W środę dzielnicowy z Posterunku Policji w Trzeszczanach przyjął nietypowe zgłoszenie z którego wynikało, że ulicą idzie mężczyzna i niesie na plecach padłą sarnę. Jak się okazało, 60-latek z gminy Uchanie, zobaczył martwą po kolizji sarnę, wziął ją na plecy i poszedł. Wkrótce za swoje zachowanie odpowie przed sądem.
Jak sarenka wyskoczy na jezdnię i uszkodzi samochód, że o obrażeniach ludzkich nie wspomnę, to nie ma odpowiedzialnego a zdjęcia padłej zwierzyny publikowane są w pełnej krasie. Tutaj chłop sprzątnął „świeże” truchło po potrąceniu, być może nawet zabierając to z jezdni, uratował życie jakiemuś innemu kierowcy który mógłby na nie najechać lub wykonać nagły manewr omijania prowadzący do wypadku… I nagle patrzcie nie dosyć że znalazł się właściciel chętny postawić chłopa przed sądem i ukarać grzywną, to jeszcze sarenkę zablurowali na zdjęciach jakby doszło do jakiegoś makabrycznego czynu ma zwierzęciu. Mówią że każdy kij ma dwa końce, tylko często jeden z nich jest grubszy… tzn lepszy czy tam bardziejszy 🙂
Cieee chorrrobaa...
Ocena: 0
W ub. roku na ROD „Miłek” przy ul. Nałęczowskiej znaleziono martwą młodą sarenkę, osobiście zgłaszałem „komu trzeba” i nie trzeba.
Leżała na alejce, 3 dni, w upale, zaczęła śmierdzieć zanim ja ktoś tam „na „dziko” nie pochował.
Myślę, że gdybym ją zabrał jak była jeszcze „do zjedzenia” i zjadł, to jeszcze bym siedział.
Tak u nas działa ochrona zwierząt.
Jak sarenka wyskoczy na jezdnię i uszkodzi samochód, że o obrażeniach ludzkich nie wspomnę, to nie ma odpowiedzialnego a zdjęcia padłej zwierzyny publikowane są w pełnej krasie. Tutaj chłop sprzątnął „świeże” truchło po potrąceniu, być może nawet zabierając to z jezdni, uratował życie jakiemuś innemu kierowcy który mógłby na nie najechać lub wykonać nagły manewr omijania prowadzący do wypadku… I nagle patrzcie nie dosyć że znalazł się właściciel chętny postawić chłopa przed sądem i ukarać grzywną, to jeszcze sarenkę zablurowali na zdjęciach jakby doszło do jakiegoś makabrycznego czynu ma zwierzęciu. Mówią że każdy kij ma dwa końce, tylko często jeden z nich jest grubszy… tzn lepszy czy tam bardziejszy 🙂
W ub. roku na ROD „Miłek” przy ul. Nałęczowskiej znaleziono martwą młodą sarenkę, osobiście zgłaszałem „komu trzeba” i nie trzeba.
Leżała na alejce, 3 dni, w upale, zaczęła śmierdzieć zanim ja ktoś tam „na „dziko” nie pochował.
Myślę, że gdybym ją zabrał jak była jeszcze „do zjedzenia” i zjadł, to jeszcze bym siedział.
Tak u nas działa ochrona zwierząt.