Zobaczył lisa i rozbił auto. Wypadek na wyjeździe z Lublina w kierunku Świdnika
22:46 04-06-2026 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w czwartek, 4 czerwca, na al. Witosa w Lublinie. Przed godziną 22, służby ratunkowe zostały zaalarmowane, że na wysokości strefy ekonomicznej dachował samochód osobowy. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policja.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierujący Oplem mężczyzna poruszał się w kierunku Świdnika. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego auto wypadło z jezdni. Wjechało na skarpę, a następnie przewróciło się na bok.
Kierowcą zajęli się ratownicy medyczni. Po opatrzeniu przetransportowano go do szpitala. Jak nam przekazano, jako pierwsi na pomoc ruszyli świadkowie oraz ratownicy z firmy Triomed, którzy przejeżdżali w pobliżu.
Kierowca Opla tłumaczył, że na drogę wybieg mu lis. Odruchowo chcąc uniknąć zderzenia ze zwierzęciem skręcił w prawo. Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności zdarzenia. Zablokowany jest jeden pas jezdni. Nie ma jednak problemów z przejazdem.
Galeria zdjęć
Łże obszczymur jak z nut. Większe prawdopodobieństwo że gapił się w ekran smartfona. Odpowiednio by bo przesłuchano tak jak kiedyś to by się oduczył takiego łgania.
Wszystko zależy jakie zwierzę zobaczy na drodze: białe myszki – delirium, małpki – alkoholik niedopity, smok -pijak na kacu, jeleń – myślami czeka na „jelenia” który postawi mu kielicha, łoś – rozmyśla jak minąć „jelenia-sępa”, „misiaczki” – stop! Kontrola drogowa.
Nie łże, chyba.
Mi zdarzyło się podobnie przy przejściu dla pieszych przy auchanie na czechowie. Instynktownie przychamowalem ostro, lis się cofnął. W lusterku widziałem jak przeszedł gdy przejechałem.
W drodze do szkoły też „przychamowałeś”?
Nabluzgał „temu lisu”tak, że ten aż się cofnął, to znak, że mu ostro „przychamował”.
Wszystko zależy jakie zwierzę zobaczy na drodze: białe myszki – delirium, małpki – alkoholik niedopity, smok -pijak na kacu, jeleń – czeka na „jelenia” który postawi mu kielicha,
Lepiej było tego lisa rozjechać, a tak auto zepsute pewnie nie nadaje się do naprawy, no i delikatny uszczerbek na zdrowiu,
Nie nauczyli go, że zwierząt mniejszych od krowy nie omija się.
Ciebie – metr pięćdziesiąt w kapeluszu też nie?
Strach pomyśleć, co zrobi jak zobaczy samolot
Zależy czy to będzie „samolot” u ginekologa.
1. Kierowca z bożej łaski…
2. „ Po oparzeniu przetransportowano go do szpitala”. Po OPARZENIU. Redakcja z bożej łaski (po raz enty).
Zobaczył lisa – na ekranie smartfona.
Po ostatnich „szczepieniach” lisów, lisa zobaczyć to trzeba mieć farta.
Ale żeby lisa się wystraszyć??? Ale glupie te miastowe.
Uciekł z miejsca zdarzenia? Trzeba za lisem wysłać list gończy. Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.
Odbić można w prawo,ale to też trzeba robić z głową a nie w całkowitej panice,dlatego trzeba sobie takie rzeczy ćwiczyć,a jak się jeździ bez przećwiczenia takiej reakcji,bez przygotowania -to się ląduje na skarpie pionowo
Możesz sobie ćwiczyć do usranej śmierci, a w nieprzewidzianej sytuacji i tak zadziałają odruchy.
Heniek można wyćwiczyć odruchy i można tego uczyć na kursach.Mi notoryczna jazda po angielsku się przydała, daję radę reagować na wszystko,psy koty,dzikie zwierzęta, zjeżdżającego na drugi pas na zakręcie,niestety Heniek by jeździc bezwypadkowo,to trzeba wsiąść za kierownicę i od zapalenia silnika i aż do przejechania 300 tysięcy km trzeba myśleć za chwilę ktoś mi wymusi,za chwilę może być wypadek i śmierć,a bardzo wielu kierowców jedzie na zasadzie roszczeniowej wobec innych (okropny błąd)i na zasadzie -jade sobie beztrosko,nic się nie wydarzy,siedzenie za kierownicą to nieustanna walka o zapobieganie wypadkom i kolizjom,to nie oglądanie telewizji,ani leżenie na plaży i opalanie się ,a niestety wielu za kierownicą się tak zachowuje,jakby się beztrosko wygrzewali nad jeziorem
To dachował, czy przewrócił się na bok?
Fajnie byłoby przeczytać tekst z większą uwagą… Pomożemy: „służby ratunkowe zostały zaalarmowane, że na wysokości strefy ekonomicznej dachował samochód osobowy”. Czym innym jest zgłoszenie, a czym innym fakt zastany na miejscu. Mamy nadzieję, że pomogliśmy rozwikłać niejasności, które komentujący wyraził w pytaniu.