05/06/2026
690 680 960

Przed laty teren tej dzielnicy porastał gęsty las. Właśnie wycięto ostatnie drzewo będące po nim pamiątką (zdjęcia)

W przeszłości tereny dzielnicy Dziesiąta w Lublinie znajdowały się poza granicami miasta i były częścią kompleksu leśnego. Po wojnie obszar ten został zabudowany i wchłonięty przez zabudowę miejską. Ciekawą opowieść dotyczącą ostatniego drzewa z tego lasu przygotował miłośnik historii z Lublina Paweł Małkowski.

Współcześni Lublinianie nawet nie zdają sobie sprawy, że jeszcze kilka dni temu istniała ostatnia żywa pamiątka po kompleksie leśnym, jaki ponad 100 lat temu porastał teren obecnej dzielnicy Dziesiąta i nieistniejącej już cukrowni Lublin. Pierwsza informacja o istnieniu lasu sosnowego w tym miejscu pojawia się, gdy ówcześni właściciele działki przy Krochmalnej piszą list do Gubernatora Carskiego o wydanie zgody na wycinkę lasu sosnowego pod budowę wielkiej cukrowni.

Pamiątką i dowodem na istnienie lasu w tym miejscu jest także fotografia Czecha Franciszka Lali z 1914 roku. Na zdjęciu znakomicie widać ostatnie sztuki wysokich sosen przy fabrykach na ulicy Krochmalnej oraz ciemną gęstwinę korony drzew na cmentarzu niemieckim przy Nowym Świecie. Kolejną fotografię, na której widać wspomnianą pozostałość lasu, znaleźć można w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie. Pochodzi ona z lat 30-tych XX wieku.

Niezwykle ciekawą fotografią, również autorstwa Franciszka Lali, jest ta, przedstawiająca główny wątek artykułu, mianowicie ostatnią sosnę, jaka zachowała się z całego lasu. Na zdjęciu widzimy ukryte w sosnowym lasku nieistniejące zabudowania wojskowe tzw. Obozu Południowego, oraz z prawej strony fragment owej sosny.

Wspomniany wcześniej cmentarz wojskowy pochodzący z I Wojny Światowej zlokalizowany był właśnie w lasku, który przetrwał 2 zawieruchy wojenne.

Degradacja pozostałości lasu rozpoczęła się w latach 50-tych XX wieku kiedy to miejscu wyburzonych starych carskich budynków wojskowych wybudowano socrealistyczne budynki wielorodzinne. Najstarsi mieszkańcy opowiadają, że był wielki problem z opałem, więc chodzili do lasku po drewno wycinając przy okazji część drzew.

O zdewastowaniu lasku przesądziło przeznaczenie terenu pod budowę pawilonu wówczas większość grobów usunięto, rozebrano także kaplicę cmentarną (kilka lat temu w Zalewie Zemborzyckim znaleziono kilka nagrobków)

Na fotografii z lat 70-tych widzimy, że na cmentarzu jest już niewiele drzew.

Wracając do owej sosny, przez wiele lat dla kilku pokoleń mieszkańców ulicy Nowy Świat, była niemym świadkiem wydarzeń historycznych oraz pamiątką, że około 110 lat temu był tam las. Przez mieszkańców ulicy ta samotna sosna nazywana była Limbą.

Wiadomo, że w czasach PRL wykonano zabiegi pielęgnacyjne mające na celu ochronę drzewa, ponieważ zostało ono uszkodzone podczas burzy. W sosnę uderzył wówczas piorun. Być może planowano objąć ją ochroną prawną, zwłaszcza, że było ono w dobrym stanie i miało odpowiednią metrykę.

Ostatecznie drzewo nie zostało pomnikiem przyrody, nie posiadało też żadnego oznaczenia, iż jest to ostatnie drzewo z porastającego niegdyś te tereny kompleksu leśnego. Przez wiele lat istnienia biura Miejskiego Architekta Zieleni sosna była poddawana zabiegom pielęgnacyjnym. Choć nie była ona przegniła ani spróchniała, 9 października została wycięta.

W mieście pozostały jeszcze dwie pamiątki po wspomnianym lesie. Pytanie gdzie one się znajdują pozostawiam jako zagadkę.

