13/06/2026
690 680 960

Wilk Kosy zginął od kuli z broni myśliwskiej. Oficjalnie żadnego myśliwego w tym rejonie nie było

Wiadomo już ponad wszelką wątpliwość, że wilk Kosy zginął od strzału z broni myśliwskiej. Trwają poszukiwania osoby, która oddała strzał. Jednocześnie naukowcy i miłośnicy przyrody obawiają się o pozostałe wilki żyjące na Roztoczu.

Policjanci prowadzą dochodzenie związane z zastrzeleniem na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego jednego z żyjących na tym terenie wilków. Jak już informowaliśmy, martwe zwierzę zostało znalezione w ubiegły czwartek w okolicach miejscowości Lipowiec-Kolonia i Brody Małe w gminie Szczebrzeszyn. Natknęli się na nie pracownicy parku narodowego. Ponieważ wilk posiadał obrożę z nadajnikiem GPS szybko ustalono, że jest to „Kosy”, sześcioletni samiec, który żył w tej okolicy od dawna.

O wszystkim od razu została powiadomiona policja. Funkcjonariusze przeprowadzili na miejscu czynności, zabezpieczyli ślady oraz rozpoczęli poszukiwania osoby, która strzelała do wilka. Ustalono, że strzał padł ze znajdującej się na skraju lasu ambony myśliwskiej. Po sprawdzeniu danych z nadajnika GPS wiadomo, że wilka zastrzelono w czwartek w godzinach porannych, tuż po tym, jak wyszedł z terenu Roztoczańskiego Parku Narodowego na sąsiednie pola. Obficie krwawiąc, resztką sił dobiegł pod osłonę drzew i tam padł.

Pierwsze podejrzenia padły w kierunku myśliwych. Zdarzenie miało miejsce na terenie obwodu łowieckiego nr 280, dzierżawionego przez Koło Łowieckie nr 59 „Słonka” w Zwierzyńcu. Wykonana w poniedziałek sekcja zabitego zwierzęcia wykazała, że zginęło ono od kuli z broni myśliwskiej. Przebiła ona ciało wilka na wylot. Policjanci zabezpieczyli książkę polowań, jednak według znajdujących się w niej wpisów, oficjalnie żadne polowanie w tym czasie się nie odbywało. Zgodnie z przepisami, każdy z myśliwych wybierając się na łowy, w pierwszej kolejności musi dokonać odpowiedniego wpisu. Określa nim kiedy i w którym obrębie obwodu łowieckiego zamierza polować.

Miłośnicy przyrody przyznają jednak, że nie oznacza to wcale, iż myśliwi nie mają z tym zdarzeniem nic wspólnego. Jak podkreślają, wiele razy zdarzało się, że wpisy do ewidencji polowań były dokonywane już po zakończonym polowaniu lub też wcale ich nie było. Podali również przypadek jednego z myśliwych z naszego regionu, który nie tak dawno zostawił na parkingu broń. Kiedy się zorientował i wrócił na miejsce, tej już nie było. Z kolei jeden z myśliwych z Lublina, który się z nami skontaktował w tej sprawie wyjaśniał, że nawet jeżeli do wilka strzelała osoba, która jest członkiem koła łowieckiego, to udając się na polowanie bez dokonania wymaganych prawem formalności, była ona zwykłym kłusownikiem.

Wilk Kosy stanowił chlubę nie tylko Roztoczańskiego parku Narodowego, lecz całego Roztocza. Z uwagi na to, że był samcem alfa i dowodził całą watahą, przez lata na jego życiu skupiali się zarówno miłośnicy przyrody, jak też naukowcy. Obserwowali oni życie Kosego i jego wędrówki głównie dzięki fotopułapkom montowanym w leśnych ostępach. W styczniu udało się im go odłowić i wyposażyć w obrożę z nadajnikiem GPS. Dzięki niej można było na bieżąco obserwować gdzie wilki się przemieszczają czy też na co polują.

Teraz istnieje obawa, że brak przewodnika watahy może się negatywnie odbić na pozostałych wilkach żyjących na Roztoczu. Samica może nie poradzić sobie z wykarmieniem młodych, lub też przenieść się w inne miejsce. Jak na razie naukowcom nie udało się ustalić, gdzie przebywa i czy wciąż żyje reszta watahy.

(fot. Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”)

25 komentarzy

  1. Coś tu… śmierdzi.

  2. Mam nadzieję że policja zepnie pośladki i dołoży wszelkich starań by złapać tego dziada który ubił chlubę całego lubelskiego Roztocza. Jak dziad jest ślepy i nie widzi do kogo strzela to i człowieka może równie dobrze ubić. Złapać i bardzo przykładnie ukarać żeby na przyszłość ci co nazywają się „myśliwymi” i noszą siano zamiast rozumu w głowie wiedzieli czym takie tragiczne błędy w sztuce łowieckiej się kończą.

    • Wiemy jedno;Komorowski to nie był,bo obecni by go ubili .Ale zasady w tej bajce powinny obowiązywać i kontrola nad spustem też (nie piszę o Wiślę)

  3. Czyli samobójstwo .

  4. Postraszyć zabraniem obwodu łowieckiego to Szanowni członkowie Koła szybko wydadzą kolegę.

  5. Bydle *****, jeśli policja go nie złapie to może wataha.

  6. Czesto jest tak, ze polują panowie z wyższych sfer, prokuratorzy, sędziowie, palestra, lekarze, bardzo bogaci przedsiębiorcy i inni (rolnicy, księża)… cenzus zamożnosci, bo to droga zabawa… pewnie beda sie kryć, mataczyć i utrudniac. Szkoda Kosego, a ten strzelec to bydlak.

  7. Ocena: 0

    Jest mało prawdopodobne by jakikolwiek myśliwy mógł strzelać do wilka . Bo i po co ?

    • Ocena: 0

      bo chciał odstrzelić lisa, ale jest na tyle głupi, niedouczony i bezmyślny, że strzela nie wiedząc do czego strzela!

  8. A przypomnijcie sobie kto dał prawo strzelania niemal w obrębie zabudowań i w jakim radio to lansowała pewna Diana

  9. Popytać pod sklepem lokalnych menelików komu ginęły kury, króliki, komu we wsi wilk zeżarł psa. Prawdopodobnie wilk został zastrzelony „po znajomości”. Padł temat „Mietek masz sztucer przyjedź na tę ambonę pod lasem i zastrzel skur….. wiela bo podchodzi pod wieś”. No i Mietek spełnił prośbę.

  10. Parę lat temu na początku marca myśliwi ugrzęźli terenówką w lesie rozwozili karmę do paśników. Usłyszeli strzał i ruszyli w tamtym kierunku znaleźli zastrzeloną ciężarną sarne przykrytą gałęziami. Po śladach kontynuowali poszukiwania kto strzelał. Odnaleźli z lufy broni myśliwskiej było czuć że przed chwilą strzelał. Był to myśliwy z sąsiedniego koła łowieckiego który był policjantem nie był za to ukarany. Byłem tam bo traktorem wyciągałem tą terenówke.