Poseł Michał Moskal ujawnił wyniki kontroli PIP w MPK Lublin. Inspektorzy wskazali nieprawidłowości
16:11 14-07-2026 | Autor: redakcja
We wtorek, 14 lipca, poseł Michał Moskal wraz z miejskimi radnymi Prawa i Sprawiedliwości przedstawił wyniki kontroli przeprowadzonej w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Jak przypomniał, dokładnie rok temu skierował w tej sprawie interwencję poselską do Państwowej Inspekcji Pracy. Wówczas zarząd spółki i władze miasta zapewniały, że „wszystko jest w normie”, a wysuwane przez niego zarzuty określano mianem gry politycznej.
Chodziło o zarzuty dotyczące systematycznego naruszania prawa pracy, w tym mobbingu, niskich wynagrodzeń, nadmiernej liczby godzin nadliczbowych oraz złych warunków socjalnych. Jak wówczas wyjaśniał poseł, nie były one bezpodstawne, ponieważ miały opierać się na alarmujących relacjach pracowników, artykułach prasowych oraz danych statystycznych.
Poseł tłumaczył, że w MPK Lublin występuje duża rotacja pracowników, co powoduje niedobory kadrowe sięgające około 50 osób. To z kolei ma prowadzić do wydłużania zmian, zwiększając ryzyko wypadków. Wskazywał również na brak podwyżek, przez co wynagrodzenia miały być niekonkurencyjne względem rynku.
– Pracownicy zgłaszają też praktyki mobbingowe, takie jak obcinanie premii do 1000 zł brutto, przydzielanie gorszych tras czy groźby, co narusza Kodeks pracy. Ci, którzy domagają się pewnego poszanowania swojej pracy, po prostu godności, są z tej godności obdzierani. Takim dramatycznym przykładem jest to, co się działo w 2022 roku i w 2024 roku w sprawie pana Mirosława, czyli planisty, który po tym, jak upomniał się o podwyżkę, miał mieć cofniętą delegację z funkcji planisty na kierowcę – mówił rok temu Michał Moskal.
Z kolei radny Rady Miasta Lublin Tomasz Gontarz podkreślał, że żaden autobus nie wyjedzie na trasę bez kierowcy, a jeśli kierowcy będą mieli złe warunki pracy, nie będą chcieli pracować w MPK. Przypomniał również sytuację, gdy zdecydowano o likwidacji zasłon przeciwsłonecznych w autobusach i trolejbusach, które ułatwiały kierowcom wykonywanie obowiązków. Określił to jako kolejny przykład podejścia spółki do kwestii warunków pracy.
Przedstawiciele PiS zaznaczali wówczas, że nie mogą dłużej tolerować sytuacji, w której władze Lublina i zarząd MPK ignorują – jak podkreślali – problemy pracowników, narażając ich zdrowie oraz bezpieczeństwo pasażerów. Całą sytuację określili mianem skandalicznego zaniedbania obowiązków właścicielskich, prowadzącego do chaosu w miejskim transporcie publicznym. Domagali się przeprowadzenia pilnej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, która miała zbadać przestrzeganie przepisów Kodeksu pracy, niezależność związków zawodowych oraz przedstawić opinii publicznej wyniki kontroli.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej poseł PiS poinformował, że dokument potwierdza występowanie nieprawidłowości w spółce. Zaznaczył, że wcześniej Państwowa Inspekcja Pracy w Lublinie nie wykazała problemów, natomiast po przejęciu sprawy przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Rzeszowie wyniki kontroli były inne. Kontrola obejmowała m.in. równe traktowanie pracowników, przyznawanie podwyżek, dodatków i premii motywacyjnych, organizację czasu pracy, przestrzeganie przepisów dotyczących pracowników z niepełnosprawnościami oraz przeciwdziałanie mobbingowi.
Wyniki kontroli nie potwierdziły zarzutów dotyczących nierównego traktowania pracowników przy ustalaniu wysokości wynagrodzeń, nierównego przyznawania dodatków motywacyjnych ani przekraczania dopuszczalnych limitów godzin nadliczbowych. Inspektorzy stwierdzili jednak uchybienia dotyczące stosowania regulaminu premiowania. W związku z tym do MPK skierowano zalecenie, aby premie motywacyjne były przyznawane wyłącznie według kryteriów określonych w obowiązującym regulaminie.
