03/06/2026
690 680 960

Otwarte bramy awaryjne na drogach szybkiego ruchu mogą skończyć się tragedią

Nielegalne otwieranie bram awaryjnych na autostradach i drogach ekspresowych to nie tylko niszczenie infrastruktury, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla życia kierowców i pasażerów. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad alarmuje, że mimo stosowanych zabezpieczeń wciąż dochodzi do ich niszczenia, a skutki takich działań mogą być tragiczne.

Niebezpieczny „skrót”, który może kosztować życie

Bramy awaryjne na drogach szybkiego ruchu służą wyłącznie służbom ratowniczym i technicznym. Mają umożliwiać szybki dojazd w sytuacjach zagrożenia, a nie stanowić nielegalny wjazd na autostradę czy drogę ekspresową. Mimo to wciąż zdarzają się przypadki przecinania łańcuchów, niszczenia kłódek oraz uszkadzania ogrodzeń.

Drogowcy sukcesywnie naprawiają zniszczone zabezpieczenia, jednak skala problemu pozostaje duża. Każda otwarta brama awaryjna oznacza lukę w systemie bezpieczeństwa, który ma chronić kierowców przed nagłymi i trudnymi do przewidzenia zagrożeniami.

Szczególnie niepokojące dane pochodzą z autostrady A18 w województwie lubuskim. Tylko w ubiegłym roku policja wystawiła tam ponad 30 mandatów za niszczenie zabezpieczeń. Z dostępnych informacji wynika, że sprawcami tego typu działań najczęściej są lokalni mieszkańcy.

Zwierzęta na jezdni i ryzyko karambolu

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń wynikających z otwierania bram awaryjnych jest możliwość przedostania się dzikich zwierząt na jezdnię. Autostrady i drogi ekspresowe są ogrodzone właśnie po to, aby ograniczyć ryzyko zderzeń z łosiami, dzikami czy sarnami.

Przy prędkościach 120 lub 140 km/h takie zdarzenie może zakończyć się tragicznie. Co więcej, nagłe pojawienie się zwierzęcia na drodze może wywołać gwałtowne hamowanie, utratę panowania nad pojazdem, a w konsekwencji karambol z udziałem wielu samochodów.

Równie niebezpieczne jest nielegalne włączanie się do ruchu przez bramy techniczne. W takich miejscach nie ma pasów rozbiegowych ani infrastruktury przystosowanej do bezpiecznego wjazdu. Kierowca, który korzysta z bramy awaryjnej jak ze skrótu, może wjechać bezpośrednio pod koła pojazdów poruszających się z dużą prędkością.

Grzybiarze, jagodziarze i parking na pasie drogowym

Problem dotyczy również osób, które traktują pas drogowy autostrady jako miejsce postoju przed wejściem do lasu. Zbieracze grzybów i jagód potrafią niszczyć zabezpieczenia bram awaryjnych, pozostawiać samochody w niedozwolonych miejscach i przechodzić przez teren przeznaczony wyłącznie do obsługi drogi.

Takie zachowanie świadczy o braku wyobraźni i lekceważeniu przepisów. Chwila wygody lub skrócenie drogi nie może być ważniejsze niż bezpieczeństwo innych uczestników ruchu.

Surowe konsekwencje dla sprawców

Nieuprawnione otwarcie bramy awaryjnej może mieć bardzo poważne skutki prawne. Jeżeli takie działanie doprowadzi do wypadku, może zostać zakwalifikowane jako sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Za taki czyn grozi kara pozbawienia wolności nawet do ośmiu lat.

Jeżeli dojdzie do karambolu, kwalifikacja prawna może zostać zmieniona na spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. W sytuacji, gdy ktoś straci życie lub wiele osób dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprawcy może grozić nawet do 12 lat więzienia.

To jednak nie koniec możliwych konsekwencji. Zarządca drogi lub ubezpieczyciele mogą wystąpić wobec sprawcy z regresem finansowym. W praktyce oznacza to ryzyko roszczeń sięgających milionów złotych — zarówno za zniszczoną infrastrukturę, jak i za wypłacone odszkodowania dla poszkodowanych.

