Tesco wciąż „naciąga” na promocje. -Pewnie doszło do pomyłki…
21:23 04-06-2015 | Autor: redakcja
Tym razem napisał do nas Kamil, którego po raz kolejny podczas dokonywania zakupów usiłowano naciągnąć na rzekomą promocję.
-Już wielokrotnie zdarzało mi się w Tesco, że inna cena była na półce, a inna na paragonie. Oczywiście zawsze winny jest klient. Nie jest ważne, że stoją np 4 palety mąki i na nich cena w formacie A3 natomiast na paragonie okazuje się inna. Kto się nie zorientuje to jego strata, z kolei ten co zauważy różnicę w cenie i pójdzie do Biura Obsługi Klienta, to najczęściej dostanie informację, że jest błąd i może zwrócić towar. Tylko że te błędy występują bardzo często. Oczywiście nikt nie jest nieomylny, ale to nie jest przecież wina klienta tylko pracownika Tesco, więc taka sytuacja powinna być traktowana na korzyść klienta.
Będąc kilka dni temu na zakupach w Tesco pobrałem gazetkę promocyjną i zauważyłem ciekawą promocję na słodycze Mars, Snickers itp. W gazetce jak i na plakacie było dokładnie wyjaśnione, że za zakup DOWOLNYCH produktów tych marek za 12 złotych, otrzymamy gratis gwiazdki MilkyWay. Zakupiłem więc Marsy minis na wagę za ponad 14zł i wziąłem gwiazdki, czyli spełniłem warunki promocji. Po odejściu od kasy, zauważyłem że na paragonie gwiazdki nie zostały odjęte, więc znowu „wycieczka” do BOK. Tam Pani stwierdza, że to nie podlega promocji.
Jest przecież napisane: dowolne produkty wymienionych marek. Jednak odpowiedź pracownicy sklepu mnie zaskoczyła, w arogancki sposób Pani stwierdziła, że ona nie drukuje gazetek i ją nie obchodzi co tam jest w środku. W takim razie poprosiłem o kierownika. Pani kierownik niby przyznała mi rację, ale stwierdziła, że nic nie może i się ulotniła. Stwierdziłem, że szkoda czasu i nerwów z tak błahego powodu. Zwróciłem towar. Powiedziałem, że całą sytuację opiszę do prasy i UOKiKu to Pani lekceważąco dodała „Niech Pan sobie zgłasza gdzie chce”. Oczywiście żadnego przepraszamy czy coś tego typu.
Dodam, że nic się nie zmieniło i inni klienci mogą być w ten sam sposób naciągani. Nie ma chociażby informacji na produktach na wagę, że nie podlegają promocji. Niektórzy nie zwracają na to uwagi. Niby drobnostka, ale jeżeli sobie policzymy przez ilość transakcji to wcale nie jest tego tak mało. Jak widać słowo „dowolnych” można różnie interpretować.
Cała ta sytuacja i zachowanie obsługi przelały czarę goryczy. Sprawę skieruję także to rzecznika praw konsumenta.
Wspomnę także, że raz w E. Leclerc przy ul. Zana zdarzyło mi się, że cena na paragonie była niezgodną z tą na półce. Pani z BOK przeszła ze mną na miejsce gdzie znajdował się towar, sprawdziła że mam rację i od razu została zwrócona mi różnica w cenie. Co więcej, zostałem przeproszony za całą sytuację oraz został od razu wezwany pracownik aby poprawić błąd. Sytuacja załatwiona szybko, sprawnie i co ważne z kulturą.
Z poważaniem czytelnik Kamil
Sprawdziliśmy jak sytuacja wygląda w rzeczywistości. Zarówno w gazetce jak i na półkach znajdowały się informacje o promocji. Nigdzie nie widniała żadna klauzula, dotycząca wyłączenia z akcji promocyjnej wybranych produktów. Znajdująca się w Punkcie Obsługi Klienta kobieta, nie potrafiła nam również odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jedne produkty podlegają promocji, inne zaś nie. – Pewnie doszło do pomyłki. Może pan przecież zwrócić towar, jeżeli coś panu nie odpowiada – usłyszał nasz reporter.
