Wielkie koszenie trawników w Lublinie mimo suszy. Mieszkańcy pytają o sens działań administracji osiedli
16:30 27-05-2026 | Autor: redakcja
Mieszkańcy Lublina sygnalizują nam, że na osiedlach prowadzone jest intensywne koszenie traw. Problem, jak wskazują Czytelnicy, pojawia się w szczególnie trudnym momencie — przy małych opadach, wysokim ryzyku przesuszenia gleby i narastających skutkach suszy hydrologicznej.
Jedna z Czytelniczek zwróciła uwagę, że koszenie odbywa się również w miejscach, gdzie nie ma ono uzasadnienia praktycznego, na przykład przy trawnikach oddalonych od jezdni, które nie ograniczają widoczności kierowcom.
— Mimo oficjalnych komunikatów w tej sprawie, m.in. na osiedlu gdzie mieszkam, i jak sądzę, nie jest to odosobniony przypadek, od kilku dni prowadzone jest intensywne koszenie, niemające żadnych względów praktycznych. Nie są to trawniki obok jezdni, które mogłyby ograniczać widoczność kierowcom. Byłabym bardzo wdzięczna za interwencję w tej sprawie. Sądziłam, że w okresie tak strasznych pożarów w naszym regionie, wszyscy zdają już sobie sprawę ze skali suszy, z którą mamy do czynienia. Okazuje się jednak, że wiedza ta ominęła dziwnym trafem osoby decyzyjne w temacie zieleni — przekazuje Czytelniczka.
Trawniki to nie tylko estetyka
Problem koszenia trawników w czasie suszy od lat budzi dyskusję w wielu miastach. Z jednej strony administracje osiedli i zarządcy terenów zielonych wskazują na względy estetyczne, porządkowe oraz konieczność ograniczania rozprzestrzeniania się niektórych chwastów. W określonych miejscach koszenie może być również uzasadnione względami bezpieczeństwa, szczególnie przy drogach, przejściach dla pieszych czy skrzyżowaniach, gdzie zbyt wysoka roślinność ogranicza widoczność.
Z drugiej strony coraz częściej podkreśla się, że w okresach suszy niskie i częste koszenie może przynosić więcej szkód niż pożytku. Krótko przycięta trawa szybciej wysycha, gleba mocniej się nagrzewa, a powierzchnia trawnika traci zdolność zatrzymywania wilgoci.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że tereny zielone w miastach, w tym trawniki, są ważnym elementem tzw. małej retencji. Spowalniają odpływ wód opadowych, odciążają miejską kanalizację, regulują mikroklimat, zwiększają wilgotność powietrza i pomagają obniżać temperaturę w przestrzeni miejskiej.
W czasie suszy koszenie powinno być ograniczane
W okresach intensywnej suszy niskie koszenie trawy może prowadzić do nadmiernego pylenia z odsłoniętej powierzchni gleby. Zbyt mocno przycięta roślinność nie rozkrzewia się prawidłowo, lecz zaczyna zasychać. W praktyce oznacza to, że po kilku dniach trawniki zamiast pełnić funkcję zielonego bufora stają się przesuszoną, żółtą powierzchnią.
Eksperci od zieleni miejskiej coraz częściej wskazują, że w takich warunkach koszenie powinno być ograniczone do miejsc, gdzie rzeczywiście jest konieczne. Dotyczy to przede wszystkim obszarów przy pasach ruchu drogowego, skrzyżowaniach i przejściach, gdzie wysoka roślinność może wpływać na bezpieczeństwo.
Na pozostałych terenach lepszym rozwiązaniem jest rzadsze koszenie lub ustawianie kosiarek na wyższy poziom. Pozwala to ograniczyć kwitnienie traw, zachować estetykę terenu, a jednocześnie pozostawić roślinność na tyle wysoką, by nadal chroniła glebę przed przesuszeniem.
Zieleń miejska pomaga w walce z upałem
Trawniki, szczególnie te utrzymywane w sposób bardziej naturalny, pełnią ważną funkcję w przestrzeni miejskiej. Obniżają temperaturę powietrza, zatrzymują wilgoć, ograniczają erozję gleby i pochłaniają część zanieczyszczeń. Są również miejscem życia dla owadów i innych drobnych organizmów, co wspiera miejską bioróżnorodność.
Ograniczenie koszenia w czasie suszy nie oznacza rezygnacji z dbania o zieleń. Przeciwnie — może być elementem bardziej odpowiedzialnego zarządzania terenami osiedlowymi. Kluczowe jest dostosowanie działań do warunków pogodowych, stanu gleby oraz realnych potrzeb mieszkańców.
Sprawa zgłoszona przez Czytelników pokazuje, że temat zieleni miejskiej coraz częściej przestaje być wyłącznie kwestią estetyki. W czasie suszy i wysokich temperatur decyzje dotyczące koszenia trawników mają bezpośredni wpływ na komfort życia mieszkańców, stan środowiska i odporność miasta na skutki zmian klimatu.
Bo administracje to banda nieogarów bez najmniejszego pojęcia co robią. Od dawna pytam po co mówić w upał, przecież trawa zatrzymuje wilgoć, obniża temperaturę, a te mungoły płacą z naszych pieniędzy za koszenie prawie na wysokości ziemii, które prowadzą do wysychania trawy. To jest dramat intelektualny i finansowy, zanik jakichkolwiek procesów myślowych poza przytakiwanie i pilnowaniem zegara.
