11/07/2026
690 680 960

11 lipca Polska oddaje hołd ofiarom ludobójstwa OUN i UPA. To 83. rocznica „krwawej niedzieli”

11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. W 2026 roku przypada 83. rocznica „krwawej niedzieli” – kulminacyjnego momentu masowych zbrodni popełnionych na polskiej ludności Wołynia. Święto państwowe jest wyrazem hołdu dla ponad 100 tysięcy zamordowanych Polaków oraz zobowiązaniem do zachowania prawdy o ich losie.

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej został ustanowiony na mocy uchwały Sejmu RP z 22 lipca 2016 roku. Tym samym 11 lipca uzyskał formalną rangę święta państwowego. W 2025 do Sejmu wpłynął projekt ustawy autorstwa posłów PSL o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa została uchwalona 4 czerwca 2025.

Wcześniej, od 2016 roku, rocznica była obchodzona na podstawie uchwały Sejmu jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

W ustawie ustanawiającej święto podkreślono, że „męczeńska śmierć z powodu przynależności do narodu polskiego zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie, w którym ofiarom będzie oddawany hołd”.

„Krwawa niedziela” – symbol Zbrodni Wołyńskiej

Data 11 lipca nawiązuje do wydarzeń z 1943 roku, określanych jako „krwawa niedziela”. Tego dnia oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspierane przez miejscową ludność ukraińską, przeprowadziły skoordynowane ataki na około sto polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim.

Napastnicy uderzali na wsie, kolonie, majątki i świątynie. W wielu miejscach ataki rozpoczęły się podczas niedzielnych nabożeństw, kiedy mieszkańcy gromadzili się w kościołach. Ofiarami byli mężczyźni, kobiety, dzieci i osoby starsze.

Do największych zbrodni doszło między innymi w Porycku, Kisielinie, Chrynowie, Dominopolu, Orzeszynie i Sądowej. Całe rodziny były mordowane, zabudowania palone, a mienie ofiar rabowane.

„Krwawa niedziela” nie była pojedynczym zdarzeniem, lecz kulminacją prowadzonej wcześniej antypolskiej akcji. Masowe mordy trwały także w kolejnych miesiącach i latach.

Zbrodnie objęły rozległe tereny II Rzeczypospolitej

Działania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz innych ukraińskich formacji nacjonalistycznych obejmowały nie tylko Wołyń, lecz również Małopolskę Wschodnią, Polesie, Lubelszczyznę i tereny dzisiejszego Podkarpacia.

Ustawa ustanawiająca święto odnosi się do zbrodni popełnionych w latach 1939–1946. W szerszych opracowaniach historycznych uwzględniane są również działania i ich konsekwencje sięgające 1947 roku.

Według szacunków przywoływanych przez Instytut Pamięci Narodowej w wyniku antypolskich działań ukraińskich nacjonalistów mogło zginąć nawet ponad 120 tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej. Około 60 tysięcy osób zamordowano na Wołyniu, a co najmniej kolejne 60 tysięcy w Małopolsce Wschodniej, na Polesiu i Lubelszczyźnie.

Dokładna liczba ofiar nadal nie jest znana. Wiele miejsc pochówku pozostaje niezidentyfikowanych, a część zamordowanych spoczywa w bezimiennych mogiłach.

Ucieczka, utrata domów i wieloletnia trauma

Zbrodnie doprowadziły również do masowej ucieczki Polaków z rodzinnych miejscowości. Setki tysięcy mieszkańców Kresów zostały zmuszone do porzucenia domów, gospodarstw i dorobku całego życia.

Pamięć należy się także przedstawicielom innych narodowości, którzy zginęli podczas napadów. Wśród ofiar znajdowali się między innymi Żydzi, Czesi, Ormianie i Ukraińcy.

Szczególne miejsce w historii zajmują Ukraińcy, którzy ostrzegali polskich sąsiadów przed planowanymi atakami, ukrywali zagrożone rodziny lub pomagali im w ucieczce. Za udzielaną pomoc niejednokrotnie płacili własnym życiem.

