Mecz trwa, a ludzie stoją w kolejce do wejścia. Dziwne procedury na spotkaniach Górnika Łęczna (List od czytelnika)
18:56 23-04-2017 | Autor: redakcja
W sobotę nasz czytelnik Tomasz wybrał się na mecz Górnika Łęczna z Wisłą Kraków. Większość pierwszej połowy spotkania, przestał w kolejce. Podobnych jak on, miało być ponad 200 osób. Jak wyjaśnia, przez taką organizację, stracił ochotę na oglądanie kolejnych rozgrywek.
– Będąc kiedyś w Warszawie, wyrobiłem sobie kartę kibica Legii, z myślą, że kiedyś pójdę na mecz. Potem, bywając u znajomych w stolicy i wiedząc, że jest mecz, wystarczyły dwa kliknięcia w smartfona i bilet miałem kupiony. Przy wejściu na stadion wystarczył skan karty. Miejsce czekało i kulturalnie oglądało się mecz. Tymczasem patrząc na to, jak wyglądają mecze Górnika Łęczna w Lublinie, to się nie dziwię, że ludzie nie chcą chodzić na stadion.
Wczoraj do końca nie wiedziałem czy pójdę na mecz z Wisłą, ale w końcu się zdecydowałem. O godzinie 17.30 kupiłem bilet przez internet, kartę mam już od kilku lat, więc wsiadłem w samochód i po 15 minutach byłem pod stadionem. Po podejściu z kartą powiedziano mi, że trzeba wydrukować bilet w punkcie informacyjnym, który znajduje się za barem stadionowym.
Na miejscu zastałem kolejkę, w której znajdowało się ok. 40 osób. Część osób wyrabiało karty, część stała po wydruk biletu. Czas mijał zaś kolejka zamiast się zmniejszać, z minuty na minutę się wydłużała. Wyrobienie karty to dobre 5 minut. Połowa zapomniała dowodu, czekanie, aż ktoś dowiezie, nikt nie zna peselu syna/córki, zatem telefon do żony, pesel nie wchodzi, telefon ponownie. Mija godzina 18, sędzia odgwizduje początek meczu, a kolejka nie drgnęła.
Kolejki w kasie też zdają się nie mieć końca. W końcu udało się chociaż wejść do środka tego punktu. A tam 7-8 pracowników, a obsługą interesantów zajmuje się tylko jeden. Jeden jest też też laptop, który się ciągle zawiesza albo zanika połączenie internetowe, kolejny problem to brak komunikacji z drukarką. Mija godzina 18:15, obsłużone zostały trzy osoby. Pytamy w końcu znajdującej się tam kobiety, po co jest ta sprzedaż przez internet skoro trzeba potem przestać pół godziny w kolejce, żeby wydrukować bilet? Ona nie wie.
Godzina 18:25, ludzie już nie wytrzymują, gdyż w 40 minut obsłużono 6 osób z kolejki. W końcu wszyscy oczekujący się buntują, co przynosi skutek, że jedna z kobiet łaskawie wyjmuje drugiego laptopa i sprawdza pesele, czy ludzie rzeczywiście posiadają bilety. Potem prowadzi nas do bramek, woła ochroniarza, aby ten je otworzył. Tam napotykamy na kolejny problem, gdyż nie ma kierownika bramki. Dzwonią po niego, przychodzi po 5 minutach. Jest 18:40 i wchodzimy na stadion.
Wchodząc przez bramki widziałem jeszcze około 200 osób stojących w kolejce do kas. Szacunek dla nich, że chciało im się jeszcze tyle czekać. Tak ma wyglądać każdy mecz? Kupienie biletu przez internet trwa 30 sekund, a stanie w kolejce 40 minut.
