Ponad dwa tygodnie w rowie leżał padły dzik. „Tak walczy się z ASF”
16:47 06-02-2019 | Autor: redakcja
W całym regionie od wielu miesięcy prowadzone są liczne działania mające na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa afrykańskiego pomoru świń. Rolnicy muszą przestrzegać surowych zasad bioasekuracji, przeszukiwane są lasy, aby ujawnić padłe dziki, był pomysł budowy ogrodzenia wzdłuż granicy, a nawet wybicia wszystkich dzików. Tymczasem jeden z naszych czytelników zaobserwował sytuację, która wzbudziła jego wątpliwości, co do skuteczności tych działań.
Ponad dwa tygodnie temu na drodze powiatowej nr 2120 łączącej Trawniki z Oleśnikami w powiecie świdnickim miało miejsce zderzenie samochodu z dzikiem. Zwierzę padło i zostało zapakowane w czarny worek, a następnie położone w rowie.
Przez ten czas nikt nie zabrał truchła. Dopóki leżało ono pod śniegiem nie było większego problemu. Jednak teraz padłym dzikiem zaczęły się interesować już ptaki. Istnieje obawa, że worek zostanie rozerwany, a truchło rozniosą po okolicy biegające luzem psy, czy koty lub też dzikie zwierzęta.
– Dzik leży ok. 100 metrów od zabudowań, w pobliżu zaś znajdują się gospodarstwa. Czy w obliczu zagrożenia wirusem ASF jest właściwe, aby truchło dzika, który jak wiadomo jest głównym nosicielem tej choroby, leżało aż tyle czasu – zastanawia się nasz czytelnik.
Sprawa padłego dzika została załatwiona błyskawicznie. W środę rano skontaktowała się z nami Renata Myka Powiatowy Lekarz Weterynarii w Świdniku, która wyjaśniła, że po naszym sygnale natychmiast przekazano sprawę do Zarządu Dróg Powiatowych i padły dzik został zabrany.
Co więcej ustalono prawdopodobną przyczynę, dlaczego truchło tak długo leżało w tym miejscu. Okazuje się, że zaraz po jego potrąceniu przez auto, wystąpiły obfite opady śniegu i firma, która zajmuje się odbiorem padłych zwierząt nie mogła go zlokalizować. W tym przypadku najważniejszy ma być też fakt, iż dzik był zdrowy, tak więc nie istniało żadne zagrożenie związane z ewentualnym rozprzestrzenienia się wirusa ASF.
(fot. lublin112.pl – zdjęcie ilustracyjne)
Problemu by nie było, gdyby kierowca w ramach rekompensaty za uszkodzone auto zabrał dzika, zawiózł do badania mięso i podzielił się ze znajomymi. Ale wtedy organy ścigania zadziałyby błyskawicznie.
Problemu by nie było, gdyby kierowca w ramach rekompensaty za uszkodzone auto zabrał dzika, zawiózł do badania mięso i podzielił się ze znajomymi. Ale wtedy organy ścigania zadziałyby błyskawicznie.
Przepraszam, że się podepnę ale skąd Pani Renata „wteryniarz” widziała że dzik nie był chory…? Bo zginął w wypadku..? … Przez dwa tygodnie leżał bo go nie mogli znaleźć i przez te dwa tygodnie było zagrożenie!!! Wielka ściema!!!
Jaka walka,z jakim ASF ???Chyba raczej walka z polskim mięsem na zachodzie.Niezła ściema z tym asf.
Qtwa mać tu nie chodzi o żadne srefy asf-y tylko o wykończenie drobniejszego polskiego rolnika , po to żeby za już niedługi czas , dostarczyć mięsko z zachodniej Europy w cenie 2 razy wyższej. Tak Bruksela i spółka w białych rękawiczkach czyści sobie i szykuje rynek zbytu na swoje mięso. Już niedługo po wyborach i nie tylko wszystko ucichnie tak jak ptasia grypa czy inne pseudo choroby.
Dzik był zdrowy? Cisną się na usta niecenzuralne słowa, gdyż o ile mi wiadomo, rolnicy w czerwonych strefach muszą czekać dwa tygodnie na wyniki badań swoich zdrowych świń, by móc je potem sprzedać w takiej samej strefie. To samo dotyczy chłodni z dzikami, bo myśliwi nie mogą się doczekać na wyniki badań. Po takiej informacji wnioskuję, że próbek z tego dzika nie badano laboratoryjnie, a jeśli nawet, to do czasu poznania wyników, powinno się truchło odpowiednio zabezpieczyć. Można było świeżutkie jakiemu tygryskowi w ZOO podrzucić.
I take sie niszczy polskiego rolnila za kilka dni bedzie jasne ze asf sie rosprzestrzenia I znowu… 10km utylizacja trzody chlewnej….. BRAWO POLSKA
kodziarze niech sobie biorą
Nie czeka się 2 tygodnie na wyniki. To mit…..
Niestety laboratorium w Puławach jest zawalone robotą i wszyscy zainteresowani muszą uzbroić się w cierpliwość licząc straty. Badanie rezonansem też nie trwa pół roku, ale kolejki właśnie takie są.
Polski rolnik niszczy się sam, sprzedając padlinę i chore sztuki do rzeźni. Smutne to.
Np; złamanie to kontuzja, a nie choroba. Uczciwe rzeźnie nie biorą padliny, tym zajmują się zakłady utylizacji.
Wciskaja propaganda… Dziwne z dnia na dzien wolowina 2 zl w dol…. No lekko dzinwe a w sklepach +2 zl xD pomysl logicznie…
tvn poprosić i rzucić plotkę że już go ktoś oglądał i ma kiełbasy dla makreli z niego zrobić.