Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy nad Bałtykiem
09:09 04-08-2026 | Autor: redakcja
O działaniach polskiego lotnictwa poinformował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Do przechwycenia rosyjskiej maszyny doszło w poniedziałek przed południem nad wodami Morza Bałtyckiego.
– Przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby nad Bałtykiem dyżurna para naszych samolotów przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej. Maszyna wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni bez planu lotu i włączonego transpondera. Siły Zbrojne RP cały czas monitorują nasze bezpieczeństwo w rejonie i podejmują działania chroniące polską granicę – przekazał szef MON.
Rosyjski samolot leciał bez włączonego transpondera
Ił-20 wykonywał lot w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, dlatego nie doszło do naruszenia granic Polski. Z informacji przekazanych przez ministra wynika jednak, że rosyjska maszyna poruszała się bez zgłoszonego planu lotu oraz z wyłączonym transponderem.
Transponder to urządzenie przekazujące kontrolerom ruchu lotniczego między innymi informacje pozwalające zidentyfikować samolot, określić jego położenie i wysokość lotu. Wyłączenie systemu utrudnia śledzenie maszyny przez cywilne służby kontroli ruchu powietrznego, choć nadal może być ona wykrywana przez wojskowe systemy radiolokacyjne.
Na czym polega przechwycenie samolotu?
Przechwycenie nie oznacza zestrzelenia ani automatycznego użycia siły. Jest to procedura polegająca na poderwaniu dyżurnych samolotów bojowych i skierowaniu ich w rejon, w którym znajduje się niezidentyfikowana lub wymagająca sprawdzenia maszyna.
Piloci zbliżają się do obserwowanego samolotu, dokonują jego identyfikacji wizualnej, sprawdzają oznaczenia oraz charakter lotu. Mogą również próbować nawiązać łączność, a następnie eskortować maszynę i monitorować jej trasę. Celem takich działań jest ustalenie, czy samolot nie stanowi zagrożenia i czy nie zbliża się do chronionej przestrzeni powietrznej.
Dyżurne pary myśliwców pozostają w gotowości do szybkiego startu przez całą dobę. Ich zadaniem jest reagowanie na potencjalne zagrożenia, niezidentyfikowane obiekty oraz samoloty, które nie stosują się do standardowych procedur lotniczych.
Wojsko monitoruje sytuację nad Bałtykiem
Rosyjski Ił-20 jest samolotem przeznaczonym do prowadzenia rozpoznania elektronicznego. Obecność tego typu maszyn nad Bałtykiem jest uważnie obserwowana przez państwa regionu i siły NATO.
Minister obrony podkreślił, że polskie siły zbrojne stale monitorują sytuację i podejmują działania służące ochronie granicy. Podczas poniedziałkowej operacji rosyjska maszyna pozostała w międzynarodowej przestrzeni powietrznej.
Dopóki rosyjskie maszyny pozostają w międzynarodowej przestrzeni powietrznej to nasi bohaterscy lotnicy, mogą im co najwyżej soli na ogony posypać.
Oj tak piękna propaganda sek w tym że Rosjanie robią dokładnie to samo co Amerykanie Brytyjczycy przy ich granicach to żadna sensacja więc niby po co ta propagandówka
Zdrastwujte. Eto ty, Sasza?
ktòry to juz raz 5 szczekanie zza siatki ogrodzenia na innych ? i marnowanie kasy podatnika
Polskie myśliwce znowu przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy nad Bałtykiem.
Kolejny, być może 4 czy 5 w tym roku. To znaczy, że robimy spore zapasy tych samolotów.
Chyba ich nie oddamy za friko „braciom”, bo złomować nie ma gdzie, huty pozamykane.
nie rozumiesz tego co czytasz, spokojnie wierzę, że ci się w końcu uda
Grzegorz Braun a potem… normalizacja stosunków, masowe deportacje, dobrobyt.
Ja dziś przechwwycilem na swoim podwórku kota sąsiadki. Podbiegłem do niego zidentyfikowalem nawiązałem kontakt wzrokowy i odprowadziłem go do końca mojej działki
To w prostych słowach. Co to jest przechwycenie. Ułomni mogą się bać.
A gdyby taj zderzył się z nieznanym obiektem ( typu dron)
trza strzelac
Teraz „przechwytują” te samoloty co latają na styk, ale wciąż nie w naszej przestrzeni a pamięta ktoś program Open Sky czy jakoś tak? Historyjka chyba sprzed nieco ponad 10 lat, kiedy to ruskkie maszyny na skutek jakichś tam międzynarodowych porozumień na zasadzie „nie mamy nic do ukrycia” wręcz skanowały nasze ziemie z powietrza. Z podglądu FR24 tak to wyglądało. Ruscy też niby dawali polatać, ale co mieli ukryć to najpierw ukryli a tu pewnie pełna transparentność. Sami dawno żeśmy dali wejść z buciorami do własnego domu a teraz przeżywają ze jakiś ruski szpion celowo kręci się w naszych okolicach, co wiadomo że takie akcje, podpierduchy, sprawdzanie to ich specjalność