Na samym stadionie połowa to dzieci, które zapewne mają darmowe bilety, druga połowa to zapewne pracownicy kopalni, którzy też mają darmowe bilety. Dzieci non stop biegają pomiędzy ludźmi, ganiają się, mi wysypali popcorn, koledze wylali piwo. Jedyne, co ich rodzice robią, to mówią uważaj na pana. Zaczyna się 70 minuta meczu, wszyscy „Janusze” stadionowi wstają z miejsc i podchodzą do wyjścia, żeby po zakończeniu meczu być jak najszybciej na parkingu. Stają jednak przy barierce i wszystkim zasłaniają, przez co drugi rząd, potem trzeci, czwarty i aż do samej góry zaczyna oglądać spotkanie na stojąco, aby cokolwiek dostrzec.
Kolejny problem jest z miejscami. Niektóre sektory zamknięte, jednak ludzie tam siadają, bo inni albo zajęli im miejsca, albo po prostu chcą siedzieć razem, a mają innej miejscówki. Przychodzi steward i co chwilę ich przegania. Tu nie można siedzieć! To gdzie mamy siedzieć – pytają. Na swoich miejscach. – Miejsca są zajęte!. -To proszę ich wygonić. -To już nie mój obowiązek.
Jedna starsza para nie chciała opuścić miejsca, kulturalnie się nie zgadzali. Przyszedł ochroniarz i mało brakowało, a pana w wieku ok. 70 lat by siłą wyniósł. Co on mu tam przeszkadzał??? Zamorduje kogoś? Petardę rzuci? Jesteście ochroniarzami, ale bądźcie też ludźmi. Nie jesteśmy zwierzętami w klatce. Jak człowiek siądzie 2 metry obok, to chyba świat się nie zawali. Z resztą jak szło więcej osób na „zakazany” sektor, to stewardzi nic się nie odzywali, ale jak mieli przewagę liczebną, to natychmiast reagowali.
Bilety za 1 zł rozdawane na Politechnice nie pomogą, gdy organizacja będzie tak wyglądać! Człowiek by poszedł zobaczyć Legię, Wisłę, czy Lecha. Nieważne, czy gra Motor, Łęczna, czy ktokolwiek inny. Jest ekstraklasa to czemu nie pójść, żeby zobaczyć tak utytułowany klub jak Wisła.
Organizatorzy, mieliście już żółtą kartkę na samym początku Areny – otwarcie z Włochami, Rugby z Ukrainą. Teraz wiele osób dało Wam czerwoną na Wasze Własne Życzenie! – kończy Tomasz.
Był to jednorazowy przypadek, czy taka organizacja wejścia na stadion jest na porządku dziennym?
(fot. lubsport)
2017-04-23 18:49:58
Nie mam nigdy problemu z wejsciem na mecz Górnika ale kupuje bilet duzo wczesniej i wyraźnie napisane jest ze na karte nie zapisuja sie bilety w dniu meczu trzeba je drukowac a przede wszystkim czytac co jest napisane w warunkach. Czemu tak jest nie wiem ale jest. Na mecz przyjeżdżam godzine wczesniej spokojnie parkuje zeby sprawnie wyjechać. I nie ma problemu. Ale powiedzmy szczerze na mecze w czerwcu bedzie trzeba z rana wchodzić aby uniknąć takich sytuacji a to nie reklamuje dobrze Areny
Dokładnie tak. Ja również kupuję przez internet, ale kilka dni wcześniej i nie miałem nigdy kłopotu z wejściem. Zapobiegawczo warto sobie wydrukować również formę papierową, ale nie była mi nigdy potrzebna.
A po ch.. chodzić na tą kopaninę?
miejsce dla jaśniepana !!!!
Ostatnie pytanie prowokuje do kolejnego pytania: czy prezes odpowiedzialny za organizacje pracy na stadionie to widział? Jeżeli widział ten bałagan organizacyjny to dlaczego nie reagował? Czy nie potrafił? A jeżeli nie dostrzegł tego bałaganu organizacyjnego to dlaczego?
Taka organizacja na Arenie. Jak są 4 kasy otwarte. A tak naprawdę czego się sprzedała przychodząc 10 minut przed meczem.
