Wynieśli nieprzytomnego z lokalu, był upojony alkoholem. „Nikt nikogo nie zostawiał na pewną śmierć”
17:20 22-01-2024 | Autor: redakcja
Centrum Lublina to miejsce, gdzie skupia się nocne imprezowe życie w mieście. Zarówno przy deptaku, jak też okolicznych ulicach, a także na Starym Mieście, znajduje się szereg lokali czynnych często do godzin porannych. Szczególnie w weekendy cieszą się one ogromnym zainteresowaniem. Niestety niektórzy z gości potrafią przesadzić ze spożywanym alkoholem, co doprowadza do różnych, niezbyt przyjemnych sytuacji.
Jedna z nich miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Jak wyjaśnia nam nasza czytelniczka, przechodząc obok tego typu lokalu zwróciła uwagę, jak pracownicy wyciągali ze środka mężczyznę, „który wypił za dużo i stracił świadomość„. Tłumaczy, iż był on ciągnięty po podłodze, a następnie pozostawiony na zewnątrz na ławce w samym tylko swetrze. Kobieta ma spore zastrzeżenia, co do zachowania obsługi lokalu, gdyż jak twierdzi, oszukano ją, kiedy pytała, czy wezwane zostało pogotowie. Do tego miała ona nie mieć „cienia empatii i zrozumienia” a mężczyznę, który „stracił przytomność zostawili na pewną śmierć„. Wskazuje również, że lokal przyjmuje gości, sprzedaje im alkohol, a później pozbywa się klientów w taki sposób.
Skontaktowaliśmy się z wymienionym przez kobietę lokalem i jak zapewnia jego właściciel, sytuacja była zgoła inna, niż przedstawiła to kobieta. Wskazuje również, że są to bardzo ciężkie oskarżenia, nie mające jednak za wiele z prawdą, a co więcej, wszystko zostało zarejestrowane przez kamery monitoringu, którego nagrania na szczęście pokazują, jak było naprawdę. Owszem mężczyzna z powodu spożycia zbyt dużej ilości alkoholu zaczął tracić świadomość. Z uwagi, iż często w tego typu sytuacjach klienci potrafią zanieczyścić lokal wymiocinami lub też oddając w niekontrolowany sposób potrzeby fizjologiczne, od razu podejmowana jest wobec nich interwencja.
Kiedy taka osoba jest sama, potrafi być wzywana policja, aby nie pozostawiać jej samej. W tym przypadku jednak mężczyzna przebywał z grupą znajomych, którzy przekazali, że się nim zaopiekują. Założyli mu również kurtkę. Jeżeli zaś chodzi o kobietę, która miała być świadkiem całej sytuacji, to nie była ona gościem lokalu, lecz przechodziła w momencie, kiedy mężczyzna został wyprowadzony na zewnątrz. Więc nie miała wiedzy na temat tego, co się działo wcześniej. Widząc całą sytuacją od razu miała też zareagować agresją wobec pracowników krzycząc na nich.
– Po pierwsze, pan nie był pozostawiony na mrozie „na pewną śmierć”, gdyż zaopiekowali się nim jego znajomi, od których dostał kurtkę. Jedna z jego koleżanek klepała go po twarzy, po czym on co chwila odzyskiwał świadomość. Kiedy nasz pracownik zapytał, czy wezwać karetkę, początkowo osoby te odmówiły, gdyż jak wskazały, będzie się to wiązało z jego przewiezieniem do izby wytrzeźwień. Niebawem jednak sami to uczynili. Tak więc żadnego okłamywania nie było. Dodatkowo nasz pracownik okrył mężczyznę kocem termicznym, nikt też go nie bił, ani nie nie poniżał – wyjaśnia nam właściciel.
Na nagraniu wyraźnie też widać, że pracownik lokalu zatrzymuje przejeżdżający patrol policji. Funkcjonariusze w tym czasie jechali na interwencję do sąsiedniego klubu. Natomiast osoba, której kobieta zarzuca niewłaściwe zachowanie ma być wieloletnim pracownikiem, który cechuje się opanowaniem w każdej sytuacji i nigdy nie było na niego skarg.