Reakcja świadków ma znaczenie

Walka z tym niebezpiecznym zjawiskiem nie zależy wyłącznie od służb i zarządców dróg. Każdy, kto widzi niszczenie bram awaryjnych, przecinanie zabezpieczeń lub nielegalne korzystanie z takich przejazdów, powinien powiadomić odpowiednie służby.

Brak reakcji może oznaczać przyzwolenie na działania, które narażają życie innych osób. Wspólna odpowiedzialność, szybkie zgłaszanie zagrożeń i konsekwentne egzekwowanie przepisów mogą ograniczyć skalę problemu i zapobiec tragedii.

fot. GDDKiA

Źródło: GDDKiA

9 komentarzy

  1. POliczyćGłosy
    Ocena: 10

    Kierowca kierowcy kierowcą… Tyle w temacie. Te tłuki same dla siebie są zagrożeniem. Widać bardzo często posiadanie autka równa się totalny brak mózgu.

  2. Ocena: 8

    „Każdy, kto widzi niszczenie chodników, wyciąganie słupków lub nielegalne korzystanie chodników, powinien powiadomić odpowiednie służby.” – bzdura. Wiele razy powiadamiałem służby. I nic z tego nie wynikało. W najgorszym razie pouczenie.
    Publicznie znane są kanały internetowe „walczące” z samochodami na chodnikach. Jak wygląda reakcja służb – widać na tych filmach. Służby dają przyzwolenie na bezprawie.

  3. Ocena: 2

    Często kierowcy wykorzystują wyjścia awaryjne na drodze szybkiego ruchu by załatwić swoje potrzeby fizjologiczne.

  4. Otwarte bramy awaryjne mogą się czymś skończyć?

  5. Ocena: -3

    „Art. 19. 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
    3) utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu.”

  6. Ocena: -4

    „ryzyko karambolu” – za to akurat odpowiadają w 100% kierujący. Brak odstępu + „relaks” za kierownicą zamiast kierowania pojazdem w stanie koncentracji na tym, co się na drodze dzieje.

  7. Ocena: -7

    „Jeżeli dojdzie do karambolu” – bzdura. Sprawcą (współsprawca) karambolu jest każdy kierujący pojazdem, który najeżdża na poprzedzający pojazd. A to, czy brama jest otwarta, czy nie. Nie ma z tym najechaniem bezpośredniego związku.

    • Ocena: 10

      Nie chodzi o automatyczne przypisanie winy za każde najechanie na poprzedzający pojazd osobie, która otworzyła bramę. Chodzi o stworzenie realnego zagrożenia w ruchu drogowym. Otwarta brama awaryjna może umożliwić wtargnięcie zwierzęcia na jezdnię albo nielegalny wjazd pojazdu w miejscu, które nie jest do tego przystosowane. To może doprowadzić do gwałtownego hamowania, utraty panowania nad pojazdem i reakcji łańcuchowej. Odpowiedzialność poszczególnych kierowców za niezachowanie odstępu to jedna kwestia, a odpowiedzialność osoby, która bezprawnie otworzyła lub zniszczyła zabezpieczenia i stworzyła zagrożenie, to druga. Te sprawy nie wykluczają się wzajemnie. Właśnie dlatego takie działanie może być oceniane znacznie poważniej niż zwykłe zniszczenie kłódki czy łańcucha.

      • Ocena: 0

        „„Jeżeli dojdzie do karambolu” – bzdura.” – Nie zgodzę się z tym. Odstęp wymagany przepisami to połowa prędkości, czyli 60m przy 120Km/h. Całkowita droga zatrzymania z 120km/h to 95-105m według AI. Czyli jak auto poprzedzające zatrzyma się na kimś, kto wjechał przez otwartą bramę, to nawet ten kto utrzymywał prawidłowy odstęp nie wyhamuje, co spowoduje karambol…

Dodaj komentarz