Szaleńcza jazda kierowcy hondy zakończyła się wypadkiem. Nie zwracał uwagi na kolory świateł (zdjęcia, wideo)
14:22 30-08-2025 | Autor: redakcja
fot. lublin112.pl
14:22 30-08-2025 | Autor: redakcja
Uber bolt i wyrobnicy te floty i partnerzy flotowi patologia beststar evelstar zamknąć te gówna
uber, freenow, bolt – wszystko zydoamerykanskie BIGcorpo, robią w kolonii co chcą.
Nakręcają i wspierają multikulti w PL.
A czy mają pozowolenia na dzialalność taxi? Czy placą podatki w PL?
Nie zamawiam, nie wspolpracuję z okupacją.
nacpany uker? czy co ?
Travel Fast (not necessarily safe) with a nigga or a ukrainian brother – both under the influence of drugs and alcohol and without a drivers licence, but polish girls seem to love it! Until the raping starts. 😆
Franio?
Nie da się inaczej jeździć niż szaleńczo,ale to trzeba robić mądrze trzeba obserwować Wszystko dookoła, wykorzystywać pustą drogę,ale trzeba myśleć za Siebie i za innych chcąc jeździć szaleńczo i trzeba pamiętać że tzw późne zielone to wtedy szczególnie obserwujemy otoczenie czy nie ma pojazdu uprzewilijowanego i czy nie rusza wataha na swoim zielonym
wolę jeździć z uberem i znać kwotę za przejazd z góry niż się zastanawiać z jakimś januszem którędy pojedzie i ile zapłącę
Doedukuj się, aplikacje firm taksówkarskich wyświetlają cenę jaką się zapłaci za przejazd. Przynajmniej ta z której ja korzystam i przynajmniej wożą mnie doświadczeni kierowcy a nie jakieś ćpuny ignorujące zasady ruchu.
A ja wolę z moją ulubioną korporacją.
Przynajmniej wiem, że szofer będzie wypoczęty, a nie po „snusie”, po kilk unastu godzinach robienia zleceń za grosze.
Stać mnie, żeby te kilka, a nawet kilkadziesiąt złotych dopłacić za to, żeby mnie wiózł człowiek z licencją i doświadczeniem w poruszaniu się po mieście.
Ubera zamówiłem raz, za dwa lata temu we Wrocławiu, bo nie znałem tamtejszych korporacji na tyle, żeby im przejazd zlecić. Miał być kierowca niemówiący po polsku, ale zdolny do porozumiewania się po angielsku (który to język znam bardzo dobrze), wyszło, że w sprawach wyboru trasy łatwiej się było z Gruzinem porozumieć po rosyjsku (który to język znam słabo), bo po angielsku on nie był „ani be, ani me, ani kukuryku”.