Zakaz hodowli zwierząt na futra – komentarz eksperta UMCS
11:29 15-01-2026 | Autor: redakcja
Zakaz chowu i hodowli zwierząt na futra – znaczenie ostatnich zmian w ustawie o ochronie zwierząt
Ostatnie zmiany w ustawie o ochronie zwierząt należą do najbardziej znaczących nowelizacji tego aktu od czasu jego uchwalenia w 1997 r. W centrum debaty publicznej znalazł się przede wszystkim zakaz chowu i hodowli zwierząt na futra, który przez wiele lat był przedmiotem sporów politycznych, społecznych i gospodarczych. Jest to regulacja szczególna, ponieważ dotyka jednocześnie kilku wrażliwych obszarów: wolności działalności gospodarczej, ochrony środowiska, standardów humanitarnego traktowania zwierząt oraz etycznych podstaw prawa. Co istotne, nowelizacja ta nie jest jedynie symbolicznym gestem, lecz realnie zmienia krajobraz prawny i gospodarczy w Polsce.
Istota regulacji
Nowelizacja ustawy wprowadza generalny zakaz chowu i hodowli w celach komercyjnych zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królika), w szczególności w celu pozyskania z nich futer lub innych części zwierząt. Regulacja obejmuje przede wszystkim norkę amerykańską, lisy, jenoty i szynszyle, czyli gatunki dominujące dotychczas w polskiej branży futrzarskiej. Przepisy przewidują okres przejściowy, który umożliwia stopniowe wygaszanie działalności istniejących ferm oraz mechanizmy odszkodowawcze dla producentów decydujących się na wcześniejsze zakończenie działalności.
Podmioty i rolnicy prowadzący w dniu wejścia w życie ustawy nowelizującej tego rodzaju działalność, mogą ją prowadzić końca 2033 r. na dotychczasowych zasadach. Takie rozwiązanie ma zapobiec gwałtownym skutkom społecznym i gospodarczym oraz umożliwić zmianę profilu działalności. Jednocześnie ustawodawca przesądził, że chów zwierząt wyłącznie na potrzeby rynku futrzarskiego nie mieści się już w granicach akceptowanych form wykorzystania zwierząt.
Przemysł futrzarski w odwrocie
Wprowadzony w Polsce zakaz chowu zwierząt na futra nie jest rozwiązaniem wyjątkowym. Podobne regulacje obowiązują już w ponad dwudziestu państwach europejskich. Na przykład Wielka Brytania wprowadziła taki zakaz w 2000 r., Austria w 2004 r., a Holandia – jeden z największych producentów futer w Europie – zdecydowała o likwidacji ferm norek w 2012 r., finalnie zamykając je w 2021 r. Podobne regulacje obowiązują m.in. w Czechach, Norwegii, Belgii, Słowenii i Chorwacji. W niektórych państwach, takich jak Szwecja czy Szwajcaria, formalnego zakazu nie wprowadzono, lecz zaostrzono standardy dobrostanowe do tego stopnia, że produkcja futer stała się ekonomicznie nieopłacalna.
Warto przy tym wspomnieć, że jeszcze kilka lat temu Polska należała do światowej czołówki producentów futer. Nasz kraj był drugim producentem skór w Europie (za Danią) i trzecim na świecie za Chinami i Danią. Według stanu na dzień 10 września 2020 r. w Polsce działało 810 ferm zwierząt futerkowych, na których utrzymywano blisko 7 mln zwierząt. Jednak w ostatnich latach skala tej produkcji wyraźnie się zmniejszyła. Aktualnie szacuje się, że w Polsce działa ok. 200 ferm zwierząt futerkowych, na których rocznie utrzymuje się i zabija ok. 3 mln zwierząt.
Kontrole ferm futrzarskich
Istotnym argumentem przemawiającym za wprowadzeniem zakazu były ustalenia organów kontroli państwowej, w szczególności Najwyższej Izby Kontroli, które ujawniły trwałe i rozległe nieprawidłowości w funkcjonowaniu ferm zwierząt futerkowych. Wskazywano na powszechne naruszenia przepisów z zakresu ochrony środowiska, gospodarki odpadami, prawa wodnego oraz weterynaryjnego, a także na przypadki prowadzenia działalności w obiektach wzniesionych lub użytkowanych bez wymaganych zezwoleń. Kontrole wykazywały również zagrożenia dla zdrowia i dobrostanu zwierząt, wynikające z niewłaściwych warunków ich utrzymywania.
