otwierać drzwi służbom o 6 rano.
pytanie
Ocena: 0
W takim razie gdzie należy zadzwonić, aby zgłosić potrącone zwierze? RUFI ma rację, przydałby się artykuł co robić w takiej sytuacji. Gdzie zadzwonić? Na 112 ?
Yak
Ocena: 0
Popieram. Nagle zatrzymywanie się na ruchliwej ulicy oraz dotykanie zwierzęcia, które może być w szoku, agresywne lub chore na wsciekliznę czy inne świństwo też nie wydaje się najlepszym pomysłem. I w razie czego po kogo najlepiej dzwonić? Straż miejską?
Rrrr
Ocena: 0
Dlaczego LPR nie zostało wezwane?
Ola
Ocena: 0
Na ternie Lublina za ranne psy i koty odpowiada schronisko dla zwierząt. Do nich także należy uprzątanie zwłok z terenu miasta. Należy dzwonić albo bezpośrednio do schroniska albo na straż miejską.
asd
Ocena: 0
Artykuł ma tak dramatyczne przesłanie, obawiam się że w najbliższym czasie będziecie pisać ile to biednych much ginie na szybach samochodów. Umówmy się, kot to szkodnik, po za tym taki z niego ignorant że kierowcy mogli podejrzewać że sobie drzemkę ucina.
Generał
Ocena: 0
Ten kon leżał później na hodniku co najmniej do poniedziałku
Kuba
Ocena: 0
Obok słownika?
Mmm
Ocena: 0
Hahaha, a ty to ten drugi czy trzeci sort?
Łukasz
Ocena: 0
„Kot zdechł po kilkudziesięciu sekundach” ciekawe jak szybko przyjechały by służby ratunkowe do tego kota i co zrobiły? Zrobili ludzie wielką sensację i teraz szukają z kogo skroić kupę kasy. Kot to nie krowa żeby go zabierać a poza tym ranny jest bardzo niebezpieczny. Jak ktoś po nim potem przejechał to tylko skrócił mu cierpienie. A próba ominięcia przebiegającego przez jezdnię zwierzęcia często kończy się tragicznie. Kot i tak był do uśpienia, służby do tego zdarzenia jechały by co najmniej godzinę więc kot wraz by zdechł w cierpieniach, a próba jego ratowania mogła się zakończyć śmiercią niewinnych osób także nie wiem po co ta sensacja.
Tak sobie myślę
Ocena: 0
że po to jest zainstalowany monitoring i po to siedzi tam osoba obsługująca aby reagować na takie rzeczy. Jeżeli operator zauważył coś takiego to powinien sam wezwać odpowiednie służby chociażby do zabrania martwego kota z jezdni !!! a nie robić z tego sensację !!!. Jeżeli zamiast pomóc to powiadomił media to ciekawe jak zobaczy np. potrącenie pieszego, to co zrobi z tego aferę medialną ??? zamiast odpowiednio zadziałać ???
Toż to siok! Teraz czekam na info o rozjechanych gołębiach. Będzie o czym pisać, hehe.
Jesteś kmiot……!!
Ty to ten drugi czy trzeci sort gamoniu?
A co się dziwić że ten z pierwszego samochodu pojechał dalej. Dostać odszkodowanie od właściciela takiego kota praktycznie nie możliwe, ale nleży mu się w świetle prawa.
Jak należy postąpić w takim przypadku? Wziąść na ręce? Okryć czymś? Wezwać karetkę czy policję? No ludzie, przecież nie będziemy kota czy psa reanimować. A może powinniśmy tylko tego nie wiemy i nie dorośliśmy do tego jako społeczeństwo. Dobrze by było Droga Redakcjo zamieścić taki osobny artykuł jak postąpić w takiej sytuacji , chodźby dla osób których to interesuje. Lepiej wiedzieć niż potem otwierać drzwi służbom o 6 rano.
W takim razie gdzie należy zadzwonić, aby zgłosić potrącone zwierze? RUFI ma rację, przydałby się artykuł co robić w takiej sytuacji. Gdzie zadzwonić? Na 112 ?
Popieram. Nagle zatrzymywanie się na ruchliwej ulicy oraz dotykanie zwierzęcia, które może być w szoku, agresywne lub chore na wsciekliznę czy inne świństwo też nie wydaje się najlepszym pomysłem. I w razie czego po kogo najlepiej dzwonić? Straż miejską?
Dlaczego LPR nie zostało wezwane?
Na ternie Lublina za ranne psy i koty odpowiada schronisko dla zwierząt. Do nich także należy uprzątanie zwłok z terenu miasta. Należy dzwonić albo bezpośrednio do schroniska albo na straż miejską.
Artykuł ma tak dramatyczne przesłanie, obawiam się że w najbliższym czasie będziecie pisać ile to biednych much ginie na szybach samochodów. Umówmy się, kot to szkodnik, po za tym taki z niego ignorant że kierowcy mogli podejrzewać że sobie drzemkę ucina.
Ten kon leżał później na hodniku co najmniej do poniedziałku
Obok słownika?
Hahaha, a ty to ten drugi czy trzeci sort?
„Kot zdechł po kilkudziesięciu sekundach” ciekawe jak szybko przyjechały by służby ratunkowe do tego kota i co zrobiły? Zrobili ludzie wielką sensację i teraz szukają z kogo skroić kupę kasy. Kot to nie krowa żeby go zabierać a poza tym ranny jest bardzo niebezpieczny. Jak ktoś po nim potem przejechał to tylko skrócił mu cierpienie. A próba ominięcia przebiegającego przez jezdnię zwierzęcia często kończy się tragicznie. Kot i tak był do uśpienia, służby do tego zdarzenia jechały by co najmniej godzinę więc kot wraz by zdechł w cierpieniach, a próba jego ratowania mogła się zakończyć śmiercią niewinnych osób także nie wiem po co ta sensacja.
że po to jest zainstalowany monitoring i po to siedzi tam osoba obsługująca aby reagować na takie rzeczy. Jeżeli operator zauważył coś takiego to powinien sam wezwać odpowiednie służby chociażby do zabrania martwego kota z jezdni !!! a nie robić z tego sensację !!!. Jeżeli zamiast pomóc to powiadomił media to ciekawe jak zobaczy np. potrącenie pieszego, to co zrobi z tego aferę medialną ??? zamiast odpowiednio zadziałać ???
Bambinizm się szerzy…