Śnięte ryby w zbiorniku Mytycze. Wody Polskie wskazują na przyduchę i wieloletni problem z poziomem wody
08:27 10-07-2026 | Autor: redakcja
Do naszej redakcji napisał Czytelnik Grzegorz, który zwrócił uwagę na bardzo zły stan zbiornika retencyjnego Mytycze w miejscowości Rozkopaczew, w gminie Ostrów Lubelski.
– Chciałem zgłosić dramatyczną sytuację, która dzieje się na naszych oczach na zbiorniku retencyjnym Mytycze w miejscowości Rozkopaczew (gmina Ostrów Lubelski). To unikalne miejsce na mapie Polesia, znane dawniej z pływających wysp i tętniącego życia, zamienia się w wyschniętą, gnijącą kałużę i bombę biologiczną – przekazał Czytelnik.
Jak relacjonuje, w zbiorniku widoczne są liczne martwe ryby, w tym duże szczupaki. Wokół akwenu ma być również wyczuwalny intensywny zapach rozkładu.
– Mnóstwo dużych, pięknych ryb, w tym potężne szczupaki, pływa już do góry brzuchami, spuchnięte od słońca i gorąca. Kolejne martwe ryby opadają na dno i tam gniją. Woda drastycznie opada, a wokół zbiornika unosi się potworny fetor rozkładu. Zagrożony jest cały tutejszy ekosystem, w tym ptactwo – opisuje pan Grzegorz.
Czytelnik zwrócił również uwagę na pojawiające się lokalnie informacje dotyczące planów odbudowy zbiornika i możliwych ograniczeń wynikających z ochrony gatunkowej.
– Co najgorsze, lokalne władze deklarują, że chcą ożywić to jezioro i planują jego odbudowę, ale przez odgórne procedury i przepisy środowiskowe, podobno chodzi o ochronę rzadkiego gatunku owada, mają związane ręce. Wszyscy zadają sobie pytanie: czy z tych planów w ogóle cokolwiek wyjdzie, zanim wszystko tu zginie? – napisał.
Zbiornik nie funkcjonuje obecnie jako obiekt retencyjny
W związku ze zgłoszeniem skierowaliśmy pytania do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie. Odpowiedzi udzielił Robert Karwowski, p.o. Zastępcy Dyrektora ds. Ochrony Przed Powodzią i Suszą.
Jak wyjaśnił, problem dotyczący poziomu wody w zbiorniku Mytycze występuje od wielu lat. Akwen miał być zasilany ze zbiornika Dratów za pośrednictwem doprowadzalnika Dratów–Mytycze.
– Aktualnie zbiornik nie funkcjonuje jako obiekt retencyjny z uwagi na niemożność zasilania w wodę ze zbiornika Dratów. Powierzchnia lustra wody zbiornika Mytycze zmniejszyła się do powierzchni lustra wody jeziora istniejącego jeszcze przed wykonaniem prac hydrotechnicznych, w tym ogroblowania i włączeniem do systemu Kanału Wieprz-Krzna – przekazał Robert Karwowski.
Zbiornik Mytycze nie znajduje się w wykazie obwodów rybackich, dlatego nie jest w nim prowadzona gospodarka wędkarsko-rybacka.
Przyczyną śnięcia ryb była przyducha
Wody Polskie potwierdziły, że w pierwszym tygodniu lipca doszło do letniego śnięcia ryb. Zjawisko miało związek z wysokimi temperaturami powietrza i wody, niskim stanem akwenu oraz brakiem przepływu.
– W związku z powyższym zaistniałe warunki środowiskowe sprzyjały obniżeniu się zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie. Efektem tych procesów było śnięcie wybranych gatunków ryb, tzw. przyducha – wyjaśnił przedstawiciel RZGW w Lublinie.
Na obecny stan hydrologiczny zbiornika wpływają również inne czynniki. Wody Polskie wymieniają drastyczny spadek opadów atmosferycznych w ostatnich latach, system melioracji na obszarze Polesia Lubelskiego, oddziaływanie LW Bogdanka S.A., wykonywanie nielegalnych studni głębinowych bez wymaganych pozwoleń wodnoprawnych oraz postępującą suszę hydrologiczną.
Ze względu na ograniczone możliwości doprowadzenia wody ze zbiornika Dratów, Mytycze są obecnie zasilane głównie wodami opadowymi i roztopowymi. Niewielka ilość wód roztopowych oraz brak opadów powodują znaczny spadek poziomu lustra wody. Podobne zjawisko obserwowane jest także na innych jeziorach Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego.

Ostatnia kontrola odbyła się w 2025 roku
Ogroblowanie zbiornika oraz znajdujące się tam urządzenia wodne przechodzą coroczne kontrole stanu technicznego. Ostatnią kontrolę przeprowadzono 30 lipca 2025 roku. Stan techniczny obiektu oceniono jako dostateczny.
Wody Polskie informują również, że pracownicy Nadzoru Wodnego oraz eksploatator systemu Kanału Wieprz-Krzna stale monitorują obiekty znajdujące się w jego oddziaływaniu.
Zbiornik Mytycze znajduje się w administracji Wód Polskich, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie.
