Uruchomił silnik, pod maską siedział kot. Ranne zwierzę musieli wyciągać strażacy
15:01 14-12-2016 | Autor: redakcja
W środę około godziny 12:20 kierowca citroena wsiadł do swojego auta i uruchomił pojazd. Po chwili silnik zgasł a męzczyzna usłyszał przeraźliwe miauczenie. Zaniepokojony otworzył maskę i dostrzegł kota, który został wkręcony w pasek klinowy. Szukając ratunku dla rannego zwierzęcia zadzwonił do straży pożarnej.
Na miejsce szybko przyjechał zastęp strażaków. Strażacy przecinając pasek klinowy oswobodzili uwięzionego kota. Zwierzę udało się uratować, choć zostało poważnie poranione. Ma urwany ogon i połamane łapy. Kot został przekazany członkom lubelskiego Animalsu, a następnie trafił do schroniska. Jak wstępnie nas poinformowano, uda się uratować mu życie.
Pechowemu kierowcy na pamiątkę pozostał przecięty pasek klinowy, czeka go też wizyta w warsztacie samochodowym. – Warto przed uruchomieniem auta zatrąbić lub stuknąć w maskę, aby wypłoszyć zmarznięte koty. Wtedy nie powinno dochodzić do takich sytuacji – tłumaczył nam Karol.
Warto pamiętać, że zimą tego typu sytuacje, kiedy to koty wchodzą do komory silnika, nie są wcale rzadkością. W miarę obniżania się temperatury na dworze, szukają one ciepłych miejsc do schronienia. Auto, które niedawno zostało zaparkowane nadaje się do tego doskonale. Ma gorący silnik, gdzie kot z łatwością może się dostać a następnie ogrzać. Po powrocie kierowcy, zwierzętom nie zawsze udaje się uciec. Wtedy to dochodzi do takich sytuacji jak dzisiejsza.


(fot. nadesłane -Karol)
2016-12-14 14:53:01
Używanie sygnałów dzwiękowych: art 29 pkt. 2 : zabrania się ppkt. 2) używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem;
O kotach ustawa nie wspomina.
Dokładnie, tylko tego brakuje żeby od 5 rano każdy samochód pod oknami bloków trąbil…
Bez komentarza..
Prawnik od 7 boleści, sa co najmniej dwie interpretacje tego przepisu który zezwalałby na użycie sygnalu dzwiekowego nawet w terenie zabudowanym.
no no,
1. o zapinaniu pasów
2. używaniu świateł do jazdy dziennej 😀
W takim razie kilka razy puknąć ręką w maske ;p
A jak usłyszysz… PROSZĘ!
To co wtedy?
OK, żeby nie było, że tylko sobie jaja robię.Miałem podobna sytuację tyle, że nie z kotem a łasicą. Dla kogoś, kto ma choć odrobinę empatii przeżycie straszliwe. Na szczęście udało mi się zsunąć pasek z rolki (najdelikatniej jak się dało) i uwolnić zwierzaka. Noga połamana, ale to dzikie zwierzę – uciekło.
Co do wkładania tam rąk – błąd. Zwierzak z bólu może krzywdę zrobić.
Naprawdę wielka inteligencją wykazał się ów kierowca by do przecięcia paska trzeba było wzywać straż pożarna. Szkoda że do rannego kota nie wezwał jeszcze pogotowia ratunkowego . A portal 112 nagłaśnia jeszcze bezradność i nieporadność kierowcy. Zresztą takich malomyslacych mamy co raz więcej.
jasne, pewnie sam byś wygrzebywał kota po kawałku i przecinał pasek wielorowkowy.
A wsadz tam rękę kiedy siedzi tam wystraszone i poranione zwierze bez mozliwoscu ucieczki. Gratuluje !!! Jak swoje łapy bedziesz miał w całości.
Widac ze nawet chomika nie miales i nie wiesz jak sie zwierzeta zachowują w takich sytuacjach. A skoro straz przyjezdza do kora na drzewie to takiego w silniku tez mogą.
Polecam montaż osłony pod silnikiem.
i taka osłona nic Ci nie da…
I jak tu nie lubic strazakow. Pozdrowienia.
Mietek wez sie puknij w łeb a nie sie popisujesz znajamoscia prawa ktore notabene każdy prawnik moglby zinterpretowac na swoj sposob poniewaz wykladnia tego przepisu moze spokojnie zawierac w sobie bezpieczenstwo zwierzecia-.-
Chętnie będę parkował pod twoimi oknami i codziennie rano lub przy każdej okazji wsiadania do auta, trzykrotnie użyję krótkiego sygnału dzwiękowego. ( tak na wszelki wypadek). Jeden kot na parę lat a teraz osiedla w filharmonię się zamienią, jak każdy zastosuje się do tej rady. Jeżeli już, to użycie krótkotrwałego sygnału dzwiekowego zalecałbym w celu sprawdzenia czy działa ( musi być sprawny bo inaczej w trakcie kontroli lipa) a nie ze względu na zwierzęta pod maską. Swoją drogą, to prawnicy wykręcają kota ogonem i nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem. Szkoda zwierzęcia, takie przypadki się zdarzają ale nie popadajmy w paranoję.
ciekawe kto będzie płacił odszkodowanie za szkodnika
właściciel powinien, a jak nie ma to CI animalsi niech płacą
Kto zepsuł ? Straż i niech buli bo jest ubezpieczona; laweta, pasek, robota. Parę stów jak nic.
Zamiast używać klaksonu można zrobić tak ;))
http://www.lublin112.pl/lublin-uderzala-kijem-w-karoserie-bo-chciala-wygonic-psa-spod-auta/ ;))
Koty są bardziej płochliwe, więc na pewno poskutkuje
A Ciebie myszy zeżrą i taki będzie finał!
zadzwonił po straż, żeby go nikt nie oskarżył o dręczenie zwierząt. Też bym tak zrobił.
Do tego jak miał AC, to musiał, żeby szkodę z AC zlikwidować jakieś służby do tego wezwać, żeby mieć kwity że nie pociął paska i nie powyrywał kabli tylko po to, żeby ubezpieczenie wyłudzić.
Jak nie miał, to mógł mieć jakąś nadzieję, że właściciela sierściucha ustalą (jak zachipowany/z obróżką na przykład) i będzie komu rachunek z warsztatu przekazać.
Z drugiej strony miał sierściuch szczęście – wszedłby pod maskę auta z większym silnikiem, to byłaby mielonka z kota zanim by ktokolwiek mógł się zorientować.
AC nie obejmuje takich napaw Kubusiu, kup auto, ubezpiecz, przejedz kilkadziesiąt tysięcy km i dopiero komentuj.
Synek – ja za kierownicą siedziałem, jak tyś się jeszcze u taty w torbach bujał pewnie (lub w najlepszym wypadku, gdyś z drabiną na truskawki chodził) nie mów mi za co płaci dobrowolne AC (które pewnie mylisz z obowiązkowym OC) a za co nie płaci, skoro za kable wpierniczone przez kuny dostałem kasę z AC… tak samo jak za kolizję z „bezpańskim” psem (a bydle było duże, więc poszedł zderzak, reflektor i błotnik).
Co za debil…..