Sarna w Zalewie Zemborzyckim. Przechodnie wezwali policjantów i strażaków na pomoc zwierzęciu.
20:36 01-05-2026 | Autor: redakcja
W piątek, 1 maja, spacerujące nad Zalewem Zemborzyckim osoby dostrzegły, że w wodzie coś się rusza. Jak się okazało, była to sarna, a dokładnie samiec tego gatunku, czyli kozioł. Zwierzę znajdowało się w znacznej odległości od brzegu, dlatego wiele osób zaczęło się obawiać, iż może ono utonąć.
Jedna z kobiet udała się na pobliski posterunek wodny informując o wszystkim policjantów. Zaalarmowana została również straż pożarna.
Funkcjonariusze natychmiast ruszyli na pomoc zwierzęciu. Wsiedli na łódź i tak nią manewrowali, aby spokojnie i bezpiecznie dopłynęło ono do brzegu.
Tymczasem obawy spacerowiczów były niepotrzebne. Sarny są bowiem naturalnie uzdolnionymi pływakami, a woda nie stanowi dla nich zagrożenia. Doskonale sobie w niej radzą i często korzystają z rzek czy zbiorników wodnych. Najczęściej w sytuacjach, kiedy poczują zagrożenie, uciekają przed drapieżnikami, czy nawet chcą dostać się na drugą stronę.
Tak było i tym razem. Kozioł dopłynął do brzegu, wyszedł z wody od razu pobiegł w kierunku pobliskiego lasu.
Kozioł przyszedł się wykąpać i wielka sensacja.
Bo sarna nie pływa. Dlaczego desperacko nie rzucili się w odmęty zalewu na pomoc? Kręcili filmiki i dzwonili na 112? Degeneracja społeczeństwa postępuje z zatrważającą prędkością. Flaki sie wywracają a szynka i mleko z biedronki. śmieszno i straszno zarazem , głupota triumfuje.
durne te ludzie , przecież z mostu nie spadł tylko sam wlazł to i wyjdzie
Kupę ludzi dookoła,wrzeszczą,muzyka gra, łódki to gdzie biedny miał wyjść? Musiał przepłynąć w lepsze miejsce.
A co po co służby?
Natura wie co robi.
Niestety takich czasów dożyliśmy, że ogrom osób chce pomagać na siłę. Nie ważne, czy pomoc jest potrzeba czy nie. A co do policjantów i strażaków nie dziwię się, że reagują. Przecież gdyby nie popłynęli, to by baba takiego szumu narobiła, że masakra. Jacy to oni bezduszni i nie chcieli pomóc biednej sarence. Spierdolenie umysłowe szerzy się coraz bardziej.
Gdy w zimie załamie się lód pod zwierzakiem wtedy niezbędna jest pomoc służb, baba nie skojarzyła, że zima dawno się skończyła, lody puściły, powodzi też nie ma, a sarna po prostu przyszła zażyć kąpieli.
Zadzwonili po pomoc! 😆 D b ile!!! 😆🤣🤣🤣
dobrze ze uciekla bo inaczej by dostala mandat jak nic
Za brak kamizelki ratunkowej. A jeszcze warto by było sprawdzić trzeźwość i czy posiada uprawnienia pływackie. Ewentualnie przynależność do jakiegoś klubu wodniackiego.
Sarna jak to sarna żywi się rybami i żabami więc wyszła na połów.
Taka sama sytuacja jak kot na drzewie durni ludzie dzwonią po straż pożarną bo biedny kotek na drzewie., a kot jak wlazł na drzewo to i zejdzie. Widział ktoś kiedyś kocie kości na drzewie?! A najlepsze jest to jak ostatnio – przyjechała straż do kotka na drzewie a pod drzewem dwie Panie z pieskami – masakra!
Zależy od kota. Mój jak miał pół roku wlazł kiedyś na sosnę, chciał zejść ale się bał i zamiast tego wchodził coraz wyżej aż w końcu utknął na szczycie. Bez pomocy strażaków by nie zszedł, najprędzej by spadł i się zabił