Kontrola wykazała również przypadek naruszenia przepisów dotyczących zatrudniania osoby z niepełnosprawnością poprzez zaplanowanie jej pracy w porze nocnej niezgodnie z orzeczeniem lekarskim. Wobec osoby odpowiedzialnej zastosowano środek wychowawczy, a do pracodawcy skierowano stosowny wniosek.
Jeżeli chodzi o najpoważniejszy z zarzutów, czyli mobbing, to inspektorzy nie potwierdzili tego typu działań. Przy czym zaznaczyli, że o tym, czym mobbing wystąpił, zawsze decyduje sąd. Tu Michał Moskal podkreślił, że w spółce mają występować zachowania dyskryminacyjne, o charakterze mobbingu. Mowa np. o wulgarnych odzywkach przełożonych do pracowników.
Inspekcja pracy sprawdzała nie tylko dokumentację w siedzibie przewoźnika. Do pracowników miejskiej spółki skierowano również anonimową ankietę. Jej uczestnicy wskazywali na występowanie niepożądanych zjawisk, takich jak obraźliwe uwagi, krzyk, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o pracownikach, podważanie kompetencji czy nierówne traktowanie przy przyznawaniu dodatków finansowych. W związku z tym spółce zalecono podjęcie działań zmierzających do kształtowania właściwych zasad współżycia społecznego oraz skutecznego reagowania na niewłaściwe zachowania i sytuacje konfliktowe.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości dodali, iż pracownicy MPK, którzy zdecydują się głośno mówić o tym, co się dzieje w spółce, mogą liczyć na ich wsparcie.
A rok temu to jeszcze fulara nie był prezesem MPK? Bo że teraz musi sobie dorabiać w radzie nadzorczej MPK to oczywiste.
W nagrodę za skuteczne zaoranie mpk został wytyPOwany na następcę Duce z Jakubowic.
To teraz to samo niech zrobi z bogdanką i niech wyda oświadczenie kiedy odda kasa za imprezkę pod ziemią.
tak chętnie donosi na innych ale jeszcze nie rozliczył się z przerwania pracy Bogdanki bo miął kaprys oświadczyć sie pod ziemią
Czy Moskal oddał kasę za przerwanie prac w Bogdance podczas swoich zaręczyn🤔
ale pisiornia minusuje!
dajcie chłopakowi spokój, niech zajmie się wychowywaniem czeredki swoich dzieci 🙂 wujek kanthak może mu pomóc
A czy PIPa uda się do Bogdanki , źeby sprawdzić zaręczyny niejakiego nomen omen moskala z jakąś paniusią ?
Nie jakąś paniusią tylko Maryśką😎
Ten Mirek to sie wszystkim w tym MPK juz odbija.
Był PIP i co z tego? hahaha
Panie przeprowadziły kontrolę i nici jak było tak nadal jest. Pracujemy według wskazań firmy a nie w rzeczywistym czasie pracy. Przychodzimy wcześniej aby pobrac dokumenty, odnaleźć autobus czy trolejbus na placu, odpalić go, skontrolować stan pojazdu(oględziny), itp.
Czy zima czy lato mamy na to płacone 4 minuty. Śmiech.
Na petlach liczą nam przerwę 15 minut od ostatniego przystanku do początkowego. A gdzie przejazd na miejsce postojowe i następnie dojazd do pierwszego przystanku? To wszystko z naszej przerwy!
W artykule napisaliście o sanitariatach… hahaha
A czy Panie z PIP przejechały się w miejsca gdzie są wyznaczane przerwy? Stoi tylko ToiToi i to w dodatku udostępniony publicznie. Często zasyfiony!
A gdzie pomieszczenie socjalne aby zjeść posiłek? Gdzie prawidłowo odebrana przerwa?
Na trolejbusach są książki gdzie są wytyczne i takie przyjmuje się do wiadomości, że nie wolno opuścić pojazdu! To gdzie jest swoboda korzystania z przerwy kierowcy?
Kontrola … hahahaha… śmiechu warte!
Brauna zaproście to wszystkie gaśnice odpali w biurowcu MPK.