05/10/2026
690 680 960

Ratownicy przyjechali mu pomóc, jeden z nich zginął. 30 lat więzienia dla Adama Cz.

30 lat pozbawienia wolności – taki wyrok w poniedziałek, 5 października, usłyszał przed Sądem Okręgowym w Siedlcach Adam Cz. Mężczyzna odpowiadał za śmiertelny atak na ratowników medycznych. W wyniku zdarzenia zginął Cezary Lotkowski z Białej Podlaskiej, a drugi z ratowników został ranny. Sąd zwracał uwagę m.in. na postawę oskarżonego, który przez cały proces nie okazał skruchy i nie przeprosił za swoje czyny.

Do tragedii doszło 25 stycznia ubiegłego roku. Ratownicy medyczni zostali skierowani do jednego z mieszkań, gdzie pomocy miał potrzebować 57-letni wówczas mężczyzna. To on wcześniej wezwał karetkę. Z przekazanych służbom informacji wynikało, że miał problemy z oddychaniem, leczył się kardiologicznie, a także doznał urazu głowy.

Początkowo nic nie zapowiadało tragedii. Ratownicy rozpoczęli udzielanie pomocy i ocenili stan pacjenta. W pewnym momencie zapadła decyzja o konieczności przewiezienia go do szpitala.

Wtedy sytuacja nagle się zmieniła.

Mężczyzna zaatakował jednego z ratowników nożem. Cios został zadany w okolice serca. Poszkodowanym był 62-letni Cezary Lotkowski z Białej Podlaskiej. Pomimo podjętych działań jego życia nie udało się uratować.

Drugi z ratowników natychmiast ruszył koledze na pomoc. Jak wynikało z jego zeznań, napastnik miał w rękach dwa noże i również jego próbował zaatakować. Ratownikowi udało się chwycić za ręce mężczyzny i doprowadzić do wytrącenia niebezpiecznych przedmiotów.

Sam opisywał później przed sądem, że atak był całkowicie niespodziewany. Początkowo nic nie wskazywało bowiem na to, że pacjent może zachować się agresywnie. Wszystko wydarzyło się nagle.

Po obezwładnieniu napastnika ratownik zajął się rannym kolegą i wezwał pomoc. Odgłosy awantury usłyszeli sąsiedzi. Na miejsce zaczęli przychodzić kolejni mieszkańcy, którzy pomagali w opanowaniu sytuacji.

W trakcie postępowania sądowego przedstawiono również relacje osób, które pojawiły się w mieszkaniu po ataku. Jeden ze świadków wskazywał, że napastnik miał się szarpać i próbować wyrwać osobom, które chciały go obezwładnić. W pewnym momencie miał również krzyczeć pod adresem obecnych osób groźby pozbawienia ich życia.

Twierdził, że niczego nie pamięta

Adam Cz. w toku postępowania zmieniał swoje stanowisko dotyczące odpowiedzialności za zdarzenie. Podczas wcześniejszego przesłuchania miał przyznać się do winy, jednak przed sądem nie podtrzymał tego stanowiska.

Oskarżony twierdził, że nie pamięta tego, co wydarzyło się w mieszkaniu. Mówił o całkowitej amnezji, którą – w jego ocenie – mogło spowodować połączenie alkoholu z lekami, które przyjmował z powodu problemów kardiologicznych.

Przez cały proces nie przyznawał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.

Istotną rolę w sprawie odegrały opinie biegłych. Psychiatrzy i psychologowie analizowali m.in. stan psychiczny oskarżonego, jego uzależnienie od alkoholu oraz możliwość ponownego wystąpienia podobnych zachowań. Wskazali na wysokie ryzyko ponownego popełnienia przez niego czynów zagrażających innym osobom.

Prokurator chciał dożywocia

Proces Adama Cz. rozpoczął się na początku maja. W trakcie kolejnych rozpraw sąd przesłuchiwał świadków, analizował zgromadzony materiał dowodowy oraz zapoznawał się z opiniami biegłych.

W mowie końcowej prokurator podkreślał, że ratownicy przyjechali do mieszkania, aby udzielić pomocy człowiekowi, który jej potrzebował. Zamiast tego sami stali się ofiarami brutalnego ataku. Prokuratura domagała się dla Adama Cz. dożywotniego pozbawienia wolności.

Obrona przekonywała natomiast, że należy uwzględnić okoliczności dotyczące stanu oskarżonego w chwili zdarzenia. Wskazywano m.in. na możliwość utraty kontroli nad swoim zachowaniem.

Sam Adam Cz. również zabierał głos przed sądem, jednak nadal nie przyznawał się do winy i podtrzymywał, że nie pamięta przebiegu tragicznej interwencji.

Sąd ogłosił wyrok

W poniedziałek, 5 października, przed Sądem Okręgowym w Siedlcach zapadł wyrok. Adam Cz. został skazany na 30 lat pozbawienia wolności. Sąd zdecydował również o obowiązku zapłaty dwóch nawiązek w wysokości po 50 tys. zł. Jedna z kwot ma zostać przekazana na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej, druga zaś na rzecz drugiego z zaatakowanych ratowników, który przeżył, ale doznał obrażeń.

Podczas uzasadnienia wyroku sąd odniósł się także do zachowania oskarżonego już po popełnieniu przestępstwa. Szczególnie podkreślono, że w żadnym momencie postępowania nie wyraził skruchy ani nie przeprosił za swoje czyny.

Wyrok Sądu Okręgowego w Siedlcach jest nieprawomocny.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

3 komentarze

  1. 30 lat utrzymywać śmiecia, jestem za kara śmierci

  2. Przywrócenie kary śmierci potrzebne na już!

  3. Na szubienica dziada

Dodaj komentarz