01/08/2026
690 680 960

Szef MON o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej: „Rakieta zostałaby zestrzelona”

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił w Sejmie informację o działaniach Wojska Polskiego po nocnym ataku rakietowym Rosji na Ukrainę i naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Zapewnił, że wojsko było gotowe do zestrzelenia rakiety, gdyby stanowiła ona zagrożenie dla terenów zamieszkałych.

31 lipca szef Ministerstwa Obrony Narodowej omówił w Sejmie działania podjęte w celu ochrony polskiej przestrzeni powietrznej. Wystąpienie dotyczyło zarówno reakcji operacyjnej wojska, jak i procedur informowania władz oraz opinii publicznej.

Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał, że pierwsze podobne zdarzenie po objęciu przez niego urzędu miało miejsce pod koniec 2023 roku. Jak zaznaczył, resort obrony nie dysponował wówczas odpowiednimi zasadami komunikowania o zagrożeniach.

– Gdy obejmowałem urząd, takie pierwsze zajście ma miejsce 29 grudnia 2023 r. Nie ma żadnych procedur w Ministerstwie Obrony uruchamiania alertów, informacji ze strony czy to ministerstwa, czy ze strony dowództwa operacyjnego. Od tego momentu wprowadzamy zasady informowania – informowani jesteśmy wszyscy. Media to przekazują dalej. O podrywaniu par dyżurnych, o zagrożeniu dla bezpieczeństwa państwa polskiego. I to jest już pierwsze ostrzeżenie, które dla wszystkich powinno jeszcze raz uświadamiać, że tuż obok nas toczy się wojna – powiedział wicepremier.

Wojsko było gotowe do użycia uzbrojenia

Minister obrony wyjaśnił, że po wykryciu obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej dowódca operacyjny niezwłocznie skierował w jego rejon samolot. Pilot miał obserwować lot rakiety i pozostawać w gotowości do użycia uzbrojenia.

– W momencie wykrycia obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej od razu dowódca operacyjny i oficer dyżurny kieruje samolot na miejsce, w którym kontroluje lot rakiety. Dociera i jest gotowy do użycia wszystkich systemów uzbrojenia F-16. Dowódca operacyjny był upoważniony i gotowy do jej podjęcia i pilot był upoważniony i gotowy do jej podjęcia. Gdyby w jakikolwiek sposób było zagrożenie dla obszarów zamieszkałych i nie byłoby prawdopodobieństwa uderzenia w niezamieszkałe tereny, ta rakieta zostałaby zestrzelona. Tak jak to miało miejsce pierwszy raz w historii. Za naszych rządów obcy statek powietrzny został zestrzelony nad terytorium NATO. Miało to miejsce we wrześniu 2025 roku. Nigdy przed tym wydarzeniem nie było sytuacji, że ktokolwiek inny w Polsce po 89 roku zestrzelił obcy statek powietrzny, szczególnie statek Federacji Rosyjskiej – zaznaczył szef MON.

Z wypowiedzi ministra wynika, że decyzja o ewentualnym zestrzeleniu była uzależniona przede wszystkim od oceny zagrożenia dla ludności i przewidywanego miejsca upadku obiektu.

fot. MON

Ponad 200 miliardów złotych na obronę powietrzną

Kosiniak-Kamysz odniósł się również do modernizacji polskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Podkreślił, że budowa wielowarstwowego systemu nie została jeszcze zakończona, a realizowane programy wymagają czasu.

– Czy jesteśmy na etapie, że wszystkie systemy mamy już zbudowane? Nie. Polska wydaje ponad dwieście miliardów w obronę przeciwlotniczą. Budujemy wielowarstwową obronę powietrzną państwa polskiego od systemu średniego zasięgu Wisła, Narew, Pilica+ i teraz systemy antydronowe. To jest ponad dwieście miliardów. Jesteśmy państwem, które najbardziej w to inwestuje. To niestety wymaga czasu. I tutaj dobrze, bo jest i kontynuacja, i dołożenie działań, szczególnie z programu SAFE. Ci, którzy dzisiaj najgłośniej krzyczą, niech zastanowią się, jak głosowali kilka miesięcy temu nad najszybszym programem modernizacji polskiej armii. To wymaga czasu i musimy budować strategię odporności państwa polskiego. Strategia odporności państwa polskiego to nie jest tylko silna armia, silne sojusze, ale też silne społeczeństwo – podkreślił minister.

