05/06/2026
690 680 960

Jeden potrącił kota, drugi po nim przejechał. Nikt nie zareagował na cierpienie zwierzęcia (zdjęcia)

Kilka dni temu na ul. Narutowicza doszło do potrącenia kota. Na cierpienie zwierzęcia leżącego na środku ulicy i wykrwawiającego się nikt nie zareagował. Co więcej, kolejny z kierowców po nim przejechał.

79 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Biedny kot.
    Można było mu zrobić usta usta.
    Zadzwonić na 112 i wezwać karetkę.
    Zadzwonić po policję, prokuratora i koronera.
    Zrobić sekcje i badania na zawartość % i narkotyków(kocia mietka).

    Odnośnie wideo z monitoringu.
    To ktoś musiał siedzieć i to oglądać skoro wychwycił moment potrącenia.
    Ewentualnie miał upodobania idące w kierunku obrazu rozjechanego kota.
    I stąd w domowym zaciszu delektował się tym cichym bum.

    • Ocena: 0

      Co to jest koronera?

    • Koroner (ang. coroner) – w krajach anglosaskich urzędnik prowadzący śledztwo w sprawie nagłego, niespodziewanego lub przypadkowego zgonu, który nastąpił w sposób nienaturalny, w podejrzanych lub brutalnych okolicznościach[

  2. Uwaga uwaga leży mrówka na ulicy Lubartowskiej została potrącona przez pieszego. Po kolejnych 15 minutach przeszło po niej jeszcze 20 osób, wszyscy zostali nagrani przez monitoring miejski. Trwa ustalanie osob, wizerunki tych /e osob będą upublicznione do wiadomość i i napietnowania. Sąd zajmie się sprawa w celu ukarania obywatela. Mrówka leży w szpitalu i przejdzie kosztowną rehabilitację. Pieniądze można wpłacać na nr konta……….

  3. Ocena: 0

    No własnie co niby mieli zrobić kierowcy – to właściciel odpowiada za pozostawione samopas zwierzęta i za ewentualne uszkodzenia pojazdów jakie mogły powstać w skutek zderzenia. Nikt nie będzie ratował konającego kota bo nie każdy jest weterynarzem – można było mu tylko ulżyć w cierpieniu – niestety trudno oczekiwać że ktoś zacznie pomagać zwierzęciu które może mieć wściekliznę lub inne choroby a i tak jego los był już przesądzony. Jeżeli ktokolwiek ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności to tylko właściciel kota za pozostawienie go bez nadzoru.

  4. Ludzi są bezduszni. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Zatrzymać się, zabezpieczyć zwierzę i zadzwonić na staż. Tylko tyle. Dla niektórych aż tyle.

  5. Każde zwierzę powinno mieć chip. Bez problemu możliwa byłaby identyfikacja właściciela który pozostawił bez opieki kota i naraził go na potrącenie.

  6. Szczęśliwy wychodzący kotek.
    Na jego nieszczęście nie każdy jest tak wrażliwy na krzywdę zwierząt, jak pijani członkowie lokalnej palestry.

  7. Toż to siok! Teraz czekam na info o rozjechanych gołębiach. Będzie o czym pisać, hehe.

  8. miszcz kierownicy ucieka
    Ocena: 0

    A co się dziwić że ten z pierwszego samochodu pojechał dalej. Dostać odszkodowanie od właściciela takiego kota praktycznie nie możliwe, ale nleży mu się w świetle prawa.

  9. Jak należy postąpić w takim przypadku? Wziąść na ręce? Okryć czymś? Wezwać karetkę czy policję? No ludzie, przecież nie będziemy kota czy psa reanimować. A może powinniśmy tylko tego nie wiemy i nie dorośliśmy do tego jako społeczeństwo. Dobrze by było Droga Redakcjo zamieścić taki osobny artykuł jak postąpić w takiej sytuacji , chodźby dla osób których to interesuje. Lepiej wiedzieć niż potem otwierać drzwi służbom o 6 rano.

    • W takim razie gdzie należy zadzwonić, aby zgłosić potrącone zwierze? RUFI ma rację, przydałby się artykuł co robić w takiej sytuacji. Gdzie zadzwonić? Na 112 ?

    • Popieram. Nagle zatrzymywanie się na ruchliwej ulicy oraz dotykanie zwierzęcia, które może być w szoku, agresywne lub chore na wsciekliznę czy inne świństwo też nie wydaje się najlepszym pomysłem. I w razie czego po kogo najlepiej dzwonić? Straż miejską?

  10. Dlaczego LPR nie zostało wezwane?

    • Na ternie Lublina za ranne psy i koty odpowiada schronisko dla zwierząt. Do nich także należy uprzątanie zwłok z terenu miasta. Należy dzwonić albo bezpośrednio do schroniska albo na straż miejską.