04/06/2026
690 680 960

Przed laty część Lubelszczyzny przejęli Sowieci. Sprawa ta nadal wzbudza ogromne kontrowersje

Mija rocznica korekty granic, jaka ponad 70 lat temu została przeprowadzona między Polską a Rosją. Wszystko było ukrywane przed społeczeństwem, gdyż wyraźnie było zauważalne, kto na tym zyskał, a kto stracił.

Dokładnie 73 lata temu zmienił się przebieg polskiej granicy. Sprawa ta, określana często przez historyków mianem wielkiego oszustwa, dotyczy naszego regionu, gdyż wcześniej nasz region był znacznie większy. W jego skład wchodziły bowiem jeszcze gminy: Krystynpol, Bełz, Chorobrow i Uhnów oraz tereny znajdujące się w gminach Warąża, Dołhobyczow i Tarnoszyna. Wszystkie z nich znajdują się obecnie na Ukrainie. Za wszystkim jednak stoją władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich z Józefem Stalinem na czele.

Wszystko zaczęło się od polskich geologów, którzy kilka lat po wojnie rozpoczęli badania w tzw. „kolanie Bugu”. Jest to obszar usytuowany między rzekami Bug, Sołokija oraz Huczwa, na wysokości obecnych powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego. Prace przyniosły niespodziewane efekty. Odkryto tam bowiem ogromne złoża węgla kamiennego. Informacja została przekazana władzom, jednak to automatycznie sprawiło, iż o wszystkim dowiedzieli się radzieccy towarzysze.

Od tego momentu sprawy nieoczekiwanego obrotu. Moskwa postanowiła bowiem „zaopiekować się” tym naturalnym bogactwem. Wszystko, jak wiele spraw w tamtych czasach, odbyło się w tajemnicy przed społeczeństwem. Oficjalnie to strona polska wystąpiła do Rosji z propozycją wymiany terenów. Wśród argumentów, które miały „przekonać” Stalina wskazano na konieczność wybudowania zbiornika wodnego w dorzeczu górnego Sanu, który ma zapobiegać powodziom, wskazywano też, że pozwoli to na wyprostowanie granicy między krajami.

W zamian za 480 kilometrów kwadratowych obecnej Lubelszczyzny nasz kraj otrzymał podobnej wielkości obszar na terenie Bieszczad. Są to tereny od Smolnika po Solinę z Ustrzykami Dolnymi oraz wsie: Czarna, Lutowiska, Krościenko, Bandrów, Bystre i Liskowate. Strona radziecka podkreślała, że to Polska skorzysta na tej wymianie, gdyż otrzyma tereny gazo i roponośne oraz bogate w drewno. Sowieci jednak wcześniej wycięli lasy w pień a rzekome bogactwa naturalne były już bardzo mocno wyeksploatowane.

Jak czytamy w kronikach, na przełomie stycznia i lutego 1951 r., kiedy to odpowiednie decyzje zostały już podjęte, osoby mieszkające na obszarze, jaki miał trafić do Polski zostały poinformowane, że zostaną przesiedleni na wschód Związku Radzieckiego. Łącznie było to kilkadziesiąt miejscowości. Zanim jednak to się stało, musieli ruszyć do pracy. „Od świtu do nocy mężczyźni i kobiety pracowali siekierami, toporami, dwuosobowymi piłami ręcznymi. Zewsząd niósł się odgłos rąbanych drzew. W krótkim czasie lasy bardzo się przerzedziły” – wspominają mieszkańcy.

Umowa podpisana została 14 lutego 1951 r. w Moskwie zaś przebieg granicy zmieniono 26 listopada 1951 r. O tym, że wszystko od początku miało jeden cel wyraźnie wskazuje fakt, iż od razu po zamianie terenów Sowieci ruszyli z zagospodarowaniem „Kolana Bugu”. Jedna za drugą zaczęły tam powstawać kopalnie. Z historycznych danych wynika, iż wydobywano w nich ok. 15 milionów ton węgla rocznie. Była to połowa ówczesnej polskiej produkcji, gdyż w tamtych czasach polskie kopalnie wydobywały ok. około 30 mln ton węgla kamiennego.

W najgorszej sytuacji znaleźli się przesiedleńcy, którzy trafili w Bieszczady. W większości budynki, w których mieli zamieszkać, okazały się ruiną. Dodatkowo na kamienistej, mało urodzajnej glebie oraz w ostrym górskim klimacie prawie nic nie chciało rosnąć. Obszar ten był też prawie całkowicie pozbawiony dróg. Dlatego też przez lata dosłownie walczyli oni o przetrwanie.

30 komentarzy

  1. Kto jest autorem tego tekstu?

  2. ,.,.,.,.,.,.,.,.,.fsb
    Ocena: 0

    A na dodatek Ci ludzie wysiedleni z obecnych terenów za hrubieszowem i dolchobyczowem zostali wysiedleni tak jak stali ,nie wolno im było zabrać ani nic z chat i gospodarstw,a mieli piekne obejścia.Trafili do ruder w Bieszczadach bez pieców z powybijanymi szybami i wylamanymi drzwiami i odchodami w środku,spali początkowo na podłogach albo na polu,a był to październik czy marzec

  3. Ocena: 0

    Każdy wie że ruskie kacapy to kłamcy od zarania dziejów, im nie wolno ufać i wierzyć w żadnym wypadku. Jak by mogli to by nas wszystkich wybili co do sztuki. Co by nie mówili i nie robili to zawsze będą nas nienawidzić , tak było jest i będzie.

    • Ruscy to odwieczni wrogowie Polski i Polaków, a „bracia” nie lepsi w dodatku udający przyjaciół.

    • Golec (czyt. bolec)
      Ocena: 0

      W końcu ktoś otwarcie i mądrze powiedział.

  4. co to będzie jak się kaczyński dowie ?

  5. ,.,.,.,.,.,.,.,.,.fsb
    Ocena: 0

    Rosjanie nie tylko wycięli drzewA w Bieszczadach,ale także wystrzelali zwierzynę zupełnie,a była tam dość dużą ilość dzikiej zwierzyny

    • wszystkim wierzę oprócz PISuarów takie złodziejstwa Polska nie miała won z Polski nieudacznicy , Polska dla Polaków a nie sprzedawczyków

  6. Ocena: 0

    Zaraz ukraińcy upomną się o ten kawałek, powiedzą że to ich.

  7. potomek ukraińców z akcji wisła demoluje Polskę

  8. Ocena: 0

    W ubiegłym roku byłem w Uhnówie. Było otwarte tymczasowe przejście graniczne Uhnów-Dyniska .

  9. Dawniej Rosjanie dziś Ukraińcy to ci sami ludzie

    • Rolnik spod granicy
      Ocena: 0

      Nie. To nie są ci sami ludzie.

      • Dziadek Józek ze Slamsowa
        Ocena: 0

        Ukraińcy są gorsi, bo głośno mienią się przyjaciółmi, a po cichu, gdyby mogli to nóż w plecy by wsadzili.
        Bracia, job ich mać.

        • * „gdyby mogli to widły w plecy by wsadzili.”

          Poprawiłem, aby bardziej pasowało do realiów.

  10. Katamaran na asfalcie
    Ocena: 0

    Czas odebrać te ziemie.