Szef MON wymienił systemy Wisła, Narew i Pilica+ oraz rozwijane rozwiązania antydronowe. Zaznaczył jednocześnie, że odporność państwa powinna opierać się nie tylko na potencjale militarnym, lecz także na sojuszach i przygotowaniu społeczeństwa.

MON zapewnia o transparentnej komunikacji

Wicepremier przedstawił również działania służb prowadzone po naruszeniu przestrzeni powietrznej. Jak przekazał, na miejsce skierowano śmigłowiec Mi-24, a teren został zabezpieczony przez straż pożarną i policję.

– Zarówno śmigłowiec Mi-24 jest po chwili na miejscu zdarzenia. Są tam strażacy, jest policja. Zabezpiecza to miejsce. Wszystkie informacje są przekazywane na bieżąco. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych o godzinie siódmej zero siedem publikuje łącznie z godzinami operowania, miejscami operowania komunikat. Trudno o bardziej transparentną informację ze wszystkich państw NATO. Jeżelibyście szukali w innych państwach wschodniej flanki NATO informacji, to Polska jest najbardziej transparentnym państwem. Często jesteśmy i to nie my, tylko bardziej wojskowi. Pan generał Kukuła był kilkukrotnie proszony przez kwaterę główną NATO o zastanowienie się, czy wszystkie te informacje są potrzebne do publikacji, bo one też działają często w intencji Federacji Rosyjskiej i to trzeba zawsze rozważyć – powiedział w Sejmie.

Minister podkreślił, że informacje o przebiegu działań były przekazywane na bieżąco. Zwrócił jednak uwagę, że zakres publikowanych danych operacyjnych musi uwzględniać bezpieczeństwo państwa oraz ryzyko wykorzystania ich przez Federację Rosyjską.

Źródło: MON

17 komentarzy

  1. Ocena: 12

    On opowiada te bajki tym,którzy na niego głosują? Zrobili prowokację z UA. Żeby następnie obok leja po wybuchu Tusk mógł ogłosić,że w związku z tym dalej będą wspomagać UA nawet jeśli zajdzie potrzeba oddadzą rakiety do systemów Patriot. Obecna władza jak i poprzednia mają potężne plecy – wiedzą,że nic im nie grozi. Za poprzednich rządów Tuska likwidował jednostki wojskowe, komisariaty Policji. Teraz rozbraja armię. Krew człowieka zalewa z tej bezradności.

    • pisior zna sie na wszystkim najlepiej, na wosku też!!! po co to klepać takie głupoty???

  2. KOmpromitacja

  3. bla bla bla – pierdzi w stołek prawie 3 lata i ciągle wina pis’u

  4. Pan dziadek Józek z lubelskiego "slamsowa"
    Ocena: 7

    Tak biorąc na chłopski rozum, to łżą jak psy wszyscy trzej: Władysław, Kosiniak i Kamysz

  5. Cieee Chorobaaa...
    Ocena: 7

    Boziu kochana, ale żeśmy se ministrów od wojaka wybrali… internistów, trzech.

  6. Mówi tak jakby uzgodnili z Putinem gdzie rakieta spadnie.

  7. Ocena: 6

    Kamysz tusk i cały rząd KOmunistów do dymisji Ile można się patrzeć na tych nieudaczników

  8. Ten minister obrony to jest lekarzem chyba o specjalizacji ginekolog bo mówiąc delikatnie jest do d…y.Mowic takie rzeczy ludziom takie bzdury że oni kontrolowali lot tej rakiety i wiedzieli gdzie spadnie to trzeba mieć coś z głową.Moze ktoś kto przeczyta ten artykuł i jest z okolic Tarnawy napisze w komentarzu w jakiej odległości ta rakieta spadła od zabudowań.Mowic ludziom takie rzeczy że jak pocisk leci w pole to niech sobie leci to trzeba mieć problemy z głowa..Naprawdę przeraża mnie fakt że bezpieczeństwo naszego kraju jest w rękach takich debili jak ten minister .

  9. Oj tak Oj tak wojsko było gotowe zestrzelić rakietę No chyba że z procy i puścić komuś w dom a potem rznac głupa

  10. Ocena: 0

    Tak mówi.
    A co by mówił, gdyby rakieta spadła na budynki mieszkalne i zabiła ludzi?
    Polityk mówi prawdę tylko wtedy, kiedy się pomyli.

Dodaj komentarz