Jak wyjaśnia nam Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin, sosna rosnąca przy ul. Nowy Świat została usunięta na podstawie zezwolenia Marszałka Województwa Lubelskiego i za zgodą Wojewody Lubelskiego. Jako powód wskazano bardzo zły stan zdrowotny drzewa. Rosło ono na skraju skarpy w bezpośrednim sąsiedztwie chodnika, pasa zieleni i jezdni, a z uwagi na wyraźnie zaburzoną statykę stwarzało poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców i mienia. Pień drzewa był odchylony w stronę chodnika, korona silnie zredukowana, z ubytkiem wgłębnym, na pniu występowały m.in. rozległe ubytki kory i martwica drewna oraz pęknięcie podłużne.

Zgodnie z przepisami, za każde usunięte drzewo, ma być wykonane nasadzenie rekompensacyjne. Tak też będzie w tym przypadku. Do końca roku na skwerze Borowiczan przy ul. Nowy Świat zostanie posadzony jarząb mączny.

Autor: Paweł Małkowski

16 komentarzy

  1. „Zgodnie z przepisami, za każde usunięte drzewo, ma być wykonane nasadzenie rekompensacyjne. Tak też będzie w tym przypadku. Do końca roku na skwerze Borowiczan przy ul. Nowy Świat zostanie posadzony jarząb mączny.” Możecie posadzić i baobaba, zniszczenia takiego kawału historii to nie zrekompensuje

    • Takie biadolenie o tych drzewach jest żałosne. Gdyby nie wycinanie drzew to nie mieszkali byście w Lublinie bo 200 lat temu było tu mnóstwo drzew. Nie byłoby dróg szpitali bloków i linii kolejowych. Nie można mieć lasu w mieście i mieć sklepy pod nosem. A takie puste gadanie osób które raz w życiu posadziły że dwa drzewa to szczyt hipokryzji. Spójrzcie na dane dotyczące zalesiania w Polsce. Powierzchnia lasów się systematycznie zwiększa – ale nie zobaczycie tego z kanapy – trzeba pojechać na łono natury.

  2. Degeneraci a nie urzędnicy. Tuje posadzcie tak jak wszędzie i po kłopocie. Beton, beton i betonem oblany. Glosujcie na tego swojego pana prezydenta Lublina. On kocha zieleń.

  3. Też mi kompensata! Za ponad stuletnią sosnę 1 jarząb mączny. A może jeszcze taniej byłoby postawić doniczkę z bratkami?

  4. Ludzie maja gdzies historie. Nie tylko w PL, ale i na świecie. Ważne jest tu i teraz no i aby jak najwięcej kasy przytulić.

  5. „Pamiętajcie o ogrodach
    Przecież stamtąd przyszliście
    W żar epoki użyczą wam chłodu
    Tylko drzewa tylko liście
    Pamiętajcie o ogrodach
    Czy tak trudno być poetą
    W żar epoki nie użyczy wam chłodu
    Żaden schron żaden beton „

  6. Te jarząby są badziewne,ani ładne ani pożyteczne. Czesto szybko chorują. Grab mogli posadzić.

  7. Szkoda tak pięknego kawałka historii. Serce się kraje. Jak zwykle chcą uprzykrzyć życie zwykłym ludziom, poszarzyć rzeczywistość. Nikt nie pyta mieszkańców. Jak zawsze decyduje jakiś marszałek albo wojewoda. Tyle lat stało i jakoś na nikogo nie spadło. Wystarczyło drzewo podeprzeć. Tak zadbali, tylko nie o to co potrzeba. Ulicę też szorują żeby błyszczała, tydzień przed Wielkanocą- jak już babcie okna pomyją. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Teraz posadzą nowe drzewo, tylko na skwerze Borowiczan, czyli nie w tym miejscu. Tu zostanie pustka. Nie wiem, tylko stan psychiczny się pogarsza przez te ostatnie decyzje rządzicieli. Sklep top market i paczkomat też przeszkadzały. Po co ludzie mają robić zakupy, podejdą sobie dwa kilometry do innego sklepu. Dla zdrówka. Dla zdrówka. A drzewa już nie ma i nigdy nie będzie. Nie będzie pięknej Sosny. Nie dali szansy się pożegnać. Jak mawiał mój dziadziuś : „Kto wytnie to drzewo, będzie się smażył w piekle”.

  8. A łosie i dziki i tak łażą, chociaż nie ma już lasu.

  9. Oj taki tam gdybym zajmował się takimi bzdurami to już wieki temu bym był na emeryturze a jak widać gowniarz na siłę szuka sławy

  10. Chańba POwski nierzond wszystko wytnie i zniszczy

Dodaj komentarz