Rowerzysta zderzył się z psem. Z obrażeniami twarzy trafił do szpitala
15:50 29-09-2025 | Autor: redakcja
fot. lublin112.pl/zdjęcie ilustracyjne
Do wypadku doszło w sobotni wieczór na ścieżce rowerowej prowadzącej wzdłuż Bystrzycy w Lublinie. Kierujący jednośladem mężczyzna poruszał się w kierunku ul. Turystycznej. W pewnym momencie, kiedy znajdował się na wysokości ul. Firlejowskiej, przed rower wszedł pies.
Cyklista nie zdołał ominąć zwierzęcia. Po zderzeniu upadł na bitumiczną nawierzchnię doznając obrażeń twarzy. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja.
Poszkodowany rowerzysta został przetransportowany do szpitala. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Tak samo jak mężczyzna, który spacerował z psem.
Obecnie policjanci prowadzą czynności wyjaśniające.
Chodzą ze swoimi trawnikoozdabiaczami niektórzy tak, że tylko psu głupoty właściciela współczuć.
Nieupilnowanie zwierzęcia to kodeks wykroczeń, ale jak obrażenia będą ponad 7 dni, to idzie na spowodowanie wypadku.
Do tego kodeks cywilny wyraźnie mówi, że za szkody spowodowane przez zwierzę odpowiada właściciel.
a rowerzysta za co odpowiada za nic ?
A za co miałby niby odpowiadać? Za to, że jechał rowerem po drodze dla rowerów?
O ile drastycznie nie przekroczył dozwolonej prędkości (co mocno wątpliwe, bo na DDR wynosi ona dokładnie tyle, ile na pozostałych jezdniach w obszarze zabudowanym, o ile nie jest ograniczona osobnymi znakami – 20 km/h jest tylko dla hulajnóg, rowerem możesz i 50 jechać, jak masz tyle pary w nogach) to przecież nie mogą go karać za to, że był tam gdzie miał być, akurat gdy pies się znalazł tam, gdzie go absolutnie nie powinno być.
Właściciel psa powinien ponieść konsekwencje prawne.
Pies nie miał prawa wejść na ścieżkę rowerową , mógł tylko poruszać się po drodze dla osób pieszych . Właściciel poniesie surowe konsekwencje że nie upilnował psa .
A tam od razu surowe – jak rowerzysta nie ucierpiał za mocno, to się skończy grzywną.
Jak powybijał zęby, albo złamał szczękę, to gorzej dla psiarza, bo leczenie będzie szło w grube tysiące, a jak psiojciec nie miał OC w życiu prywatnym, to za wszystko zwróci z własnej kieszeni, a do tego to będzie „rozstrój ponad 7 dni”, a więc zapozna się z panami policjantami z dochodzeniówki, a potem z sądem (i może nawet jakiś śmieszny wyrok w zawiasach, ale też i solidną grzywnę i nawiązkę dostanie).
Weź się nie posłaj.
A pies był trzeźwy?
A co z radiowozem? 😉 Bezmyślni psiarze to realne zagrożenie i dla pieszych i dla rowerzystów. Niestety częściej tym inteligentniejszym jest czworonóg niż jego właściciel któremu jeśli zwrócisz uwagę jeszcze obszczeka.
Nie ufam psom i dzieciom. Jak jadę rowerem, omijam z daleka, bo te bezmózgi są nieprzewidywalne i w każdej chwili mogą pod koła wejść. A najlepiej dzwonić z daleka, nawet jeśli intruz jeszcze na ścieżkę nie wtargnął. Gorsza od psów i dzieci jest postawa dorosłych pieszych, którzy zwłaszcza w rejonie przystanków MPK spacerują sobie po ścieżce rowerowej i nic sobie nie robią z dźwięku dzwonka. Nie wiadomo, czy samobójca, czy pijany, czy naćpany, czy ma wetknięte słuchawki aż do galaretki, którą uważa za mózg…
Ludzie pilnujcie swoje psy i dzieci biegające bez smyczy. Nawet sobie nie zdajecie sprawy ile rowerów kosztujących ponad 30 tyś. zł jeździ po lublinie. Później trzeba odszkodowania płacić.
no i co znów wychodzi ,że rowerzysta ślepy ? Franio napisze ,że pies wchodząc na ścieżkę dla rowerów powinien zachować szczególną ostrożność a rowerzysta z myślenia zwolniony , szkoda psa
wczoraj Majdan Kozic Dolnych miałem niebezpieczne sytuacje ,
stada piesków latają po szosie i atakują,
niedużo do wywrotki brakowało
Bor@
Co to za rasa psów które mają skrzydła i potrafią latać?
I pies nie ustąpił mu pierwszeństwa ??? toż to niemożliwe