(fot. nadesłane)
2015-06-04 21:15:40
Potwierdzam że w Leclercu nigdy nie robią problemów. Kiedyś kupiłam przypadkiem przeterminowany produkt, w BOK bardzo mnie przepraszali, wymienili na pełnowartościowy i drugi taki sam dali gratis w ramach przeprosin. W Tesco natomiast już kilka razy na paragonie była inna cena niż na półce albo nie odjęło rabatu który mi się należał i niestety ta sama śpiewka, że mogę zwrócić towar itd. Żadnego przepraszam. Gdybym nie miała do Tesco kilka kroków nie robiłabym tam wcale zakupów.
Też potwierdzam, w Leclercu jest Oki. Zakupy robię regularnie i nie trafiłem jeszcze na „pomyłkę”
W Leclercu też zdarzają się błędy na półkach, błędne ceny itp., ale od razu poprawiają i zwracają różnicę.
Sprawdz gazetkę – zestaw kawy w dobrej cenie. W opisie 250g+100g w rzeczywistości 100+100, Promocja nie oznacza obniżenia ceny, tylko chęć zwrócenia uwagi na dany produkt. Market jest ok. choć i im zdarzają się wpadki.
fuj tyle cukru się nażreć masakra!
No cóż. Liczyli na rozgłos 😀
Dokładnie, i nie chodzi o rozgłos tego klienta, ale o rozsianie złej sławy sklepu TesCoś
Firma krzak.Jeżdżę tam kupić tylko i wyłącznie zeszyty dla dziecka w 3 linie kolorowe, bo w sklepie osiedlowym nie zawsze są, więc jestem zmuszona.Powinni zamknąć ten bałagan i tyle.Obsługi w tym przybytku kultury nie nauczono.Doskonale zdają sobie sprawę że ludzie i tak przyjdą, więc klientów mają w …Mam nadzieję że do czasu.Każdy z kupujących w tym sklepie powinien sprawdzać paragon i zgłaszać się do obsługi klienta nawet w momencie gdy nie zgadza się choćby 10 groszy, bo to 10 groszy pomnożyć przez liczbę klientów, to wychodzi spora kwota.Właśnie na tym żerują.
W każdym bądź razie jeśli ktoś nie jest czegoś pewien, są czytniki. To nie jest wina tych pracowników, współczuję im pracować po tyle godzin i użerać się z tyloma ludźmi których razi polityka prowadzona przez firmę w której są zatrudnieni (i to pewnie za najniższe krajowe i na śmieciówkach). To na górze siedzą idioci którzy nie potrafią przeprowadzić sprawnej akcji tematycznej. A to już wymaga interwencji bo mogą zepsuć renomę firmy 🙂
A co czytnik w tej sytuacji Ci powie?
Ale są też różnice w cenie na czytniku i w kasie. A to już wina pracowników.
Dlatego na gazetkach jest napisane że ceny w hipermarketach mogą się różnić od tych w gazetce i że „Oferta promocyjna nie stanowi oferty handlowej..”
Dlatego ludzie wracają do osiedlowych sklepików, gdzie zawsze jest inaczej niż w takich molochach.
Pani z Biura Obsługi Klienta Tesco ma rację. Jeśli komuś nie pasuje styl „obsługi” klienta w Tesco, może przestać być ich klientem. Ja tak ze dwa lata temu zrobiłem i jestem bardzo zadowolony. Zadowoleni będą wszyscy, klient, bo będzie miał lepszy towar taniej, konkurencja, bo będzie miała więcej klientów i pracownicy Tesco, bo będą mieli mniej roboty w pracy.
Często w gazetkach w e Leclerc też jest taka łączona promocja i nie ma problemu. Zresztą na zdjęciu widać że to dotyczy produktów które są w paczkach, więc przestancie szukać problemów tylko włącznie myślenie. Swoja drogą można tez pójść do pracownika i się zapytać czy akurat ten towar podlega tej promocji. Kto pyta nie błądzi…
Hmm ciekawe, w którym miejscu masz to pokazane? A ten Snickers niżej?
Oczywiście najlepiej pójść i się zapytać, może jeszcze chodzić i się pytać czy można ten produkt z półki do koszyka przełożyć?
ja robię zakupy w makro tam nigdy nie ma problemów tak jak w marketach nawet jak coś się nie zgadza to jest szybko wyjasnione
W gazetce tesco byly zele adidasa pod prysznic RÓŻNE rodzaje 2w cenie1 oczywiscie wzielam dwa rozne a przy kasie nie bylo odjete poszlam do bok a pani mi mowi ze nie wszystkie tylko wybrane rodzaje