04/09/2026
690 680 960

Na rowerze po dobro. Janusz Kobyłka pokona 1500 kilometrów dla PCK

1500 kilometrów, setki godzin na rowerze i jeden cel – promowanie pomagania. 7 września 2026 roku Janusz Kobyłka po raz trzeci wyruszy w rowerową podróż pod hasłem „Kilometry DOBRA dla Polskiego Czerwonego Krzyża”. Tym razem wystartuje w Międzyzdrojach, a swoją wyprawę zakończy w Tomaszowie Lubelskim. Po drodze chce spotykać się z mieszkańcami kolejnych miejscowości, rozmawiać o działalności PCK, wolontariacie, krwiodawstwie i pierwszej pomocy.

Rowerowa podróż Janusza Kobyłki to coś więcej niż sportowe wyzwanie. Każdy przejechany kilometr ma być okazją do zwrócenia uwagi na potrzeby osób, które znalazły się w trudnej sytuacji, a także do pokazania, że pomaganie może mieć wiele różnych form. Tegoroczna wyprawa będzie już trzecią, podczas której połączy on swoją pasję do jazdy na rowerze z promocją działalności Polskiego Czerwonego Krzyża.

Start zaplanowano na najbliższy poniedziałek, 7 września 2026 roku, w Międzyzdrojach. Przed rowerzystą około 1500 kilometrów i trasa prowadząca przez północną, centralną i wschodnią część Polski. Metą będzie Tomaszów Lubelski. Planowany przebieg wyprawy obejmuje: Międzyzdroje – Płoty – Kalisz Pomorski – Szczecinek – Sępólno Krajeńskie – Łąg – Grudziądz – Iława – Nidzica – Kolno – Łomża – Wysokie Mazowieckie – Sokołów Podlaski – Międzyrzec Podlaski – Parczew – Chełm – Zamość – Tomaszów Lubelski.

Nie ma jednak sztywnego harmonogramu dotarcia do mety. Przebieg podróży będzie zależał również od zaproszeń i spotkań organizowanych na trasie. To właśnie one mogą stać się jednym z najważniejszych elementów całej wyprawy.

– Jadę dla PCK po raz trzeci. Łącznie mam już na koncie około 5,5 tysiąca kilometrów, a w tym roku planuję pokonać kolejne 1500. Gdybym nie wierzył w to, co robię, i nie widział efektów, nie jechałbym. To właśnie daje mi tego „kopa napędowego” – mówi Janusz Kobyłka.

Każdy kilometr może nieść dobro

Hasło tegorocznej wyprawy – „Kilometry DOBRA dla Polskiego Czerwonego Krzyża” – ma podkreślać społeczne znaczenie całej inicjatywy.

– „Kilometry DOBRA dla Polskiego Czerwonego Krzyża” to hasło, które doskonale oddaje charakter tej inicjatywy. Każdy przejechany kilometr ma znaczenie, ponieważ jest okazją do mówienia o pomaganiu, wolontariacie, krwiodawstwie oraz o potrzebach osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej – podkreśla Maciej Budka, dyrektor Lubelskiego Oddziału Okręgowego PCK.

Jak zaznacza, Polski Czerwony Krzyż każdego dnia podejmuje działania na rzecz osób potrzebujących. Organizacja stara się docierać między innymi do osób wykluczonych, samotnych, znajdujących się w kryzysie i potrzebujących realnego wsparcia.

– Potrzeby są ogromne. Dlatego tak ważne jest dla nas każde wsparcie oraz każda możliwość dotarcia z informacją o działalności Polskiego Czerwonego Krzyża do kolejnych osób. Informacja może bowiem trafić do człowieka, który właśnie potrzebuje pomocy – dodaje Maciej Budka.

Dyrektor Lubelskiego Oddziału Okręgowego PCK zwraca również uwagę na wyjątkowe połączenie sportu i działalności społecznej.

– Podjęta przez Pana Janusza inicjatywa jest wyjątkowym połączeniem pasji, aktywności fizycznej, wytrwałości i społecznego zaangażowania. Jego podróż ma na celu nie tylko pokonanie kolejnych kilometrów, ale przede wszystkim zwrócenie uwagi na działalność Polskiego Czerwonego Krzyża i ideę niesienia pomocy drugiemu człowiekowi – podkreśla.

