04/06/2026
690 680 960

Szczęście w nieszczęściu. Zderzenie karetki z Volkswagenem zakończone jako kolizja

Zdarzenie wyglądało bardzo groźnie, cztery osoby trafiły pod opiekę ratowników, ostatecznie okazało się jednak, że nikt nie doznał poważniejszych obrażeń ciała. Policjanci podjęli też decyzję, kto jest winien. Mężczyzna zgodził się na mandat.

Zakończyły się policyjne czynności w sprawie zdarzenia drogowego, jakie miało miejsce w sobotę, 28 lutego, na rondzie im. Dmowskiego w Lublinie. Jak już informowaliśmy, około godziny 21, na skrzyżowaniu al. Tysiąclecia i ul. Lwowskiej zderzyły się dwa pojazdy: samochód osobowy i ambulans. Na miejscu interweniowały zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policja.

Karetka należała do prywatnej firmy. Ratownicy zabezpieczali wczorajszy mecz Motoru Lublin z Koroną Kielce. Po zakończeniu spotkania, na parkingu został znaleziony jeden z kibiców. Z uwagi, że zakrwawiony mężczyzna był nieprzytomny oraz posiadał ranę głowy, zapadła decyzja o jak najszybszym przetransportowaniu go do szpitala przy ul. Jaczewskiego.

Kierowca ambulansu wjeżdżając na rondo miał czerwone światło. Poruszał się jednak jako pojazd uprzywilejowany, czyli jechał z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi. Nadjeżdżający al. Tysiąclecia w kierunku Felina kierowcy zatrzymali się i umożliwili przejazd karetce. Jej kierowca zauważył, że taka sama sytuacja ma miejsce na jezdni w kierunku centrum, gdzie na lewym i środkowym pasie stanęły auta. Dlatego też ruszył dalej.

Nagle, zza ciężarówki, wyjechał kierowca volkswagena, który poruszał się prawym pasem. Osobowe auto uderzyło w tylną część ambulansu, przez co ten został wytrącony z toru jazdy i przewrócił się na bok. Przebieg zdarzenia potwierdzili świadkowie, jak też nagrania z kamer monitoringu.

Do szpitala zostały przetransportowane dwie osoby: jeden z ratowników oraz przewożony pacjent. Dwóm pozostałym ratownikom udzielono pomocy na miejscu, nie wymagali dalszej hospitalizacji. Po badaniach w szpitalu okazało się, że poszkodowani nie doznali poważniejszych obrażeń ciała. Tym samym funkcjonariusze zakwalifikowali zdarzenie jako kolizję. Kierowca karetki zgodził się z decyzją policjantów. Niebawem ma otrzymać mandat karny.

(fot. lublin112.pl, nadesłane -Szymon Tomasiak, Barbara)

13 komentarzy

  1. konny woźnica
    Ocena: 12

    Ja bym się nie zgodził. Wszystkie pojazdy zatrzymały się umożliwiając przejazd karetce jako uprzywilejowanej a więc zasada ograniczonego zaufania została zachowana. Pojazdy stoją przed przejściem pomimo zielonego światła a bezmózgowiec jedzie nie patrząc co się dzieje. Jego też obowiązuje ta sama zasada a niebieskie światła karetki widać z daleka bo miała z przodu boku i z tyłu. Teraz to karetki będą stały na czerwonym bo zasada ograniczonego zaufania to wymysł kogoś kto nigdy nie poruszał się po drogach. I teraz się zacznie moje minusowanie ale taka jest prawda.

    • Emeryt Milicjant
      Ocena: 3

      Jakby to był radiowóz pierwszy byś piał żeby mandat dla policjanta i że rozbił pojazd służbowy hahaha polskie społeczeństwo w pigułce.

    • Ocena: 3

      Zasada ograniczonego zaufania jest dobrą rzeczą. Skoro ty ufasz wszystkim, to skąd tylu pijanych na drogach? Ufasz, że każdy jadący jest trzeźwy? Ty byś nie przyjął ot! Chojrak, który po sądach by latał. Przepisy stanowią jasno o tym jak pojazd uprzywilejowany ma sie zachować i co go dotyczy. Tu cię zaskoczę bo wiem do czego dążysz. W ŻADNYM państwie na świecie pojazdy uprzywilejowane nie mają BEZWZGLĘDNEGO pierwszeństwa. Wiesz ile byłoby dzwonów gdyby pojazdy uprzywilejowane miały to bezwzględne pierwszeństwo? Ładowały by się w inne auta jak taran nie patrząc na nic. Jakby WSZYSCY (czyli 100%), o których piszesz się zatrzymali to by karetka przejechała i nie byłoby co komentować. Można się rozejść.

  2. Ocena: 8

    Ciekawe co byś powiedział jakby jechała po bliskiego z twojej rodziny wtedy na pewno zmienił zdanie

  3. Prywatne karetki też jeżdżą na kibolskie ustwki za przyzwoleniem batyra

  4. Ocena: 1

    I chyba będzie przypał

  5. Bolesna lekcja dla kierowcy karetki. Taka lekcje mogli by pobrać kierowcy MPK. Jak im się należy wyjeżdżanie z zatoczek przed jadące auta.

    • Ocena: 11

      TV, poczytaj sobie kilka razy, a może i więcej , jeśli tego potrzebujesz, art18 §1. To dotyczy Ciebie, nie interesuje się §2, on Ciebie nie dotyczy. Żeby Cię dobić, to dodam,że masz umożliwić wyjazd z zatoki, czyli zwalniać lub stoisz do czasu pełnego wyjazdu autobusu, łącznie ze zmianą pasów ruchu. To dotyczy wszystkich, na wszystkich pasach, a nie tylko tego przy zatoce. Natomiast jest jak jest, czyli wymuszanie przejazdu na siłę przez obie strony, a wystarczyłoby zwolnić i błysnąć światłami. Wtedy jest większa pewność intencji i oszczędność czasu obu stron. Ale tu chodzi o kulturę jazdy, i stwierdzam, że poprawia się każdego roku. I czapeczka z głowy dla uprzejmych na drodze.
      Co do pojazdów uprzywilejowanych, to chore prawo, karze ludzi działających w stanie wyższej konieczności, to reszta ma uważać i jeśli inni reagują,a jednemu się nie udało, to on powinien być winny.

  6. Z wyższym wykształceniem
    Ocena: -10

    Jakim prawem prywatna firma zabezpieczające imprezę masowa zabiera poszkodowanego z miejsca zabezpieczenia. Powinni chyba wezwać karetkę pogotowia ratunkowego a przed przyjazdem pogotowia zabezpieczyć poszkodowanego. Kto podjął decyzję by zabrać poszkodowanego.

  7. Ocena: -22

    Komentarz ukryty, pokaż

    Jeżdżą tymi karetkami jakby się szaleju najedli.

    • Zwykle karetki na sygnale jadą takim tempem że na spokojnie ich dogonisz jak nie ma dużego ruchu

Dodaj komentarz