26/07/2026
690 680 960

Zapadł wyrok uniewinniający, ale prokuratura nie odpuszcza. Będzie apelacja w sprawie żołnierza z granicy

Głośny proces żołnierza, który bronił granicy polsko-białoruskiej, wkracza w kolejny etap. Prokuratura odwołała się od wyroku uniewinniającego 25-latka, uznając, że sąd błędnie ocenił okoliczności użycia broni podczas jednego z najbardziej napiętych okresów kryzysu na wschodniej granicy.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie odwołała się od wyroku, jaki zapadł w środę, 27 maja, w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Lublinie. Chodzi o orzeczenie w sprawie 25-letniego żołnierza, którego oskarżono za oddanie strzałów na granicy polsko-białoruskiej. Śledczy nie zgadzają się z uniewinnieniem mężczyzny. Tym razem apelację będzie rozpoznawał Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie.

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło 25 marca 2024 roku w rejonie Dubicz Cerkiewnych na Podlasiu. Według ustaleń śledczych żołnierz oddał 12 strzałów z karabinka MSBS Grot wzdłuż drogi granicznej, w miejscu, gdzie przebywali migranci próbujący nielegalnie przekroczyć granicę z Białorusi.

Prokuratura uznała, że wojskowy przekroczył swoje uprawnienia dotyczące użycia broni palnej. Zdaniem śledczych sposób oddania strzałów miał stworzyć bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia osób znajdujących się w pobliżu, w tym funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz innych żołnierzy. Akt oskarżenia obejmował zarzuty przekroczenia uprawnień oraz narażenia innych osób na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie nie podzielił argumentacji prokuratury i uniewinnił oskarżonego. W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że zgromadzony materiał dowodowy, w tym zeznania żołnierzy i funkcjonariuszy obecnych na miejscu, potwierdzał wyjątkowo trudną i dynamiczną sytuację.

Jak podkreślono, migranci mieli atakować polskie służby kamieniami, kłodami drewna i innymi niebezpiecznymi przedmiotami. Funkcjonariusze wycofywali się, jednocześnie starając się powstrzymać nielegalne przekroczenie granicy. Według świadków po oddaniu strzałów przez oskarżonego większość agresywnych osób zaczęła się wycofywać.

Sędzia zaznaczył, że żołnierz, chroniąc granicę państwa, postąpił zgodnie z obowiązkami wynikającymi z pełnionej służby.

Postępowanie wobec żołnierza od początku budziło duże emocje. Informacja o jego zatrzymaniu i śledztwie wywołała szeroką dyskusję dotyczącą odpowiedzialności karnej żołnierzy pełniących służbę na granicy oraz zasad użycia broni w sytuacjach kryzysowych.

Część polityków i komentatorów przekonywała, że mundurowi powinni mieć większą ochronę prawną podczas wykonywania obowiązków w warunkach wysokiego zagrożenia. Inni podkreślali natomiast, że każde użycie broni palnej przez funkcjonariuszy państwa powinno podlegać szczegółowej kontroli i ocenie pod kątem zgodności z obowiązującymi przepisami.

Od 2021 roku granica polsko-białoruska pozostaje miejscem przedłużającego się kryzysu migracyjnego. Polska oraz państwa Unii Europejskiej oskarżają władze Białorusi o wykorzystywanie presji migracyjnej jako elementu działań hybrydowych przeciwko państwom UE.

W okresie, którego dotyczy sprawa, dochodziło do licznych prób siłowego forsowania zapory granicznej. Polskie służby informowały o przypadkach ataków z użyciem kamieni, konarów drzew i innych niebezpiecznych przedmiotów.

Miesiąc po zdarzeniu będącym przedmiotem procesu, w tym samym rejonie podczas jednego z ataków śmiertelnie ranny został sierż. Mateusz Sitek. Tragedia ta ponownie zwróciła uwagę opinii publicznej na zagrożenia, z jakimi mierzą się żołnierze i funkcjonariusze pełniący służbę na granicy.

Uniewinniony żołnierz nie pełni już służby wojskowej. Po zakończeniu procesu poinformował, że zdecydował się odejść z armii. Po ogłoszeniu wyroku nie komentował szeroko całej sprawy, stwierdzając jedynie, że jego zdaniem „przestępcy mają większe prawa niż ci, którzy zostali powołani do ich ścigania”.

Apelacja prokuratury oznacza, że postępowanie będzie kontynuowane. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie po rozpoznaniu sprawy przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie.

12 komentarzy

  1. Ocena: 17

    Skur******. Nóż w kieszenie się otwiera.

  2. Ocena: 14

    Spalić ich. Dosyć obcej agentury. Niech żyje Polska.

  3. Ocena: 10

    To polska prokuratura? Bo pewny nie jestem.

  4. Ocena: 10

    „Przestępcy mają większe prawa niż ci, którzy zostali powołani do ich ścigania”. Nic dodać, nic ująć! Żyjemy w kraju który jest nastawiony negatywnie do własnych obywateli a promuje nachodźców wszelkiej maści. Ludzie otwórzcie szeroko oczy i uszy bo nic z nas nie zostanie.

  5. Wstydż sie prokuratorze przed całym krajem .

  6. Walka pokolenia SB z Patriotami!

  7. No chyba ich po#bało do końca!

  8. Komentarz idealny do sytuacji. Trzymaj się.

  9. Ocena: 0

    Pewnie prokurator nadzorujący tudzież odwołujący się…jest pozbawiony napletka.

  10. Ocena: 0

    Żenada…. mam wrażenie że polskie prokuratury to jedna wielka patologia. Nie mogą sobie poradzić z prawdziwymi przestępcami to wyniki sobie robią na uczciwych obywatelach. No przecież to dla nich łatwizna zrobić z normalnego człowieka kryminalistę w przeciwieństwie do tego aby się zmierzyć z prawdziwym przestępcą z czym sobie nie dają rady bo to nie jest takie proste, a za coś przecież trzeba brać olbrzymie pensje nagrody premie.
    Dno i metr mułu….

Dodaj komentarz