Rowerem po wiedzę o pomaganiu

Podczas tegorocznej wyprawy Janusz Kobyłka chce szczególnie dotrzeć do młodych ludzi. Jednym z ważnych tematów będzie promocja działalności PCK wśród młodzieży, ale również zachęcanie do zdobywania umiejętności, które mogą w przyszłości uratować czyjeś życie. Chodzi między innymi o szkolenia z zakresu pierwszej pomocy, a także o krwiodawstwo i wolontariat.

– Jadę, by zainteresować młodzież działaniami Polskiego Czerwonego Krzyża, pokazać, jak można pomagać osobom starszym, oraz zachęcić do udziału w szkoleniach z zakresu pierwszej pomocy organizowanych przez PCK. Chciałbym również zachęcić do wstępowania do wolontariatu. Nie trzeba od razu angażować się na stałe – warto po prostu spróbować i zobaczyć, ile satysfakcji może dać pomaganie innym – mówi Janusz Kobyłka.

To przesłanie ma być jednym z fundamentów tegorocznej wyprawy. Zaangażowanie społeczne nie musi bowiem oznaczać wielkich i spektakularnych działań. Czasem wystarczy poświęcić komuś czas, pomóc osobie starszej, oddać krew, nauczyć się udzielania pierwszej pomocy czy po prostu zainteresować się działalnością organizacji pomocowej.

Tam, gdzie PCK jeszcze nie działa

Tegoroczna wyprawa ma również dodatkowy cel. Janusz Kobyłka chce odwiedzać miejscowości, w których Polski Czerwony Krzyż obecnie nie prowadzi działalności. To zmiana w stosunku do poprzednich podróży. Dotychczas rowerzysta kierował się przede wszystkim do miejsc, gdzie PCK działa już aktywnie. Tym razem chce dotrzeć także tam, gdzie organizacja nie jest jeszcze obecna, i zachęcać mieszkańców do zainteresowania się możliwością zaangażowania.

– Moje działania mają sens. Zdarza się, że ludzie piszą do mnie, że ktoś oddał krew dzięki temu, że mnie spotkał. To bardzo budujące i daje mi ogromną motywację. Zależy mi szczególnie na odwiedzaniu miejscowości, w których Polski Czerwony Krzyż nie działa, aby promować tę ideę i pokazywać, jak wiele dobra można zrobić – tłumaczy Janusz Kobyłka.

Jak dodaje, chce, aby mieszkańcy kolejnych miejscowości poznali nie tylko samą nazwę organizacji, ale przede wszystkim zakres i skalę pomocy, jaką niesie Polski Czerwony Krzyż.

Spotkania, które mogą zmienić trasę

Tegoroczny rajd będzie miał otwarty charakter. Zaproszenia na spotkania oraz zainteresowanie inicjatywą mogą wpływać na przebieg podróży. Dzięki temu 1500-kilometrowa trasa nie będzie jedynie zbiorem kolejnych punktów na mapie. Za każdym z nich mogą kryć się konkretne osoby, rozmowy i historie.

Spotkania z mieszkańcami, przedstawicielami lokalnych środowisk czy osobami zainteresowanymi działalnością PCK będą okazją do rozmowy o tym, jak pomagać innym i jak zaangażować się w działania społeczne.

Właśnie taki charakter wyprawy sprawia, że jej wynik nie będzie mierzony wyłącznie liczbą przejechanych kilometrów. Równie ważne będą osoby, do których dotrze przesłanie inicjatywy.

Trzecia wyprawa, ta sama idea

Janusz Kobyłka ma już za sobą około 5,5 tysiąca kilometrów przejechanych w ramach dotychczasowych wypraw dla PCK. Tegoroczne 1500 kilometrów będzie kolejnym etapem tej samej idei – wykorzystania własnej pasji do promowania dobra i społecznego zaangażowania. Sportowa wytrzymałość jest tutaj środkiem do osiągnięcia celu. Rower pozwala dotrzeć do kolejnych miejscowości, ale najważniejsze mają być spotkania i rozmowy.

– Gdybym nie wierzył w to, co robię, i nie widział efektów, nie jechałbym – mówi Janusz Kobyłka.

Jednym z najbardziej wymownych przykładów skuteczności takich działań są historie osób, które pod wpływem spotkania czy rozmowy zdecydowały się zaangażować w pomoc. Jak podkreśla rowerzysta, zdarzało się, że otrzymywał wiadomości od osób, które informowały, że ktoś zdecydował się oddać krew właśnie po spotkaniu z nim. To pokazuje, że czasem jedna rozmowa może być początkiem konkretnego działania.

fot. Katarzyna Nastaj/ LOO PCK

fot. Katarzyna Nastaj/ LOO PCK

 


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

Dodaj komentarz