Jednocześnie podkreślano nieskuteczność systemu nadzoru publicznego, przejawiającą się w niewystarczającej liczbie kontroli, słabej koordynacji między organami oraz braku realnego egzekwowania obowiązujących standardów, co w praktyce uniemożliwiało eliminowanie stwierdzanych naruszeń. Można więc przyjąć, iż w tej sytuacji ustawodawca doszedł do wniosku, że dalsze „uszczelnianie” przepisów nie rozwiąże problemów związanych z przemysłowym chowem zwierząt futerkowych, a zakaz jako – środek ostateczny – będzie najbardziej efektywny.
Koszty środowiskowe branży futrzarskiej
Chów zwierząt na futra generował istotne koszty środowiskowe. Fermy futrzarskie wytwarzały przede wszystkim znaczne ilości odpadów organicznych, w tym odchodów i pozostałości pasz, które przy niewłaściwym zagospodarowaniu prowadziły do zanieczyszczenia gleby i wód gruntowych, a w konsekwencji do degradacji lokalnych ekosystemów.
Uciążliwości zapachowe, hałas oraz ryzyko rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych były źródłem licznych konfliktów z lokalnymi społecznościami. Z tej perspektywy zakaz produkcji futrzarskiej można więc interpretować jako próbę ograniczenia działalności, której negatywne skutki były przerzucane na mieszkańców okolicznych terenów i środowisko naturalne. W tym sensie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt wpisuje się w szerszy trend wzmacniania odpowiedzialności środowiskowej działalności gospodarczej.
Gospodarcze i społeczne skutki zmiany
Nie można jednak pominąć faktu, że zakaz chowu zwierząt na futra wywołuje realne, choć ograniczone w skali makroekonomicznej, skutki gospodarcze. Fermy futrzarskie przez lata stanowiły źródło dochodu dla ich właścicieli oraz pracowników najemnych, w tym pracowników sezonowych i cudzoziemców, zwłaszcza w niektórych gminach wiejskich o ograniczonych alternatywach zatrudnienia. Jednocześnie dostępne dane wskazują, że znaczenie tej branży dla gospodarki narodowej – zwłaszcza w ostatnich latach – było marginalne. W wielu gminach obecność ferm nie generowała żadnych mierzalnych korzyści budżetowych, a deklaracje producentów o istotnym wsparciu lokalnych finansów publicznych nie znajdują potwierdzenia w danych.
Ustawodawca, wprowadzając okres przejściowy oraz mechanizmy rekompensat, starał się więc zrównoważyć interes publiczny związany z ochroną zwierząt i środowiska z interesami ekonomicznymi wąskiej grupy podmiotów. Kluczowe znaczenie będzie miała jednak praktyczna realizacja tych rozwiązań, w szczególności zapewnienie realnego wsparcia doradczego i finansowego dla osób zmuszonych do zmiany profilu działalności lub przekwalifikowania się, aby skutki transformacji nie obciążyły nadmiernie lokalnych społeczności.
Etyczny wymiar zmiany
Jednym z najciekawszych aspektów nowelizacji jest jej wymiar etyczny. Zakaz chowu zwierząt na futra unaocznia bowiem problem odmiennego traktowania zwierząt w zależności od ich przeznaczenia. Zwierzęta chowane w celu pozyskania futra przez lata były pozbawione ochrony porównywalnej do tej, jaką zapewnia się zwierzętom domowym, zwierzętom utrzymywanym w ogrodach zoologicznych czy nawet niektórym innym zwierzętom gospodarskim. Nowelizacja ustawy w pewnym sensie kwestionuje to rozróżnienie, uznając, że cierpienie zwierzęcia nie może być usprawiedliwione wyłącznie ekonomicznym celem produkcji. Z punktu widzenia prawa jest to krok w stronę bardziej spójnej aksjologii, w której dobrostan zwierząt staje się realnym kryterium oceny dopuszczalności określonych form działalności człowieka.
