Kompletnie pijany na zakręcie pojechał prosto. Zatrzymał się w ogrodzie botanicznym
18:05 27-01-2026 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło we wtorek, 27 stycznia, na ul. Sławinkowskiej w Lublinie. Przed południem kierujący Citroenem mężczyzna poruszał się w kierunku al. Warszawskiej. Na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem.
Auto pojechało prosto, staranowało znaki drogowe i ogrodzenie, otarło się o drzewo a następnie zatrzymało na terenie ogrodu botanicznego UMCS. Na miejscu interweniowała policja.
W zdarzeniu nikt nie doznał obrażeń ciała. Badanie alkomatem wykazało, że kierowca Citroena miał 2,7 promila alkoholu w organizmie. Kiedy wytrzeźwieje zostaną mu przedstawione zarzuty.
Oprócz odpowiedzialności karnej i utraty uprawnień do kierowania, mężczyznę czekają również spore wydatki. Obligatoryjnie będzie musiał ponieść koszty naprawy wyrządzonych przez siebie szkód.
Galeria zdjęć
Jeszcze proszę mu policzyć za bilet wstępu i miejsce parkingowe. Ba, za parkowanie w niedozwolonym miejscu.
Z jakiego powodu miejsce jest niedozwolone do parkowania?
Wybatożyć na litewskim.
Następnym razem po pijaku zatrzyma się w Muzeum Wsi i wyląduje w żłobie.
Łoić chlora. Na wódkę miał a na taksówkę mu szkoda? To teraz się wyrówna.
Ps. NIE PO SIONYM!
Miał na taxi ale przepił.
LSW patol dolony
Może nawigacja mu tak pokazała , że tam jest skrót 🙂
Nie chciał płacić za bilet to sobie poradził 🤣🤣🤣Powinni podawać imię i nazwisko takiego delikwenta 😉
I narodowość.
Dobrze, że ten płot był wystarczająco mocny, żeby zatrzymać tego męczennika pijaństwa, bo strach pomyśleć gdzie on mógłby dojechać.
Ile razy mam powtarzać, że dla prawdziwego Polaka, „chorego” na alkoholizm, kompletność pijaństwa waha się w granicach 5-6 promili na pijacki łeb.
Ten tu miał2,7 więc był w połowie kompletny.
Koszty sądowe, na fundusz 5 tys, remont kutego ogrodzenia, utrata prawa jazdy i samochodu. Alkoholik nie patrzy na wydatki, on chce się napuć… Takich rodaków jest ok 4 mln! Tylko ok 300 tys podejmuje leczenie. Reszta pije i jedzie, agresja i przemoc w domu, wulgaryzmy i tych prawica broni i przytula… Koszmar jak polskie społeczeństwo głupieje. Potrzebna edukacja, spotkania w szkołach, praca psychologów w więzieniach. Pomarzyć można, nic nie kosztuje,,,
Co do diagnozy systemowego problemu alkoholizmu w Polsce, to pełna zgoda.
Ale „kute” ogrodzenie? To zwykłe przęsła, trochę solidniejsze (kątowniki spawane na profilach zamkniętych), ale na pewno nie kute.
4 przęsła (ze 12mb, po 200-300 za metr), 3 słupki, plus montaż.
W dyszce się zamknie z kosztami towarzystwa ubezpieczeniowego.
Szkoda, że nie kute, bo wtedy koszty byłyby przynajmniej 3-4 razy wyższe, ale niestety nie.
Utrata samochodu też go nie zaboli, bo najtańsze C5 I w stanie jeżdżącym są na OLX poniżej 1,5 tysiąca złotych.
Ja ci powiem co będzie:
– będzie patus nadal jeździł, kupi sobie kolejny samochód za tysiąc złotych;
– będzie nadal chlał,
– kasy nikt z niego nie ściągnie, bo pewnie robi gdzieś na czarno na budowie i komornikowi pokaże puste konto i zaświadczenie z MUP, że nie pracuje (a TU będzie musiało UMCS wypłacić odszkodowanie za to ogrodzenie, tak więc wzrośnie twoja i moja składka OC).
Jedyna nadzieja, że następnym razem uda mu się trafić w drzewo, gdy będzie szybciej jechał, a nie tylko o nie otrzeć.
Jaka prawica? Stuhr, Stockinger, Kozidrak, Olbrychski, Cimoszewicz, Durczok i cała reszta jaśnie oświeconych, na których szkoda mi czasu i miejsca.
A kto zawetował podniesienie akcyzy na alkohol ostatnio?
Krasnoludki?
Wóda ma być wg. prawicy tania, bo ma ryć beret jej wyborcom.
Za schyłkowej PRL za średnią krajową można było kupić 60 flaszek wódki (jak akurat była bez kartek, co często się nie zdarzało).
Jak PiS dochodził pierwszy raz do władzy w 2006 za średnią można było kupić 100-120 flaszek wódki.
Jak Karol zawetował podwyżkę akcyzy na alkohol pod koniec 2025 roku, to za średnią pensję można było już kupić prawie 250 butelek wódki.
Jak to nie jest „rozpijanie suwerena”, to ja przepraszam.