Śmierć 37-latki pod Włodawą wstrząsnęła Polską. Śledztwo dobiega końca
17:47 05-07-2026 | Autor: redakcja
Dobiega końca śledztwo w sprawie śmierci 37-letniej mieszkanki Włodawy. Zaginięcie Emilii, a następnie odnalezienie jej zwłok, poruszyło nie tylko lokalną społeczność, lecz także stało się głośne niemal w całym kraju. Wszystko za sprawą okoliczności towarzyszących temu zdarzeniu. Zbulwersowały one wiele osób – wskazywano wówczas, że mąż miał zostawić żonę na pewną śmierć.
We wtorek, 6 stycznia, około godziny 22:00 kobieta podróżowała wraz z mężem drogą wojewódzką nr 812 Chełm–Włodawa. W pewnym momencie miało dojść między nimi do nieporozumień. Wówczas mężczyzna, w okolicach Okuninki, zatrzymał auto, a kobieta wysiadła i udała się w nieznanym kierunku. On zaś miał pojechać do domu. Panowały wówczas silne mrozy i padał śnieg.
Policję o zaginięciu 37-latki zaalarmowano dopiero następnego dnia. Uczyniła to jej matka, gdy dowiedziała się, co zaszło, i nie mogła skontaktować się z córką. Z uwagi na to, że Emilia nie miała zimowej odzieży i wysiadła z samochodu bez kurtki, jedynie w bluzce, natychmiast ruszyły zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.
Do działań, oprócz policjantów, włączyli się również funkcjonariusze Straży Granicznej, strażacy z jednostek PSP i OSP, a także grupa poszukiwawcza z psami. Wykorzystywano m.in. drony, quady oraz skuter śnieżny. Każdego dnia ponad 100 osób przeczesywało okolicę. Po dokładnym sprawdzeniu około 250 hektarów terenu zwłoki poszukiwanej odnaleziono dopiero w niedzielę, a więc pięć dni po jej zaginięciu.
Ciało znajdowało się na bagnistych łąkach na pograniczu Okuninki i Włodawy, w trudnodostępnym terenie. Miejsce to zlokalizowane jest około 700 metrów od najbliższych zabudowań i niespełna kilometr od punktu, w którym kobietę widziano po raz ostatni. Jak wówczas wskazywano, ujawniono ślady zadrapań, a denatka była pozbawiona części garderoby.
Sekcja zwłok wykazała jednak, że przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu. Co więcej, w organizmie 37-latki znajdowały się 3 promile alkoholu. Jeżeli zaś chodzi o zadrapania na rękach i nogach, to – jak ustaliło RMF FM – zdaniem biegłych prawdopodobnie powstały one podczas przedzierania się kobiety przez zarośla. Natomiast brak części ubrania miał być spowodowany fazą hipotermii znaną jako „paradoksalne rozbieranie”. Jest to typowe zjawisko występujące u osób narażonych na niskie temperatury, również znajdujących się pod wpływem alkoholu.
Teraz prokurator ma zdecydować, w jaki sposób zakończyć postępowanie prowadzone w kierunku ewentualnego nieudzielenia pomocy oraz narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Pijaczka wyskoczyła z samochodu po awanturze , może mu i gębę obiła przy okazji. Miał się rzucić za nią na ślepo? Wtedy prasa pisała , że niezłe było z niej ziółko i wcześniej też zdarzały się ucieczki po pijaku. Jedno powinien- od razu zadzwonić na policję i zgłosić sytuację.
3 promile to już niezła pijaczka. A jak się uparła i sama wysiadła, to jak to mówią „Bywaj”
Wstrząsneło Polską nie żartujcie, alkoholiczka z alkoholem w reklamówce (jak pisały media) poszła szukać wiatru w polu.
Umorzyć jak nie wie co zrobić. Dorosła osoba sama zdecydowała. Po drugie kobiecie nigdy nie przetłumaczysz do rozumu tym bardziej pijanej i do tego uzależnionej.
3 promile dobry wynik
3 promile? Nigdy nie zaznałem takiego szczęścia.
Zabójstwo to było wywalić na mróz minus26
Zakładam, że mąż był trzeźwy, wszak prowadził. Tym bardziej nie powinien pozostawiać żony na mrozie, jeśli wiedział, że jest pijana.
Wydaje się, że trzeźwy nie był, skoro podjął decyzję zostawienia jej na mrozie. I pewnie stracił poczucie czasu (tzw. urwany film), skoro nie zawiadomił nikogo o zaginięciu żony.
Widać że to piszą stulejarze, co to nagą kobietę widzieli jedynie na ekranie. Oczywiście chłop zawsze musi być winien, te stereotypy nikogo nie bulwersują (ale spróbuj napisać coś ogólnie np. o tzw. Romach). Tymczasem przybywa wyroków dla kobiet za przemoc wobec męża. Nie byłem tam, nie widziałem, ale czy można wykluczyć opcję, że pijana i zdenerwowana sama chciała wysiąść, a jak odmówił, to zaczęła go szarpać stwarzając zagrożenie wypadnięcia z drogi? Wysadził i od razu odjechał, czy czekał aż się przewietrzy? 20 lat jestem żonaty i mogę podać różne przykłady. Dopiero po menopauzie trochę piana opada. Trzymajcie się chłopaki, i tak nikt nie uwierzy.