Samotne godziny na przystanku w mrozie. Relacja Czytelnika pokazuje skalę społecznej obojętności
08:39 28-01-2026 | Autor: redakcja
fot. Gemini\ilustracyjne
08:39 28-01-2026 | Autor: redakcja
A to bardzo ciekawe,bo akurat naprzeciwko przystanku Wojciechowska 02 jest stacja powiadamiania ratunkowego i nie widzieli z okna przez tyle godzin ????
Mógł zdjąć buty i czekać na reakcję z zegarkiem w ręku …byle nie Omegą, bo by się wydało, że to blef i kręcą „Wkręconych” lub „Jesteś w ukrytej kamerze”.
a patrol niewiem tego swojego wymyślonego „przeczucia” że to moze być diler xD
Kij ma dwa końce.
Ograniczone zaufanie działa również.
Tak kurcze ryzykować z podejściem o 2.00 w nocy…nie wiem
Krzyknąć pytając przez okno samochodu najbezpieczniej
to mi przypomina tego „murzyna” z GW, ten sam poziom.
Był porządnie ubrany, bo miał na sobie dres. 😀 Wyglądał zatem jak wielu bezdomnych. Poza tym jak już zauważono, nikt przejeżdżając autem nie zna rozkładu jazdy autobusów nocnych linii, ani nie jest w stanie stwierdzić, ile godzin ktos siedzi na przystanku. Zapytanie dzisiaj kogoś w dzień – czy wszystko w porządku – może różnie się zakończyć, a co mówić w nocy. Oczywiście można było otworzyć okno w aucie i spytać, ale … wracamy do początku – kierowca nie wie, kto ile siedzi i na co czeka, a trudno pytać każdego siedzącego, czy potrzebuje pomocy. Skoro ktoś zawiadomił służby tzn., że widział tę osobę co najmniej 2 razy o różnej porze, albo obserwował ją dłużej.
co się tu dziwiąc, takie społeczeństwo. co innego jak by siedział tam piesek lub kotek….
Znieczulica to mało powiedziane. Co innego jakby się tam coś działo. To gapiów i selfiaczy by było w moment od groma.
no właśnie nic się nie działo. Koleś siedział na przystanku. Teraz mam dzwonić za każdym razem jak zobaczę, że ktoś siedzi?
Wystarczy podejść i zapytać, czy wszystko ok.
Rozumiem, akurat tyże zimą podjeżdżasz do każdego przystanku na swojej trasie i wszystkich po kolei pytasz się, czy jest ok.
Nie, bo nie na każdym siedział o 2 w nocy człowiek.
No i co z tego że czekał. Nic dziwnego taki mamy klimat komunikacyjny.
Nawet jakbym szedł obok niego i za 2 godziny wracał to uznałbym za normalne i dostosowane do rozkładu jazdy komunikacji miejskiej.
Ale głupie ludzie się dziwią, że można tyle czasu spędzać na przystankach, jeżeli w dzień komunikacja na niektórych trasach jeździ rzadziej niż raz na godzinę.
To co dopiero nocą?