30/08/2026
690 680 960

Lublin znów zamienił się w wielki targ staroci. Tłumy, niezwykłe znaleziska i goście z całego świata

Kolejna edycja Lubelskiej Giełdy Staroci oraz Wyprzedaży Garażowej za nami. Jak zawsze wydarzenie przyciągnęło tłumy mieszkańców, kolekcjonerów, handlarzy i poszukiwaczy wyjątkowych przedmiotów. Nie brakowało też gości z całej Polski. Giełda od dawna ma także swój międzynarodowy charakter – słychać języki z najróżniejszych zakątków świata. Dziś można było spotkać nawet młodą kobietę z Hanoi.

Lubelska Giełda Staroci to wydarzenie, którego chyba nie trzeba już nikomu przedstawiać. Kolejne edycje pokazują, że na stałe wpisała się ona w krajobraz miasta i stała się jedną z jego wizytówek.

W niedzielę ponownie było tłoczno, kolorowo i niezwykle gwarno. Pomiędzy stoiskami można było usłyszeć cały wachlarz języków europejskich. Coraz częściej pojawiają się jednak także goście z dużo bardziej odległych zakątków świata. Wśród odwiedzających można spotkać osoby z Azji, a dziś można było porozmawiać z dziewczyną pochodzącą z Hanoi.

Wietnamski, chiński, tajski, angielski, niemiecki, francuski czy hiszpański mieszają się z językiem polskim. Widać, słychać i czuć, że to wydarzenie dawno wykroczyło poza lokalny charakter.

I właśnie ta atmosfera jest jednym z największych atutów giełdy. To nie jest zwykły targ. To miejsce spotkań ludzi z różnymi historiami, zainteresowaniami i pasjami. Jedni przychodzą po konkretny przedmiot, inni szukają okazji, a jeszcze inni po prostu chcą zobaczyć, co tym razem pojawiło się na stoiskach.

Giełda, która tworzy atmosferę Lublina

Lubelska Giełda Staroci stała się już czymś więcej niż tylko miejscem handlu. Jest częścią miejskiego kolorytu i wydarzeniem, które współtworzy atmosferę Lublina. Wśród stoisk spotykają się mieszkańcy miasta, kolekcjonerzy z innych części kraju oraz turyści. Jedni szukają porcelany, inni biżuterii, szkła, książek czy przedmiotów z minionych epok. Są też tacy, dla których najważniejsze są rzeczy związane bezpośrednio z Lublinem.

I właśnie poszukiwacze lubelskich pamiątek byli dziś szczególnie widoczni. Zainteresowaniem cieszyły się stare pocztówki, mapy, tablice z nazwami instytucji czy inne przedmioty dokumentujące historię miasta.

Byliśmy świadkami kilku transakcji, podczas których całe kolekcje lubelskich artefaktów zmieniały właściciela. Dla kolekcjonera to często bezcenna okazja, by uzupełnić swoje zbiory o przedmioty, których nie sposób znaleźć w zwykłych sklepach.

Biżuteria, szkło i powrót mody na stare rowery

Jak zwykle dobrze sprzedawały się biżuteria i szkło. Kolorowe stoiska przyciągały wzrok, a pomiędzy nimi nieustannie przemieszczali się kolejni odwiedzający.

Ponownie można było zauważyć także wyraźny powrót mody na stare rowery. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się kultowe modele marki Romet. Moda na nie trwa, co doskonale widać w cenach.

Romet Flaming w kiepskim stanie, wyceniony na kilkaset złotych, trudno było uznać za okazję. Podobnie było w przypadku Jubilatów czy legendarnych Wigry. Dawne rowery, które jeszcze kilka lat temu można było kupić za niewielkie pieniądze, dziś coraz częściej osiągają ceny, które każą się dwa razy zastanowić przed zakupem.

Ogromne zainteresowanie, ale też coraz więcej uwag

Tegoroczna edycja ponownie okazała się sukcesem, choć coraz głośniej słychać uwagi odwiedzających dotyczące organizacji wydarzenia. Najwięcej emocji budzi sposób rozdzielenia Lubelskiej Giełdy Staroci i wyprzedaży garażowej. Imprezy, które odbywają się obok siebie, zostały oddzielone ogrodzeniem, co – zdaniem wielu odwiedzających – znacznie utrudnia przemieszczanie się pomiędzy obiema częściami wydarzenia.

Dziś sytuacja momentami wyglądała wręcz absurdalnie. Niektórzy uczestnicy, chcąc przejść z jednej imprezy na drugą, korzystali z dziury w ogrodzeniu i przeciskali się przez nią zamiast szukać oficjalnego przejścia.

Odwiedzający zwracają również uwagę, że obie imprezy zostały w ostatnim czasie mocno ograniczone powierzchniowo. W efekcie jest mniej miejsca, a przy tak dużej liczbie osób swobodne przemieszczanie się między stoiskami staje się coraz trudniejsze.

To o tyle zaskakujące, że obie imprezy doskonale się uzupełniają. Osoby przychodzące na giełdę staroci często zaglądają również na wyprzedaż garażową, a odwiedzający wyprzedaż szukają ciekawych przedmiotów także wśród kolekcjonerskich stoisk.

Pogoda i niedziela handlowa zrobiły swoje

Mimo tych problemów trudno jednak narzekać na frekwencję. Wspaniała pogoda, niedziela handlowa i ogromna popularność obu wydarzeń sprawiły, że ruch był dziś naprawdę imponujący.

Stoiska były niezwykle kolorowe, a tłum odwiedzających praktycznie przez cały czas się nie kończył. Co chwilę ktoś zatrzymywał się przy kolejnym stole, oglądał przedmioty, targował się i wracał z zakupami.

I chyba właśnie to jest największą siłą Lubelskiej Giełdy Staroci. Nigdy nie wiadomo, co znajdzie się na kolejnym stoisku. Można przyjść po filiżankę, a wrócić z pocztówką sprzed kilkudziesięciu lat. Można szukać starego roweru, a znaleźć dokument związany z historią Lublina. Można też nie szukać niczego konkretnego i po prostu dać się porwać atmosferze.

 


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

5 komentarzy

  1. A urząd skarbowy podobnie jak policja śpi? Dziesiątki samochodow zaparkowanych NIELEGALNIE stwarzających zagrożenie życia dla pieszych. Mandatów wystawione tyle samo co paragonów?
    Wysłałem zapytanie do głównej policji i us oraz zgłoszenie w tej sprawie.

  2. Fajne to zdjęcie z Beatą.

  3. Ocena: 0

    Złomostwa naciągneli tym razem że nie jeden złom by zasypali ale pewnie na złomie ile weźnie po 50gr za kilogram tak chociaż wyjdzie po 1złotówce za kilogram ale ile musi się otachać i jeszcze żeby to sprzedać bo później spowrotem na pakę i do chałupy albo na złom

  4. Ocena: -1

    baby w domach odetchneły z ulgą, kiedy śmieciarze wyruszyli zpachać stolice inspiracji.

  5. Ocena: -2

    Nawet chłopaki z przewodowa przyjechali

Dodaj komentarz