Pamięć o ofiarach i poszukiwanie miejsc pochówku

11 lipca w całej Polsce odbywają się uroczystości patriotyczne i religijne, apele pamięci, wystawy, spotkania edukacyjne oraz ceremonie składania kwiatów i zapalania zniczy.

Ważnym elementem działań państwa pozostaje poszukiwanie miejsc pochówku, identyfikacja ofiar oraz organizowanie godnych pogrzebów. Dla rodzin zamordowanych możliwość odnalezienia szczątków bliskich ma nie tylko wymiar historyczny, ale także osobisty i moralny.

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi badania, gromadzi relacje świadków, dokumentuje miejsca zbrodni i upowszechnia wiedzę o losach polskiej ludności Kresów Wschodnich.

Prawda warunkiem pojednania

Narodowy Dzień Pamięci jest wyrazem szacunku dla ludzi zamordowanych z powodu ich narodowości. Przypomina również o odpowiedzialności państwa za zachowanie pamięci, ustalenie nazwisk ofiar i zapewnienie im godnego upamiętnienia.

Prawda o ludobójstwie nie powinna służyć budowaniu współczesnej wrogości. Nie może jednak zostać przemilczana ani podporządkowana bieżącym interesom politycznym. Rzetelne nazwanie zbrodni, odnalezienie miejsc pochówku i oddanie hołdu pomordowanym są niezbędnymi warunkami uczciwego dialogu oraz trwałego pojednania.

11 lipca Polska wspomina ofiary, których życie zostało brutalnie przerwane tylko dlatego, że były Polakami. Pamięć o nich pozostaje obowiązkiem państwa, instytucji publicznych i kolejnych pokoleń.

🔴PRZECZYTAJ 

Lubelski Marsz Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej przejdzie ulicami miasta. Uczestnicy oddadzą hołd pomordowanym

Lublin uczci ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. Obchody odbędą się 11 lipca

15 komentarzy

  1. Tadeusz z Wołynia
    Ocena: 11

    Pan dziadek Józek (z lubelskiego slamsowa)Nie uogólniaj. nasi nie rąbali ich siekierami, nie odcinali głów ręcznymi piłami ani nie wbijali dzieciom gwoździ do ich małych główek czy nadziewali je na widły. Nie wbijali wideł w brzuchy ciężarnych kobiet. To Ukraińcy są wschodnio-azjatycką dziczą. Tylko oni są potworami. Nie trzeba zemsty, ale przeproszenia i uczczenia ofiar swoich dziadków.

    • Jasny Gwint !!!
      Ocena: -6

      Masz tylko częściową rację, dopiero gdy uznamy całość historii, bez wybielania swoich i bez odczłowieczania cudzych, możemy mówić o prawdziwym pojednaniu.

  2. Ocena: 10

    ErwqTo za PiS zaczęli o tym mówić, ale czas wybuchu wojny nie był czasem w którym wypadało rozdzierać rany. A naszym chrześcijańskim obowiązkiem było im pomagać. teraz jest inna sytuacja. teraz banderowiec żełeński obraża nas, neguje to ludobójstwo i gloryfikuje bandytów. A nasz rząd popiera tego sk-syna.

  3. Nagle zaczelista o tym mówić a czego jak pisiory siedziały 8 lat przy korycie to tylko się orderami wymieniali ,hipokryzja pisiorow nie zna granic

  4. Ferdek Kiepski (bo kiepski)
    Ocena: -1

    Należy tępić miłośników UPA, ale nie należy zapominać naszych zbrodniarzy, którzy z radością mordowali każdego kto nie był taki jak oni.
    Mordowali Polaków, żydów i Ukraińców też. Teraz nazywa się ich niezłomnymi czy wyklętymi.
    Znałem takiego. Paskudne bydle.

  5. Cieee choroba... sie narobiłooo...
    Ocena: -10

    Dopiero gdy uznamy całość historii, bez wybielania swoich i bez odczłowieczania cudzych, możemy mówić o prawdziwym pojednaniu.
    Nie takim na akademię, z wieńcami i pustymi przemówieniami, ale takim, które naprawdę rozbraja nienawiść.
    Bo pamięć, która widzi tylko własną krzywdę, łatwo staje się paliwem dla kolejnych konfliktów.
    A pamięć uczciwa nie służy zemście.
    Służy temu, żeby żaden naród nie musiał już budować swojej tożsamości na cudzym grobie.