Martwe ryby znalazły się przy trudno dostępnym brzegu
Działania związane z usunięciem śniętych ryb zostały podjęte 6 lipca przez zespół pracowników RZGW w Lublinie.
– Stwierdzono, że praktycznie cała biomasa martwych ryb została w strefie brzegowej, w północno-zachodniej części zbiornika. Dostęp do tego brzegu był niemożliwy ze względu na zamulenie strefy brzegowej, zarówno od brzegu, jak i lustra wody od strefy szuwarów – przekazał Robert Karwowski.
Poziom wody w tym miejscu wynosił około 20 centymetrów nad osadami dennymi typu gytia. Za usunięcie ryb odpowiada właściciel działek pod wodą, czyli Skarb Państwa reprezentowany przez PGW Wody Polskie. Ocena jakości wody należy natomiast do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie.
Wody Polskie nie widzą zagrożenia dla mieszkańców i ptaków
Pomimo obecności martwych ryb Wody Polskie zapewniają, że obecna sytuacja nie stanowi zagrożenia dla zdrowia lokalnej społeczności.
– Obecna sytuacja nie stanowi zagrożenia sanitarnego, epidemiologicznego ani środowiskowego dla zdrowia lokalnej społeczności. Nie zagrożona jest również fauna, w tym gatunki ptaków związanych z siedliskami wodno-błotnymi zbiornika i jego zlewni – przekazał Robert Karwowski.
Jest to oficjalne stanowisko RZGW w Lublinie. Jednocześnie zgłoszenie Czytelnika wskazuje na uciążliwy zapach oraz obawy dotyczące dalszego stanu akwenu i bytujących w jego rejonie zwierząt.
Nie ma planu odbudowy ani rewitalizacji
W odpowiedzi na pytania redakcji Wody Polskie poinformowały, że zbiornik Mytycze nie posiada aktualnego planu odbudowy, rewitalizacji ani poprawy stanu hydrologicznego.
– Zbiornik wraz z jego najbliższym obszarem zlewniowym w bezpośrednim otoczeniu akwenu ma wyjątkowe walory przyrodnicze. Ten obiekt hydrogeniczny nie pełnił i nie pełni funkcji rekreacyjnej. To unikat w skali przyrodniczej regionu, ostoja fauny, bezkręgowców wodnych, ornitofauny, i flory, mszaków oraz roślinności naczyniowej, związanej z siedliskami wodno-błotno-torfowiskowymi – wyjaśnił przedstawiciel Wód Polskich.
Brak postępowania dotyczącego chronionych gatunków
Z informacji przekazanych przez Wody Polskie wynika, że w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie nie toczy się obecnie postępowanie dotyczące wydania zezwolenia na odstępstwa od zakazów wobec gatunków chronionych w związku ze zbiornikiem Mytycze.
Takich postępowań nie prowadzono również w ciągu ostatnich trzech lat.
Wody Polskie wskazują, że listy chronionych zwierząt, roślin i grzybów oraz zakazy dotyczące tych gatunków określają odpowiednie rozporządzenia w sprawie ochrony gatunkowej.
Jeżeli planowane działanie mogłoby prowadzić do naruszenia zakazów ochrony gatunkowej, możliwe jest uzyskanie zezwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska lub Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na odstępstwo od tych zakazów.
Odpowiedź instytucji nie potwierdza więc, aby obecne działania przy zbiorniku były formalnie wstrzymane w ramach postępowania dotyczącego ochrony konkretnego gatunku.
Deszcz, wiatr i niższa temperatura poprawiły sytuację
Jak wyjaśnia RZGW, główną przyczyną śnięcia ryb były wysokie temperatury utrzymujące się zarówno w dzień, jak i nocą, oraz związana z nimi przyducha.
Warunki tlenowe w zbiorniku miały się jednak poprawić po intensywnych opadach deszczu, spadku temperatury oraz pojawieniu się wiatru.
– Obecne intensywne opady deszczu, spadek temperatury powietrza oraz warunki wietrzne skutkujące znacznym falowaniem lustra wody spowodowały poprawę warunków tlenowych w wodzie zbiornika – przekazał Robert Karwowski.
Problem Mytycz nie ogranicza się jednak wyłącznie do jednorazowego śnięcia ryb. Zbiornik od lat nie może być odpowiednio zasilany, a poziom wody zależy obecnie przede wszystkim od opadów i roztopów. Wody Polskie nie posiadają aktualnie planu jego odbudowy lub rewitalizacji.
Czytelnik apeluje o nagłośnienie sprawy i interwencję odpowiednich instytucji.
– Proszę o nagłośnienie sprawy, bo bez interwencji wyższych instytucji i presji mediów ten pomnik przyrody zniknie na zawsze, zostawiając po sobie tylko smród i zagrożenie epidemiologiczne – podsumował Grzegorz.
Galeria zdjęć
Wody polskie i PZW do likwidacji😡🤬
Nie ratujemy zbiornika, ryb i lokalnego systemu, bo owad. To Ci jaja
Wody Polskie jak zwykle chowają się za parawan że to nie my,ręce opadają.
Wody Polskie jak zwykle chowają się za parawan, ręce opadają.