Byłem wczoraj na tym samym meczu co „czytelnik” i żadnych problemów o jakich on pisze nie zaobserwowałem. Żadne dzieci mi nie biegały przed nosem, choć wokół sporo ich siedziało. Po to są wyznaczone sektory, na które można wejść żeby właśnie tacy Janusze jak „czytelnik” pilnowali swoich miejsc a nie szwendali się gdzie im się podoba. A już szczytem głupoty jest wygłaszanie pretensji po adresem organizatorów za to, że jaśnie panu nie chciało się wydrukować biletu w domku. Jest to zresztą bardzo dokładnie opisane w trakcie jego kupowania przez internet. Po prostu stadion ma takie a nie inne urządzenia skanujące. Jedyne na co wczoraj mogłem narzekać to konieczność bardzo długiego oczekiwania na wyjazd z parkingu, chyba z pół godziny. W dużej mierze problem wynika z organizacji świateł na najbliższych skrzyżowaniach. Myślę, że w takich momentach ruch na skrzyżowaniach powinien być przez krótki czas kierowany ręcznie przez Policję. A mecz super i wrażenia jak najbardziej pozytywne.
ja jeździłem po tej samej Łęcznej co „komentujący i żadnych problemów z oczekiwaniem na skrzyżowaniach nie miałem… tak poważnie to masz pretensje że ktoś ma pretensje a sam je masz… HIPOKRYTA!!!! A niby dlaczego kibiców po meczu mają obowiązywać inne przepisy drogowe… Policja kierująca ruchem…? a może jeszcze droga dla jaśnie państwa kibiców po meczu usłana płatkami róż…? Droga otwarta „przez krótki czas” dla kibiców oznacza zamkniętą dla normalnych ludzi… niby dlaczego..?
Co to jest ament?
jest modlitwa i na koniec jest ament.
A co Wy myśleliście, że jak bilety rozdają za darmochę czy nawet za zeta już sprzedają to wpuszczą bydło na stadion tak o… bez żadnych komplikacji… Jaki gospodarz taka organizacja… Ani Żuk ani Kapelko ten zakłamany zdrajca nie mają pojęcia o zdobywaniu poparcia wśród kibiców i innych ludzi… Żuk powinien z własnej kieszeni pokryć koszty utrzymania stadionu na czas kiedy Górnik rozgrywał tam swoje mecze!!! A i niech podane zostanie do publicznej wiadomości jakież to ogromne zyski a raczej straty przyniosło ściągnięcie Łęcznej na Arenę, bo podejrzewam, że tak zadłużyli stadion, że to szok!!!
nie przeczyta sie regulaminu a później pretensje chu wie do kogo
kolejke robia bo dowodu nie wzieli a prawo jasno mówi że ma OBOWIĄZEK posiadać dowód przy sobie
a jezeli sektor jest zamkniety to sie na nim nie siada !!!
Miejsca są numerowane i każdy wie gdzie kupuje miejsce a nie zmienia bo niewygodnie
Na mecze Górnika się nie chodzi odkąd grają w Lublinie! Mają swój stadion w Łęcznej. A Motor ma z nimi układ.
Popcorn to rzeczywiście główne wyposażenie kibica, zbrodnia że go rozsypali. Zresztą to już wierutna bzdura bo koleś, który spóźnił się na mecz miał czas jeszcze kupować popcorn… Dziwię się, że portal publikuje takie głupoty. A do narzekaczy – ciekawe czy stadion zarabia bardziej kiedy stoi pustką czy kiedy gra na nim zespół z ekstraklasy? Bo chyba nie ten szmatławiec żółto niebieski, zalegający w jakiejś piątej czy dziesiątej lidze.
No nie do końca masz rację kolego i chyba nie zdajesz sobie sprawy ile kosztuje organizacja takiego meczu w ekstraklasie. Zgadza się ze jak stoi pusty to przynosi straty ale dla przykładu mój samochód jak stoi oddalony to jakieś koszty ponosze tylko ze nieporównywalnie mniejsze niż gdy jadę