Zakaz wyrazem zmiany kulturowej
Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, wprowadzająca zakaz chowu zwierząt na futra, jest wyrazem zmiany społecznej i kulturowej, która znalazła swoje odzwierciedlenie w prawie. Opiera się ona na doświadczeniach innych państw, danych z kontroli krajowych oraz rosnącej świadomości kosztów środowiskowych i etycznych futrzarstwa. Choć proces wygaszania branży będzie wymagał odpowiedzialnego zarządzania i realnego wsparcia dla osób dotkniętych zmianą, sam kierunek regulacji wpisuje się w szerszą tendencję redefiniowania relacji między człowiekiem a zwierzęciem w nowoczesnym społeczeństwie.
Emil Kruk – doktor nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Administracyjnego i Nauki o Administracji na Wydziale Prawa i Administracji UMCS. W pracy naukowej koncentruje się na problematyce odpowiedzialności administracyjnej i sankcji administracyjnych, prawnych aspektach humanitarnej ochrony zwierząt oraz prawie prasowym. Jest kierownikiem i wykonawcą w projektach badawczych i edukacyjnych finansowanych ze środków UE, FSS, NCN, NCBiR, MNiSW oraz WFOŚIGW (m.in. kierował projektem badawczym NCN SONATA 12 pt. „Administracyjnoprawna ochrona zwierząt”). Redaktor naczelny „Przeglądu Prawa Administracyjnego”; członek Lokalnej Komisji Etycznej do Spraw Doświadczeń na Zwierzętach z siedzibą w Lublinie; członek Polskiego Towarzystwa Nauk o Zwierzętach Laboratoryjnych, a także autor licznych publikacji naukowych z zakresu prawa administracyjnego, w tym współautor i redaktor naukowy komentarza do ustawy o ochronie zwierząt (Wolters Kluwer, 2024). Organizator cyklu konferencji naukowych „Prawna ochrona zwierząt”.
Na szczęście można hodować jeszcze świniaki i drób które jak nie daj Boże zachorują na asf albo ptasią grypę to można je zagazować 🤣
Lepiej sprowadzać sztuczne futra z plastiku są bardziej ekologiczne 😂
Jestem za ale z jednoczesnym zakazem sprowadzania i posiadania produktów wykonanych z futer, (płaszcze, kurtki, torebki itp… – konfiskata) ale praktyka pokazuje że My musimy zamykać i likwidować Nasze, a za naszą granicą powstają megafarmy i produkują to samo tylko bez jakiejkolwiek kontroli.
Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że fermy przeniosą się za wschodnią granicę i po prostu zarobi na nich kto inny. Tą metodą można pozbyć się z kraju absolutnie każdej ludzkiej działalności.
Po podpisaniu umowy z Mercosur przywiozą do nas i futrzaki. Ten zakaz hodowli wprowadziło lewactwo i część PiS po to, żeby zlikwidować rodzimy przemysł doprowadzić do biedy hodowców i otworzyć nasz rynek zbytu na oścież dla wszelkiej maści produktów z Ameryki Południowej dla dobra Niemców.
Nikt mi nie wmówi że poliester jest lepszy 😖
No, to teraz hodowle pójdą na wschód. Brawo! Niech żyje poliester czy inny plastik. A co! Ku chwale ekologii!
To pewien ewenement, że profesorek z UMCS stanął po stronie etyki, a nie po stronie kapitalistów.
w tym temacie to akurat pomyłeczka dla branży przewidziano potężne opłaty dla likwidowanych ferm , wezmą kasę i ulokują w jeszcze bardziej dzikim kraju
Na prawdę? czyli jesteś półgłówkiem powskim, umcs to wylęgarnia lewactwa
to może głos z drugiej strony
W sensie obdzieranych ze skóry zwierząt?
lobby z Danii wygrało?
Dania , Białoruś i Rosja są wdzięczne swoim agentom wpływu i stosownie ich wynagrodzą. Konkurencja z Polski wycięta. Tak trzymać.