Trwa ustalanie przyczyn katastrofy samolotu z Dęblina. Maszyny zostały uziemione do odwołania
16:55 13-07-2024 | Autor: redakcja
Trwa ustalanie przyczyn wczorajszej katastrofy samolotu M-346 „Bielik”, jaka miała miejsce wczoraj około godziny 13 w Gdyni. Jak już informowaliśmy, szkolno-treningowa maszyna należała do 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. Zginął polot, którym był mjr pil. Robert „Killer” Jeł. Był on jednym z dwóch najbardziej doświadczonych pilotów latających na tych maszynach. Miał wylatanych łącznie blisko dwa tysiące godzin, z czego 1100 godzin na samych Bielikach.
Wiadomo już, że rano wystartował z lotniska w Dęblinie udając się do Gdyni Kosakowa. Następnego dnia miały się tam odbyć pokazy lotnicze z okazji święta 30-lecia Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Robert Jeł wraz z mjr Adrianem Chudzińskim tworzyli M-346 Demo Team, czyli najmłodszy polski zespół akrobacyjny i brali udział w wielu pokazach. Ostatnio swoje umiejętności zaprezentowali podczas Świdnik Air Festival.
Zaraz po południu pilot zaczął trening przed zaplanowanymi na sobotę pokazami. Wykonywał pełny pokaz akrobacji lotniczej, włącznie z figurami pionowymi takimi jak przewrót, pętla i tzw. zawrót Immelmanna. Podobne próby innych maszyn odbywały się od rana, więc wielu mieszkańców śledziło popisy pilotów. Część z nich także je nagrywała. I właśnie w pewnym momencie maszyna zanurkowała w dół i runęła na płytę lotnika.
Jak podkreśla gen. dywizji Ireneusz Nowak, Inspektor Sił Powietrznych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych, poza wysoką temperaturą, pogoda do lotu była bardzo dobra. Dodał, iż pilot nie zgłaszał też żadnych problemów podczas lotu, jak również nie podjął próby katapultowania się. Zaznaczył, że był lot pokazowy, a te obok lotów w strefie działań wojennych, są obarczone najwyższym ryzykiem. Jednak na razie nie chciał wysnuwał hipotez co do przyczyn tragedii dodając, iż proces badania katastrof lotniczych jest skomplikowany, a więc wymaga czasu i spokoju.
Eksperci zwracają uwagę, iż wydarzyć się mogło naprawdę wszystko, zarówno po stronie maszyny, jak też pilota. A że manewry wykonywane były na niewielkiej wysokości, wówczas dosłownie sekunda potrafi zadecydować o wypadku. Przypominają, że samoloty te, choć są praktycznie nowe, to już były z nimi problemy. Przez kilka miesięcy wstrzymano nawet na nich loty po tym, jak odpadł jeden z elementów. Kolejną sprawą jest niezwykle wysoka temperatura, jaka wczoraj panowała. W połączeniu z bardzo dużymi przeciążeniami może to mieć wpływ na pilota.
Przyczyny wypadku bada prokuratura wojskowa oraz Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Do odwołania wstrzymano wszystkie loty na samolotach M-346 „Bielik”.
Na lotnisku w Gdyni podczas lotu treningowego M-346 Bielik uderzył w płytę lotniska. Trwa akcja ratunkowa – poinformowało Dowództwo Generalne.#bielik #wypadek #samolot
Wszystkie prawa należą do autora nagrania. pic.twitter.com/8R9NAlajF4— VCEZ (@_VCEZ) July 12, 2024
Szkoda samolotu
Należy uziemić też wszystkie STARY w wojsku, o niskiej a raczej zerowej sprawności.
A Ty antypolak uciekaj do swojej róży tfuuun czy jakoś tam… Ona zawsze przed spaniem Ciebie głaska.
Że doświadczeni piloci, kierowcy, maszyniści oto praktycznie nie istnieją.Doswiadczeni żyją po dziś.Tak to wygląda
Przy najbliższym wypadku ałdi unieruchomić wszystkie do wyjaśnienia sprawy. Właśnie teraz jakieś ma wypadek.
„Ostatnio swoje umiejętności zaprezentowali podczas Świdnik Air Festival”. To raczej było przedostatnio, bo później był jeszcze pokaz na tzw. Centralnych Pokazach Lotniczych w Zamościu. Lotnisko Mokre.
„Centralne” 🤣🤣🤣
Brzoza ewidentnie brzoza
co tu ustalac brawura rutyna i efekt widac bylo
Te wasze bogi są lepsze niż najlepszy kabaret.
wysoka temperatura – mniejsza gęstość powietrza
też mogła mieć wpływ na zachowanie samolotu
wyrazy współczucia dla rodziny , jak PISury napiszą wina Tuska
no a kogo niby?