Starania prokuratury nie przyniosły skutku. Myśliwy oskarżony o zastrzelenie wilka został uniewinniony
21:12 29-09-2023 | Autor: redakcja
Jest prawomocny wyrok w głośnej sprawie związanej z zastrzeleniem wilka Kosego. Pod koniec kwietnia Sąd Rejonowy w Zamościu orzekł, iż oskarżony o ten czyn 44-letni mieszkaniec powiatu biłgorajskiego jest niewinny. Decyzja sądu wywołała bardzo duże poruszenie wśród miłośników przyrody, jak też organizacji zajmującej się jej ochroną. Podobnego zdania była prokuratura, która wniosła apelację. Śledczy wskazywali, iż sąd popełnił błąd w ustaleniach faktycznych. Chodzi o zastosowaną niewłaściwą i dowolną ocenę zebranego materiału dowodowego.
Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Zamościu. Właśnie została rozpatrzona a wyrok pierwszej instancji utrzymany w mocy. Prokuratura w dalszym ciągu nie zgadza się z orzeczeniem, jednak z uwagi na prawomocną decyzję sądu, obecnie pozostaje jedynie wniesienie nadzwyczajnego kasacji do Sądu Najwyższego. Decyzja będzie podejmowana po otrzymaniu przez śledczych pisemnego uzasadnienia wyroku.
Przypomnijmy, we wrześniu 2019 roku na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego, pomiędzy miejscowościami Brody Małe a Lipowiec-Kolonia w gminie Szczebrzeszyn pracownicy parku natknęli się na martwego wilka. Ponieważ zwierzę posiadało obrożę z nadajnikiem GPS szybko ustalono, że jest to „Kosy”, sześcioletni samiec, który żył w tej okolicy od dawna.
O wszystkim od razu została powiadomiona policja. Funkcjonariusze przeprowadzili na miejscu czynności, zabezpieczyli ślady oraz rozpoczęli poszukiwania osoby, która strzelała do wilka. Ustalono, że strzał padł ze znajdującej się na skraju lasu ambony myśliwskiej. Po sprawdzeniu danych z nadajnika GPS wiadomo, że wilka zastrzelono w godzinach porannych, tuż po tym, jak wyszedł z terenu Roztoczańskiego Parku Narodowego na sąsiednie pola. Obficie krwawiąc, resztką sił dobiegł pod osłonę drzew i tam padł.
Sekcja zwłok wykazała, że zwierzę zginęło od kuli pochodzącej z broni myśliwskiej. Przebiła ona ciało wilka na wylot. Policjanci zabezpieczyli książkę polowań, jednak według znajdujących się w niej wpisów, oficjalnie żadne polowanie w tym czasie się nie odbywało. Funkcjonariusze się nie poddali i przez ponad rok prowadzili czynności w tej sprawie aż w końcu ich żmudna praca przyniosła efekty. Ze zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że strzał do wilka miał oddać właśnie mieszkaniec powiatu biłgorajskiego.
Wilk Kosy stanowił chlubę nie tylko Roztoczańskiego parku Narodowego, lecz całego Roztocza. Z uwagi na to, że był samcem alfa i dowodził całą watahą, przez lata na jego życiu skupiali się zarówno miłośnicy przyrody, jak też naukowcy. Obserwowali oni życie Kosego i jego wędrówki głównie dzięki fotopułapkom montowanym w leśnych ostępach. Dzięki założonej obroży z nadajnikiem GPS mogli na bieżąco obserwować gdzie wilki się przemieszczają czy też na co polują.
Zastrzelenie Kosego miało jednak dalsze, fatalne skutki dla żyjącej na Roztoczu wilczej rodziny. Mianowicie opiekował się on czteromiesięcznymi szczeniętami. Po jego śmierci młode, które nie były jeszcze w stanie samodzielnie zdobywać pożywienia, padły z głodu.

fot. Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”

fot. Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”
h.j w tupę myśliwym
wuj może stwierdzić że 2+2=8 i po sprawie
czyli według sądu można strzelać do nierozpoznanego celu??? może to jakiś syn sędziego?
I prawidłowo. Nie bez powodu wytępiono wilki.
No
Jakby kogoś zaatakował byłoby gorzej. Bez przesady po co wracać do tematu.
***** *** i wszystko jasne.
Klika i tyle w tym temacie.
WOLNE SĄDY! DEMOKRACJA! KONSTYTUCJA! ANI JEDNEGO WILKA WIĘCEJ! 🙂
Pomylił go z dzikiem. Ale dobrze, ze ten mysliwy nie zastrzelil czlowieka.