19/06/2026
690 680 960

Branża transportowa zmaga się z niedoborem kierowców. Młodych ludzi mogą przyciągnąć nowe technologie

Niedobór kierowców jest obecnie jednym z największych problemów rynku TSL (transport, spedycja, logistyka). Stopa nieobsadzonych miejsc pracy w tym sektorze jest o 44 proc. wyższa niż średnia dla całej polskiej gospodarki. Zawód kierowcy się starzeje, a młodzi ludzie coraz rzadziej chcą wiązać z nim swoją przyszłość ze względu na m.in. wysokie koszty osobiste. Firmy mogą ich zachęcić m.in. poprzez nowe technologie i szkolenia.

Raport Volvo 4Poland „Trendbook. Przyszłość transportu ciężkiego w Polsce 2026/2027” pokazuje, że sektor TSL funkcjonuje w warunkach gęstej sieci regulacji, a zakres ich wdrażania stale rośnie. Pakiet Mobilności zwiększył koszty pracy. Presję kosztową zwiększają także: rosnące opłaty drogowe, obowiązkowa wymiana tachografów oraz planowane objęcie transportu systemem ETS2. 66 proc. badanych w Polsce firm ocenia, że wpływ otoczenia regulacyjnego hamuje lub ogranicza rozwój sektora.

– Firmy ostrożnie planują zatrudnienie przede wszystkim ze względu na sytuację makroekonomiczną. Jest to najważniejszy czynnik, wpływający również na to, że pracownicy boją się utraty pracy. Sytuacja globalna związana z konfliktem zbrojnym, który bardzo mocno wpływa na branżę transportową, nasila te emocje – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Adrian Wilisz, dyrektor operacyjny w Omega Transport. – Koszty zatrudnienia w branży TSL od momentu wprowadzenia Pakietu Mobilności bardzo mocno na nią oddziałują. Każdorazowa zmiana przeciętnego wynagrodzenia powoduje ogromny skok kosztów z perspektywy dużych przedsiębiorstw.

Raport wskazuje, że w 2024 roku w Unii Europejskiej pozostawało nieobsadzonych ponad 426 tys. stanowisk kierowców samochodów ciężarowych, a liczba ta ma się niemal podwoić do 2028 roku.

– Niedobór kierowców na rynku TSL jest ogromny. Spowodowany jest w większości brakiem napływu młodych osób do tego zawodu, jak również brakiem kształcenia w zawodzie kierowca zawodowy – mówi Adrian Wilisz.

Jak wynika z badań przeprowadzonych w ramach raportu Volvo 4Poland, 94 proc. firm transportowych deklaruje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy często (34 proc.) lub bardzo często, praktycznie przez cały czas (60 proc.) odczuwała problem niedoboru pracowników. Tylko 6 proc. spotykało się z tymi trudnościami sporadycznie.

Część przedsiębiorców wskazuje, że średnia wieku kierowców to już 50+. Podkreślają także, że wyczerpują się dotychczasowe kanały pozyskiwania nowych pracowników. Ukraińscy kierowcy są dziś mniej dostępni niż przed wojną, a rekrutację pracowników z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej utrudniają bariery językowe, formalne i kulturowe. Sytuacja kadrowa w transporcie ciężkim już dawno przestała być chwilowym problemem rekrutacyjnym. Ma on charakter długoterminowy i wynika jednocześnie z demografii, zmian społecznych oraz transformacji oczekiwań wobec pracy.

Raport wskazuje, że dla młodych osób problemem są koszty prywatne związane z zawodem kierowcy, czyli niedogodności w postaci długich nieobecności w domu czy niekomfortowych warunków pracy. Branża zaczyna więc konkurować o pracowników nie tylko wynagrodzeniem. Pieniądze pozostają ważnym warunkiem rekrutacji i retencji (60 proc.), ale rośnie świadomość, że utrzymanie kierowców wymaga dziś szerszego pakietu: inwestycji w komfort pracy (49 proc.), elastyczne grafiki pracy (43 proc.), benefity pozapłacowe (26 proc.) czy szkolenia i rozwój. Ten ostatni czynnik związany jest z transformacją sektora, który mocno inwestuje w zaawansowane systemy wspomagające jazdę, telematykę czy adaptacyjne tempomaty.

– W związku z tym, że cała branża się zmienia, z typowo transportowej, produktowej na wysoko wyspecjalizowaną i technologiczną, najbardziej będziemy poszukiwać specjalistów o wysokich kompetencjach. Zaczynając od techników, którzy będą musieli mieć zupełnie inne spektrum kompetencji związanych z nowymi technologiami, zupełnie nową wiedzę, żeby móc dostarczać klientom produkty związane z elektromobilnością i nowymi napędami. Takich techników już zatrudniamy, ale potrzebujemy ich więcej – uważa Katarzyna Skorupka-Podziewska, dyrektor People & Culture w Volvo Trucks Polska.

Jeden z przedstawicieli firm ankietowanych w badaniu Volvo 4Poland szacuje, że samo prowadzenie to obecnie około 70 proc. pracy kierowcy. Resztę stanowią dokumenty elektroniczne, obsługa narzędzi, przesyłanie danych, komunikacja ze spedytorem. Klasyczna wiedza mechaniczna ustępuje więc zdolnościom cyfrowym i organizacyjnym.