Jak się okazuje, tego typu sytuacje to niestety przykra codzienność w lokalach, w których serwowany jest alkohol. Osoby prowadzące tego typu działalność wskazują, że część klientów przychodzi już pijana lub też pod działaniem różnego rodzaju środków odurzających. Z tego też względu coraz częściej zatrudniani są pracownicy ochrony, których zadaniem jest niewpuszczanie osób pijanych oraz reagowanie na wszelkiego rodzaju incydenty przez nie wywoływane.
Menadżer jednego z klubów w centrum Lublina tłumaczy, że dzięki temu w środku jest spokój i nie dochodzi do żadnych bójek. Wskazuje, że pijanym osobom wystarczy często przypadkowe szturchnięcie w ramię, aby od razu rzucali się na siebie z pięściami. Dlatego też, z uwag na bezpieczeństwo innych klientów, takie osoby są wypraszane z lokalu. Kiedy zaś nie chcą go dobrowolnie opuścić, wówczas są wyprowadzane.
Kolejnym problemem, na jaki wskazują właściciele lokali, są okoliczne sklepy całodobowe. Wiele osób potrafi bowiem wyjść na chwilę, udać się do sklepu, aby się „dopić”. A spożyty na szybko wysokoprocentowy alkohol wielu osobom nie służy, stąd usypiają, tracą świadomość, czy też zaczynają wymiotować. Dlatego też podejmowane są wobec nich interwencje, aby inni klienci nie zarzucali lokalowi, że ten nie reaguje w takich sytuacjach.
Jak mniemam nikt mu przez rurkę i lejek wódy do gardła nie wtłaczał, więc ma na co sobie zasłużył. Śmieci się wyrzuca i tyle
Nie przesadzaj, są też smutne rekordy. Przeczuwam że większości ludzi zdarzyło się przesadzić z % przynajmniej raz w życiu, ale nie pamiętam żeby kogoś wtedy wyrzucać na mróz. Zwłaszcza że tyle się trąbi żeby nie pozostawać obojętnym w czasie zimy na tych którzy mogą potrzebować pomocy.
A gdzie zasada, że nietrzeźwym alkoholu nie sprzedajemy? Nigdzie, bo się nie kalkuluje w bilansie.
Klient ma płacić i pić, jak najwięcej, choćby do porzygu. Później się ponarzeka w gazecie, jacy oni niedobrzy, że piją…
DO-KŁA-DNIE!
Takie rzeczy to tylko na zgniłym zachodzie, w Brześciu, Mińsku czy Grodnie to nie do pomyślenia. Baćka dba o moralność narodu. Na Białorusi nie spotkasz pijanego na ulicy.
Wierzę Ci na słowo. Nie zamierzam jechać i sprawdzać.
Nie czaję, po co chodzić do tego typu przybytków. Sztofka kosztuje tyle co pół basa w sklepie. Jak wam mama nie pozwala pić w domu ze znajomymi to idźcie na swoje, weźcie kredyt czy zmieńcie pracę. Jak wam żona nie daje pić to zmieńcie żonę.
A po za tym tydzień płynął i tylko wieczorami wychodził na brzeg.
Poznamy nazwisko bohaterskiej samicy ORMOwca?
A co sie stało? Nagłośniła sprawę tak jak ją widziała, klub wyjaśnił i po problemie 🤷♂️🤷♀️
Tyle zamieszania z powodu jednej pijanej świni.
Miasto inspiracji hahaha
U nas nie pije nikt, nawet nikt nie wie co to alkohol. U nas sami dobrzy ludzie.
U nas niema klubów 😉
To w końcu ześrał się czy nieześrał, oto jest pytanie, bo z artykułu to nie wiadomo.
takich znajomych to tylko pozazdrościć , okryli go kurtką a mogli zabić ( ludzie ogarnijcie się razem pijemy razem jesteśmy do końca na dobre i złe)