09/09/2026
690 680 960

Żniwa konopne w lubelskim skansenie. Każdy mógł nazbierać konopi dla siebie (zdjęcia)

W Muzeum Wsi Lubelskiej odbyły się żniwa konopne. Wydarzenie miało na celu przypomnienie, że przed laty nasz kraj był europejskim potentatem w uprawie tych roślin.

W piątkowe popołudnie w Muzeum Wsi Lubelskiej odbyły się Żniwa konopne. Podczas wydarzenia zaprezentowano pokaz zbioru konopi połączony z komentarzem specjalisty w dziedzinie uprawy. Był też krótki wykład pt. „Konopie – roślina, z której człowiek korzysta od wieków”. Dodatkowo Fundacja Polskie Konopie zaprezentowała swoje stoisko z lokalnymi produktami konopnymi.

Poletko z konopiami w lubelskim skansenie uprawiane jest od kilku lat. Jak wskazują pracownicy muzeum, nie jest to przypadek, gdyż przed laty nasz kraj był europejskim potentatem w uprawie tych roślin. Z kolei Hrubieszów słynął z produkcji tkanin z konopi.

– Niegdyś na Lubelszczyźnie konopie rosły na każdym kroku i sławiły nasz kraj. Jeszcze w latach 70 ub.wieku uprawy konopi zajmowały 20 tys. ha, później prawie całkowicie zniknęły z krajobrazu wsi. Z tej rośliny można bowiem wykonać bardzo dużo produktów, m.in. ubrania, papier czy też olej, z którego powstaje nawet paliwo do pojazdów – podkreślano.

Uczestnicy wydarzenia mieli okazję własnoręcznego zbioru roślin, każdy chętny mógł też wziąć konopie dla siebie.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

18 komentarzy

  1. Do tego było dać tabletki dzien po

  2. Czy Ten Człowiek ze zdjęcia to może Franio???

    • A to mało Franków na świecie? Czy pytasz o tego, który na tym forum przytacza przepisy, które spora część pierwszy raz widzi, albo zna ale się z nimi nie zgadza?

  3. ziele roslo na odstajnikach ale slabej jakosci

  4. Co to za skrzat w okularach na zdjęciu w artykule?

  5. piersze foto to pali kot

  6. Ocena: 0

    Chańba gdyby rzondził PiS to ta banda narkomanów już dawno siedziałaby w więzieniu

  7. Będę…

  8. a policja gdzie była ?

    • Dziadek Józek (z lubelskiego "slamsowa")
      Ocena: 0

      Część policji na granicy po katolicku nadstawia oba policzki do bicia przez kolorowych przestępców dla niepoznaki i politycznej poprawności nazywanymi „migrantami” a inni bronią mienia powodzian przed prawdziwymi Polakami szabrownikami (być może też katolikami).
      A nieliczni pozostali, jeżdżą do licznych kolizji i interwencji domowych. Czasami widzi ich się jadących radiowozami w nieznane…