Eksperci w Trendbooku wskazują, że dotychczasowy model szkolenia kierowców w Polsce nie buduje atrakcyjnej i nowoczesnej ścieżki wejścia do zawodu. Nie nadąża również za technologiczną transformacją branży. Dlatego firmy podejmują próby zmiany sytuacji. W Skandynawii czy Niemczech szkoły zawodowe współpracują bezpośrednio z producentami i firmami transportowymi, a uczniowie już na etapie nauki mają kontakt z nowoczesnymi pojazdami, symulatorami jazdy i cyfrowymi systemami zarządzania flotą.

– Mamy wdrożone programy, gdzie pozyskujemy nowych przyszłych pracowników, zaczynając od szkół. Mamy wybrane szkoły partnerskie, do których wchodzimy z naszymi programami i w których uczniowie mogą już w trakcie edukacji uczyć się nowych technologii. Zmieniamy też wizerunek typowego mechanika, co powoduje, że jest coraz więcej chętnych młodych ludzi, żeby wchodzić w branżę mechaniczną, bo jest ona coraz bardziej związana z nowymi technologiami – wymienia Katarzyna Skorupka-Podziewska. – Drugi poziom to rozwój naszych pracowników. Bardzo mocno stawiamy nie tylko na pozyskiwanie, ale też na utrzymywanie naszej kadry poprzez dostarczanie nowej wiedzy i szkoleń opartych na nowych technologiach.

Jak podkreślają przedstawiciele Volvo Trucks, takie działania są odpowiedzią na stojący w miejscu – mimo ogromnego skoku technologicznego – wizerunek zawodów kierowcy czy mechanika samochodowego w Polsce. Młodzi rzadziej widzą dziś transport ciężki jako rozwojową, ciekawą branżę czy opcję stabilnej kariery zawodowej. Wśród najczęściej wskazywanych w badaniu czynników, które mogą przyciągnąć młodych do zawodu kierowcy transportu ciężkiego, znajdują się m.in. dobre wynagrodzenie, nowoczesny sprzęt, kontakt z technologią, bezpieczne wejście do zawodu, stabilność zatrudnienia, bardziej przewidywalna organizacja pracy czy też ograniczenie uciążliwości związanych z długą nieobecnością w domu.

– Nawet jeśli firma ma wyśmienite produkty i technologię, ale nie ma zaangażowanych pracowników, to nie jest w stanie konkurować na tym rynku. My w to bardzo mocno wierzymy. Od momentu, kiedy pracownik wchodzi do naszej firmy, chcemy mu dostarczyć autentyczne doświadczenie. Łamiemy silosy, dostarczamy nowe technologie, w szkoleniu na wejściu pracownicy już testują z wykorzystaniem VR – podkreśla dyrektorka People & Culture w Volvo Trucks Polska.

O największych wyzwaniach kadrowych i przyszłości branży TSL w Polsce dyskutowano podczas targów rozwiązań transportowych 4Poland, które odbyły się 11 czerwca 2026 roku na Torze Wyścigowym Jastrząb niedaleko Radomia.

Mówią: Adrian Wilisz, dyrektor operacyjny, Omega Transport, Katarzyna Skorupka-Podziewska, dyrektor People & Culture, Volvo Trucks Polska

Źródło: newseria.pl

6 komentarzy

  1. Zapraszam pana Adriana niech sam siada za kierownicę
    I jeździ w międzynarodówce za 70 euro dziennie bo takie stawki najchętniej firmy płacą kierowcom z Indii Tadżykistanu itp.Dlaczego chociaż raz nikt nie napisze prawdy że brakuje frajerów do jazdy za pół darmo.Zaoferujcie ludziom dniówke 600zlotych w międzynarodówce to znajdą się polscy kierowcy.

  2. Ocena: 9

    Kto posmakował tego chleba wie o czym mowa. Nie jest do praca dla młodych, szczególnie mających rodziny. Dom to gościnność a czas pracy kierowcy nawet jeśli jest zachowywany to też niezle wyzwanie. Kiedy jednym weekend zaczyna się już w piątek i trwa do poniedziałku rano tak kierowcy mają wymagane min 45 h odpoczynku co dwa tygodnie. I często na tym minimum to się kończy. Niuansów takich można byłoby więcej wymieniać.

  3. Dziwić się, że brakuje, jak praktycznie za wszystko odpowiada kierowca? Wszędzie policja, krokodyle ,remonty ,wypadki ,zakazy ,kombinacje z tacho,żeby się wyrobić i wieczne telefony ” Już czekamy na pana „….Zajeżdżasz na miejsce ” Rozładunek jednak jutro ” . Spedycja zawsze ma wywalone, niech się kierowca martwi . 8 lat wytrzymałem i zmieniłem robotę na spokojniejszą, szkoda zdrowia. Pzdr dla normalnych

  4. Młodych ludzi przyciągną zarobki adekwatne do ilości czasu który spędza się takiej (zwłaszcza jeżdżąc po kraju lub międzynarodówce). Wtedy niemalże całą dobę spędza się w kabinie ew. jej okolicach (nie liczę załadunków, rozładunków etc). Skoro dziadtransy po kilkanaście lat dokładają do interesu to i na podwyżki im starczy.

  5. Branża transportowa wali w uj@ po całości. Płacą minimalną a reszta pod stołem do tego kombinują z czasem jazdy jak się da. Trudno o uczciwego pracodawcę dlatego tak jest.

  6. Koleslaw Zenobiusz
    Ocena: 0

    Brednie I niepotrzebne wywody , zlikwidować dziad transów I dać godziwe pieniądze i kierowców nie będzie brakować….

Dodaj komentarz

Co gdzie kiedy?