04/06/2026
690 680 960

W Lublinie został zaatakowany kierowca autobusu miejskiego. Poszło o stojący na jezdni trójkąt

Trwa ustalanie dokładnych okoliczności zajścia, jakie miało miejsce na ul. Krochmalnej w Lublinie. Kierowca autobusu komunikacji miejskiej został kopnięty w kolano przez mężczyznę z samochodu osobowego.

Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 18 na ul. Krochmalnej w Lublinie. Jak nas poinformowano, w rejonie stacji paliw zaatakowany został kierowca autobusu komunikacji miejskiej. Z relacji świadka, miało dojść do szarpaniny między nim a mężczyzną z auta osobowego.

Kierujący autobusem linii nr 13 poruszał się w kierunku dworca. Kiedy wyjeżdżał z łącznika prowadzącego od ronda Represjonowanych Żołnierzy – Górników dostrzegł stojący na jezdni samochód i stojący za nim trójkąt ostrzegawczy. Ten w połączeniu ze słupkami, jakie ustawiono na zbliżający się rajd rowerowy, uniemożliwiały mu przejazd.

Wysiadł więc, aby przestawić ów trójkąt. Wówczas miała się wywiązać kłótnia z kierowcą samochodu osobowego, do którego należał trójkąt. W pewnym zaś momencie ten kopnął kierowcę autobusu.

Interwencję potwierdza nam nadkom. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Wskazuje, że rzeczywiście patrol interweniował po zgłoszeniu dotyczącym zaatakowania kierowcy pojazdu komunikacji miejskiej. Jak ustalili funkcjonariusze, został on kopnięty w kolano. Obecnie prowadzone są w tej sprawie czynności wyjaśniające.

Poszkodowany kierowca miał też doznać urazu dłoni. Po wszystkim udał się do szpitala. Na razie nikt jeszcze nie usłyszał w tej sprawie zarzutów, policjanci ustalają dokładne okoliczności zdarzenia.

W tego typu przypadkach kierowca autobusu wykonując swoje obowiązki, podlegają ochronie prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Naruszenie jego nietykalności poprzez, np. agresywne zachowanie, obelgi, czy przemoc fizyczną jest przestępstwem i może skutkować karą pozbawienia wolności do 3 lat.

25 komentarzy

  1. Ocena: 27

    No i spotkało się dwóch Polaków.
    Mogli się dogadać. Proszę przejechać a ja potem spowrotem ustawię trójkąt. Każdy sobie podziękował i oboje mieli by miły dzień.

    Niestety są typowym przykładem tego co ostatnio spotykamy w Polsce. Moje zdanie jest najważniejsze a jeżeli się z nim nie liczysz to popamietasz. Przez co obaj Panowie teraz mogą mieć kłopoty

  2. dobrze ze go nie zagryzł.

  3. Bmw czy audi?

  4. W Polsce, większość ludzi robi co uważa za słuszne. Nie zawsze zgodnie z prawem. Dlaczego? Ponieważ tak im akurat pasuje. Inni się nie liczą.

  5. To musiała być pasjonująca walka.

  6. Miejsce rajdów rowerowych jest w lasach, nie w miastach. Wszędzie gdzie pojawiają się miłośnicy dwóch pedałów pojawiają się problemy.

  7. Ocena: 1

    Stara dobra kadra z MPK odeszła,teraz pełno tam bezmózgów,ja czekam kiedy policja się zainteresuje notorycznym wymuszaniem pierwszeństwa jak wyjeżdzają z zatoczek o mało nie powodując wypadków !

    • Ocena: 0

      Autobus MPK nie wjeżdża do zatoczki dla kaprysu. Obowiązkiem kierowcy dojeżdżającego do takiej zatoczki jest umożliwienie autobusowi sygnalizującemu wyjazd z zatoczki bezpieczne jej opuszczenie. Nic na siłę…, bo zdążę i będę przed autobusem. Kodeks ruchu drogowego.

  8. Ocena: 0

    Ciekawe jakich argumentów przy okazimji użył kierowca zawodowy? 😉

  9. Nie wiemy jak było, gdzie stał ten trójkąt i czy problemem byłoby gdyby stał trochę bardziej z boku, więc nie ma co dywagować. Ja natomiast wiem jedno – że niektórzy kierowcy MPK to bufony i zachowują się jak królowie ulic. Mi kiedyś nawalił samochód na środku ruchliwej lubelskiej arterii, więc zepchnąłem go na zatokę autobusową. TAAAk, wiem że zaraz się sprujecie że zatoka to nie parking, wiem o tym, ale w takiej niespodziewanej sytuacji lepsze to, niż stać na środku i spowodować korek po horyzont. Poza tym zatoka była długa na tyle, że na luzie mieściły się jeszcze dwa przegubowce a ja zepchnąłem samochód (oznakowany trójkątem i awaryjnymi) na sam jej początek, praktycznie zająłem jej tyle co nic. No i co? Zajechał jaśnie panicz swoim dyliżansem i jak mnie zaczął jechać jak burą skę jakbym mu wioskę spalił, matkę uprowadził i zjadł psa. Jak psychol jakiś normalnie. Gęba mu sie nie zamykała, prawie pianę toczył bo jak ja śmiałem na JEGO zatokę zepchać uszkodzone auto? No żebym im życie utrudnił jakoś czy coś. Jednym słowem troglodyci zdarzają sie w autobusach i jeśli trafił się tam taki jak w moim przypadku – połączenie królewicza i strażnika tekxasu to trafł na kogoś, kto go wyjaśnił. Tyle ze kierowca osobówki kopną Gnwo a będzie odpowiadał z wysokiego C bo dziad teraz po szpitalach nagle będzie się włóczył. Współczuję.

  10. Ale tak właśnie na drogach jest. Agresja. Jeden drugiego zabiłby dosłownie, ale to tylko na drodze jako „kierowca”. Zaś w życiu prywatnym, tak normalnie, jest zwykłym leszczem który na widok jednego makumby, alika czy ukra spiep..a gdzie się da. Ot polska właśnie (celowo z małej litery).

Dodaj komentarz