  6. Ocena: -10

    Hej, minusujący @Pan Dziadek i Cie choroba, tylko wspomnienia brania po pysku was rajcują ?
    Nie łaska przyznać, że i Polacy przyczynili się do owej rzezi ?
    Poznajcie historię polskiej ekspansji na tamte ziemie, długoletnią polonizację. Nie zawsze bezkrwawą.

    • Ocena: 12

      Spałeś na historii?

      • Pan dziadek ze "slamsowa" w Mieście Inspiracji (dawniej: Lublin)
        Ocena: -4

        Kontroler, specjalnie dla ciebie powtórzę:
        Wołyń nie był wybuchem znikąd. Do tej tragedii prowadziły lata konfliktu, polonizacji, wzajemnych lęków, represji, okupacyjnego terroru, sowieckich zbrodni, niemieckiej brutalizacji i działalności skrajnych nacjonalistów.

    • dziś wziąłeś?

  7. Pan dziadek Józek (z lubelskiego slamsowa)
    Ocena: -14

    Trzeba powiedzieć jasno drugą rzecz: Wołyń nie był wybuchem znikąd. Do tej tragedii prowadziły lata konfliktu, polonizacji, wzajemnych lęków, represji, okupacyjnego terroru, sowieckich zbrodni, niemieckiej brutalizacji i działalności skrajnych nacjonalistów.
    Po obu stronach byli ludzie, którzy podsycali nienawiść, odwet i myślenie kategoriami zbiorowej winy.
    To nie znaczy, że odpowiedzialność jest równa. To znaczy, że historia była bardziej złożona niż wygodne hasła z dzisiejszych sporów politycznych.

    • Ocena: 6

      W 1943 roku struktury OUN-B i UPA rozpoczęły zorganizowaną akcję usuwania polskiej ludności z Wołynia. Atakowano przede wszystkim bezbronne wsie, często podczas nabożeństw, mordując całe rodziny bez względu na wiek i płeć. Kulminacją była tzw. krwawa niedziela 11 lipca 1943 roku, kiedy zaatakowano jednocześnie dziesiątki polskich miejscowości. Charakter, skala i sposób prowadzenia tych działań wskazują na planową czystkę etniczną, a nie przypadkowy wybuch lokalnej przemocy. Polskie akcje odwetowe również pochłonęły ukraińskie ofiary cywilne i nie powinny być przemilczane. Były jednak zasadniczo późniejsze, miały mniejszą skalę i nie stanowiły odpowiednika programu całkowitego usunięcia jednej grupy narodowej z regionu. Dlatego mówienie o „winach po obu stronach” bez zaznaczenia tej asymetrii może prowadzić do fałszywego zrównania odpowiedzialności. Sowiecki i niemiecki terror rzeczywiście zniszczyły wcześniejsze normy społeczne, upowszechniły przemoc i stworzyły warunki sprzyjające radykalizacji. Nie zmienia to jednak faktu, że decyzje o mordowaniu polskich cywilów podejmowali konkretni ludzie i konkretne organizacje. Wyjaśniać historyczne tło należy, ale wyjaśnienie nie może stawać się usprawiedliwieniem.

      • Ferdek Kiepski (bo kiepski)
        Ocena: -6

        Panie dziadku, Historyku… Niestety to nie dotrze do ludzi, którzy nie chcą wiedzieć, do ludzi dla których „Wołyń” jest jedynie ideologiczną skocznią, a szczególnie do ludzi , którzy nie chcą czytać bo to „nudne”, oni wolą slogany i poczucie wyższości …
        Jak zaakceptują , że Polacy też bardzo źle traktowali Ukraińców, to to poczucie wyższości znika , a do tego nie mogą dopuścić , bo bez tego znowu nie mieliby nic…

    • pier dzielisz,a Orlean lwowskie,to też my?

Dodaj komentarz