Dokładnie. Glupota. Można rović laki kwietne, normalną trawę. Byloby milej, naturalniej, lepiej dla owadów, ziemi itrawy
Widzisz „To ja” napisałoś : „Od dawna pytam po co mówić w upał, przecież trawa zatrzymuje wilgoć, obniża temperaturę, a te mungoły”… I co oznaczać ma twoje „mówić w upał” amebo umysłowa – skoro ty nawet nie wiesz co piszesz imbecylu? Po co mówić w upał? Kto mówi. Komu mówi. Co mówi?
Imbecyle całe życie mieszkające w blokach nagle będą chciały uczyć ludzi którzy od lat zajmują się zielenią tego jak i kiedy kosić. Może jeszcze głosowania – czy trawę tniemy na 5 czy na 7 cm? W środy czy w piątki. I , że od 11 do 13 – bo wtedy kogoś nie będzie w mieszkaniu i nie będzie mu hałas przeszkadzał. A jak urośnie na 10 cm to będzie wielkie hallo – nie koszą trawy i nam pyli i bombelka nie widać w trawie jak się przewróci. Albo maltańczyka jak pójdzie się zesrać podczas gdy właściciele/ właścicielki mają gdzieś zbieranie jego bobków. Myślę, że takie głosy należy spuszczać do niszczarki czy tam innej toalety a nie pisać o tym artykuły.
Zupełnie bez sensu to koszenie ale mają plan,termin,kasę i tną. A właściwe drą prawie z korzeniami i jeszcze dmuchawami kurzą. Takie PRLowskie myślenie.
Oczywiście, że to paranoja ! Pełno kurzu niż skoszonej trawy… po co na co ? Bo tak mają w umowach ?
Promowanie zaprzestania koszenie jest na rękę tych którzy ponoszą tego koszty, nauki o dobrostanie trawnika dla naiwnych nie wspomnę już o wizerunku miasta zarośniętego z walajacymi się śmieciami w trawie.
A gdzie głos alergików… a aa psik
Eh, ci miastowi. Żeby trawa dobrze rosła musi być regularnie koszona. Najlepszy sposób by zniszczyć trawnik to nie kosić.
Są miejsca, gdzie można zostawić łąkę, owszem. Są jednak i takie, gdzie wyciąć trzeba – dla estetyki i bezpieczeństwa. Czy u nas wszystko musi popadać w skrajność? Albo wygolą przy suchej ziemi, albo zapomną o zaroślach rozmiarów dziecka przy przejściach dla pieszych….
estetyka? jedni lubią jak jest koszone do gołej ziemi, inni jak pokrzywy zaczynają kwitnąć – osobiście wolę to drugie – łany pokrzyw i innych roślin w wąwozie na Czubach – bez wysokich roślin nie rozwiną się niektóre owady, nie będzie m.in. motyli – nie będzie owadów – nie będzie ptaków – nie będzie ptaków – nie będzie ssaków – nie jesteśmy wyspą
za chwilę ktoś doprowadzi do eliminacji siedzib chomika – tak, to tylko chomik, ale zostaną zaburzone piramidy żywieniowe
ile owadów rozbija się na szybie teraz, ile rozbijało się kiedyś – ile trzeba było czyścić szybę samochodu? to, że czegoś nie widać, że komary nie gryzą nie oznacza, że to ma same pozytywne aspekty – długofalowo może mieć to tragiczne skutki
Cóż, estetyka bywa pojęciem względnym. Tak jak napisałem powyżej, są miejsca, które spokojnie można „zapuścić” i powierzyć naturze – jak zauważyłeś, np. wąwozy. Są jednak i takie miejsca, gdzie wysoka trawa skusi frajerów do intensywnego zaśmiecania, co rzadziej zdarza się w miejscach wykoszonych. Pobocza… można podejść do tego z różnych stron. Jednak bezpośrednie okolice wyjazdów z ulic podporządkowanych, okolice PdP, place zabaw, skwerki, gdzie można usiąść – powinny być wykoszone (ale nie przy samej ziemi).
sens jest, czemu nie, a koszenie podczas śniegu jak to pokazywali w TV, czemu nie, nieraz widzę ludzi z kosiarkami, którzy koszą powietrze, chyba mają wirtualne okulary, na których jest trawa, bo faktycznie koszą pustą przestrzeń, i na to idą nasze pieniądze z podatków, a np. na Hirszfelda, gdzie straż miejska codziennie zakłada blokady każdemu pod byle pretekstem, np. za zaparkowanie pod swoim domem na swoim własnym trawniku, który się zasiało, który się kosi i dosiewa trawę, albo daje właścicielowi posesji mandat, bo firma Koma nie zabrała zgłoszonych gałęzi, ta sama straż miejska nie widzi problemu w nieskoszonym miejskim trawniku, gdzie trawa zanikła i została zdominowana przez chwasty sięgające pasa, tutaj kosić nie trzeba, lepiej i łatwiej kosić pustą kostkę przy przystankach, gdzie nic nie rośnie
Mieszkańcy zapominają, że firmy które koszą trawę, muszą się z czegoś utrzymywać i… często nie są to „przypadkowe” firmy 🙂
Kosić, kosić i jeszcze raz kosić!!!! Skoszona trawa to brak komarów, kleszczy i wszelkiego robactwa co nie daje w spokoju egzystować a nie można posiedzieć na placu zabaw z dziećmi w parkach bo te robactwo na to nie pozwala wlatuje to mieszkań i albo bzyczy cała noc albo wstajesz cały pogryziony !