Przełomowe odkrycie w Hucie Pieniackiej. IPN odnalazł fundamenty świątyni i pierwszą mogiłę ofiar zbrodni
08:11 13-06-2026 | Autor: redakcja
Fundamenty dawnej kaplicy odsłonięte po latach
Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało o istotnym odkryciu dokonanym podczas prac prowadzonych w Hucie Pieniackiej na Ukrainie. W trzecim dniu działań poszukiwawczych zespół Instytutu Pamięci Narodowej, współpracujący z ukraińskimi archeologami, natrafił na zarys fundamentów dawnej kaplicy parafialnej.
Nieistniejąca dziś świątynia była jednym z najważniejszych miejsc związanych z tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w Hucie Pieniackiej. Jak wynika z przekazanych informacji, wymiary oraz lokalizacja odkrytych fundamentów odpowiadają zarówno zapisom w księgach parafialnych, jak i wspomnieniom ocalałych.
Odsłonięcie pozostałości budynku ma duże znaczenie dla dalszych prac. Pozwala bowiem dokładniej wytypować miejsca, w których mogą znajdować się pochówki ofiar.
Pierwsza mogiła w pobliżu świątyni
Kolejnego dnia prac terenowych, w pobliżu odkrytych fundamentów, natrafiono na pierwsze szczątki osób pomordowanych. Według wstępnych ustaleń może to być miejsce pochówku zbiorowego.
— W czwartym dniu prac terenowych w Hucie Pieniackiej, w pobliżu odkrytych fundamentów świątyni, odkryliśmy pierwsze szczątki osób pomordowanych. Zakładamy, że jest to miejsce pochówku zbiorowego. Wczesny etap odkrywania jamy nie pozwala na ten moment określić jej całkowitej powierzchni. Ujawniono szczątki ludzkie, częściowo spalone — przekazało Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Na obecnym etapie prace mają charakter rozpoznawczy. Specjaliści nie określili jeszcze pełnego zasięgu odkrytej jamy. Ujawnione szczątki wymagają dalszych badań, które mogą pomóc w ustaleniu szczegółów dotyczących miejsca pochówku.
Świątynia jako świadek dramatu mieszkańców
Kaplica parafialna w Hucie Pieniackiej była jednym z miejsc, do których prowadzono mieszkańców podczas zbrodni dokonanej przez żołnierzy 14 Dywizji SS „Galizien”, złożonej z ukraińskich ochotników, wspieranych przez oddziały UPA oraz lokalne ukraińskie formacje paramilitarne.
Dramat osób zgromadzonych w świątyni opisują relacje świadków. W jednej z nich czytamy:
— Za każdą doprowadzaną grupą ludzi drzwi kościółka były zamykane i ubezpieczane przez esesmanów wewnątrz i zewnątrz. Wśród uwięzionych ludzi rozgrywały się dramatyczne sceny.
Świadkowie wspominali chaos, strach i rozpacz zgromadzonych osób.
—Panował taki tumult ludzkich głosów rozpaczy i przerażenia, że nie można było się porozumieć nawet między najbliżej stojącymi obok siebie — zapisano w jednej z relacji z akt śledztwa.
Wspomnienia ocalałych pokazują skalę terroru, jaki towarzyszył mieszkańcom Huty Pieniackiej. Jedna z relacji opisuje moment, w którym wśród ludzi rozeszła się informacja, że kościółek został zaminowany.
— Część ludzi oddała się modlitwie żarliwej i głośnej przechodzącej w trwożny śpiew.
— Serdeczna Matko, opiekunko ludzi, ale nad tym wszystkim dominowała przejmująca trwoga — czytamy w świadectwie.
Relacje ocalałych: strach, rabunek i przemoc
W materiałach zachowały się również przejmujące wspomnienia Filomeny Franczukowskiej. Kobieta opisywała, jak wraz z bliskimi została wyprowadzona z domu i doprowadzona w okolice kościoła.
— Naszą trójkę wyprowadzili z domu i staliśmy na podwórzu ze spuszczonymi głowami, widząc, jak rabują nasz dobytek. Jeden Ukrainiec uderzył ojca dwa razy w twarz i powiedział: „Majete swoju Polszczu”, to znaczy po naszemu: „Macie swoją Polskę” — relacjonowała.
Świadkowie wskazywali również na obecność osób w mundurach i cywilnych ubraniach.
— Widziałam Ukraińców w mundurach i bez mundurów. Ten, co bił mojego tatę, był w cywilnym ubraniu, ale był dla Ukraińców kimś ważnym. Mogliśmy podejrzewać, że to ich jakiś dowódca — wspominała Filomena Franczukowska.
Te relacje pozostają jednym z najważniejszych źródeł wiedzy o przebiegu zbrodni. Uzupełniają je obecne prace archeologiczne, których celem jest odnalezienie i godne upamiętnienie ofiar.
Ofiary palone w stodołach
W kolejnej relacji z akt śledztwa opisano wyprowadzanie ludzi z kościoła.
— Partiami wyprowadzono ludzi z kościoła, i jak się później dowiedzieliśmy, żywcem spalono ich w sąsiednich stodołach, a gdy ktoś próbował uciekać, strzelano — zeznał świadek.
Według tej samej relacji po zakończeniu działań sprawców wieś była niemal całkowicie spalona.
— Stwierdziliśmy, że całą naszą wieś spalono. Został nasz dom, bo był murowany, oraz budynek szkolny, na którym spalono tylko dach. Z tego co wiem, to zginęło wówczas około 750 osób, a przeżyło ponad 100 osób — czytamy w świadectwie.
Świadek wskazywał także, że wśród sprawców byli ludzie w zielonych mundurach, na które mieli nałożone białe kombinezony, a także policjanci z okolicznych miejscowości. Słyszał rozmowy prowadzone po niemiecku i ukraińsku.
Prace IPN mają znaczenie historyczne i symboliczne
Odkrycie fundamentów dawnej świątyni oraz pierwszych szczątków ludzkich to ważny moment w prowadzonych poszukiwaniach. Dla rodzin ofiar, historyków i instytucji zajmujących się dokumentowaniem zbrodni jest to nie tylko etap badań terenowych, ale również krok w stronę przywracania pamięci o pomordowanych mieszkańcach Huty Pieniackiej.
Dalsze prace mogą pomóc w ustaleniu dokładnego rozmieszczenia mogił oraz skali pochówków. Każde takie odkrycie ma znaczenie dla pełniejszego odtworzenia przebiegu zbrodni i godnego upamiętnienia jej ofiar.
Galeria zdjęć
I gdzie teraz są obrońcy banderowcow?
aż dziwne,ale wśród pseudopolitykow i dziennikarzy jest ich jeszcze wielu,ale czy to nasi?
No to jeszcze tylko 1500 takich miejsc.
A teraz Ruski mówi:Mate swoju Ukrainu!
Przełomowe ODKRYCIE???????
czego nie rozumiesz?
słowa „przełomowe” czy jak ??