Rakieta zniszczyła plantację rzepaku. Ubezpieczenie nie pokryje strat rolników
18:15 01-08-2026 | Autor: redakcja
Sprawa rakiety, która nad ranem w czwartek, 30 lipca, spadła w miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim, wywołała szereg emocji. Trudno się dziwić – wszak obiekt posiadający ok. 400 kg ładunku wybuchowego przemierzył nad Polską blisko sto kilometrów. Gdyby spadł na teren zabudowany, skutki mogłyby być opłakane.
Na szczęście rakieta uderzyła w pole. Pozostawiła po sobie ogromny krater. Służby wskazywały, że miał on 10 metrów średnicy i kilka metrów głębokości. Innego zdania byli okoliczni mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy na miejscu. Mówili o 15, a nawet 20 metrach średnicy. Faktem jest jednak, że rakieta spowodowała znaczne straty. Spadła na pole rzepaku, który właściciel miał zebrać dosłownie za kilka dni.
Redakcja „Tygodnika Poradnika Rolniczego” skontaktowała się z Moniką i Markiem Frankowskimi, właścicielami gospodarstwa rolnego. Pole, na które spadła rakieta, ma powierzchnię 3,2 ha. Co ważne, oprócz leja powstałego po wybuchu cały okoliczny teren został dosłownie zdeptany przez żołnierzy poszukujących elementów rakiety. Były ich setki i leżały w promieniu nawet ponad 100 metrów od miejsca wybuchu. Następnie na pole wjechał ciężki sprzęt, aby zasypać lej. Tym samym o jakichkolwiek zbiorach nie ma już mowy.
– Rzepak, który miał trafić na sprzedaż, jest cały zadeptany, wszystko się osypało. Służby zjeździły uprawę ciężkim sprzętem. Koparkami wykopywali szczątki pocisku, a potem zasypali doły. Dopiero dziś rano mogliśmy wejść na pole i jako właściciele zobaczyć, co się tam stało – tłumaczą właściciele w rozmowie z TPR.
Jak szacują rolnicy, cała sytuacja spowodowała stratę rzędu 30–40 tys. zł. Podkreślają, że była to jedna z najładniejszych plantacji rzepaku, jakie mieli. Czekali, aż w pełni dojrzeje, dlatego wcześniej kosili słabsze działki. Monika Frankowska wskazuje wprost, że nie ma szans, aby zakład ubezpieczeń pokrył poniesione straty.
Trudno nie przyznać jej racji. Sam grunt nie jest przedmiotem ubezpieczenia w żadnej standardowej polisie. Ubezpieczyć można uprawy, jednak ochrona dotyczy wyłącznie zdarzeń wyszczególnionych przez ubezpieczyciela. Są to m.in. grad, przymrozki, powódź czy susza. W niektórych polisach znajdziemy również upadek statku powietrznego. Trzeba jednak zaznaczyć, że chodzi o samoloty czy szybowce, a nie wojskowe rakiety.
Zaraz po zdarzeniu minister rolnictwa wskazał, że resort przyjrzy się tej sprawie. Chodziło przede wszystkim o oszacowanie rozmiaru strat oraz o to, aby rolnik nie pozostał z problemem sam. My zapytaliśmy, jak sytuacja wygląda od strony służb. Policja poinformowała, że czynności prowadzą wojsko i prokuratura. Śledczy zaznaczyli, że prowadzą jedynie postępowanie, natomiast właściwym organem jest Żandarmeria Wojskowa. Ta z kolei poinformowała, że lej został zasypany, a pole przekazano właścicielom.
Wczoraj wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka podczas spotkania z poszkodowanymi gospodarzami złożyła deklarację, że otrzymają oni wsparcie finansowe. Teraz pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nie dojdzie do nawarstwienia procedur, które wydłużą wypłatę pomocy o wiele miesięcy, a może nawet lat. Rolnik po sprzedaży rzepaku otrzymałby pieniądze już za kilka dni.
bo przecież ubezpieczyciel jest od składek dlaczego miał by wypłacać co kolwiek 🙂
O tym samym powinni pamiętać wszyscy właściciele inwestycyjnych klitek. Ubezpieczenie nie obejmuje zniszczeń spowodowanych działaniami zbrojnymi obcego państwa. Natomiast banku obchodzić nie będzie, że w wyniku uderzenia drona albo rakiety mieszkanie już fizycznie nie istnieje. Kredyt dalej będzie trzeba spłacać.
Firmy ubezpieczeniowe powinny zrobić zrzutkę mieli by reklamę bez pompowania kasy w producentów reklam.
Niech się cieszą, że nie dostali faktury za zasypanie dziury!
Dziura zasypana i co niema problemu?A przed kamerami śmiecie się zarzekaly że pieniądze zaraz wypłaca, tfu
Ciekawe czy ubezpieczyciele wpadną na pomysł, aby do swojej oferty włączyć ofertę ubezpieczenia na wypadek szkody wyrządzonej szkodą wynikającą z działań wojennych ale z „haczykiem”, że kraj nie jest w stanie wojny.
Na utrzymywanie Ukraińców mają. Na pomoc dla nich też mają. Więc skarb państwa może pokryć straty. Nie w ciągu kilku miesięcy czy lat. Tylko natychmiast tak jak to jest w przypadku sprzedaży. Proste i logiczne.
decyzja o wpuszczaniu każdego do Polski kilka lat temu, była z dnia na dzień, a tutaj trzeba nad czymś myśleć? Polakowi, który płaci podatki nie można dać? A, tamtym wszystko dawać i oddawać na zawołanie „dej dej dej”?
Tygrys zapłaci bo mógł zestrzelić.
Więcej od szkody wyrządzonej rakietą zrobili dziennikarze politycy i wszelkiej maści osobę, które sobie tam chodzili i jeździli. Zero oliwy w glowie
Czekam na zdjęcia szczątków rakiety. Bo do tej pory nie opublikowano żadnych. Na nagraniu z kamery przemysłowej słychać tylko wybuch, natomiast nie słychać dźwięku lecącej rakiety. A nagrań w sieci pokazujących lecące CH-101 jest pełno. Huk jest przepotężny i słyszalny z odległości wielu kilometrów.
Sprawa śmierdzi na kilometr.
Opublikowano.