Policjanci użyli paralizatora, 25-letni mężczyzna zmarł. „Chcieli ratować jego życie”
22:45 27-04-2019 | Autor: redakcja
Umorzone zostało śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny, wobec którego wcześniej policjanci dwukrotnie użyli paralizatora. Wszystko wydarzyło się w nocy z 1 na 2 września 2018 roku. Około godziny 23 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie zostali poproszeni o pomoc zespołowi ratownictwa medycznego, który nie mógł sobie poradzić z agresywnym mężczyzną, który dokonał samookaleczenia.
Karetkę pogotowia wezwała kobieta, której syn próbował targnąć się na własne życie. Kiedy ratownicy przyjechali pod wskazany adres, Paweł M. zamknął się w łazience cały czas krzycząc, że się zabije. Gdy udało im się dostać do środka, mężczyzna chwycił za pilnik do paznokci i zaczął go wbijać sobie w okolicę klatki piersiowej oraz szyi.
Przybyli na miejsce policjanci zakrwawiony mężczyzna wciąż zadawał sobie pilnikiem kolejne ciosy. Mundurowi widząc, że agresor nie reaguje na wydawane mu polecenia postanowili skorzystać ze środków przymusu bezpośredniego. Jeden z funkcjonariuszy użył miotacza gazu pieprzowego, jednak substancja nie wywołała spodziewanego efektu. Co więcej zaatakował on stojącego przed nim policjanta. Wtedy gaz został użyty po raz drugi.
Tym razem Pawła M. udało się obezwładnić, jednak tylko na chwilę. W pewnym momencie wyrwał się on policjantom i wybiegł z mieszkania. Skierował się prosto do otwartego okna, pomiędzy drugim a trzecim piętrem bloku i usiłował z niego wyskoczyć. W ostatniej chwili został jednak złapany przez ratownika medycznego i policjanta. Znów jednak usiłował uciec. Wtedy policjanci dwukrotnie użyli paralizatora. Dopiero to sprawiło, że mężczyznę udało się obezwładnić.
Ratownicy podali 25-latkowi środek uspokajający i umieścili go w karetce. Kiedy jechali z nim do szpitala, u Pawła M. doszło do zatrzymania krążenia. Natychmiast rozpoczęta została resuscytacja krążeniowo – oddechowa, która przyniosła pozytywny skutek. Lekarze w szpitalu stwierdzili u mężczyzny liczne rany kłute i cięte po dokonanych samouszkodzeniach. Nie udało się jednak uratować jego życia. Zmarł on tej samej nocy.
O wszystkim powiadomiona została prokuratura, która wszczęła śledztwo. Sprawdzano w nim, czy policjanci nie przekroczyli uprawnień, w wyniku czego 25-latek zmarł. Biegli z zakresu medycyny sądowej w wydanej przez siebie opinii stwierdzili bowiem, że do zgonu Pawła M. doszło w mechanizmie ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej wskutek tzw. zespołu asfiksji pobudzeniowej, czyli powtarzalnego sytuacyjnie, odruchowo-czynnościowego mechanizmu ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej.
Biegli ustalili, że paralizator był sprawny technicznie. Jego użycie było jednym z czynników ryzyka wystąpienia asfiksji pobudzeniowej jednak nie udało się wykazać, w jakim stopniu przyczyniło się to do śmierci 25-latka jak też który z czynników ryzyka wystąpienia asfiksji miał znaczenie decydujące. Jednocześnie potwierdzono, że funkcjonariusze użyli adekwatnych do zaistniałej sytuacji i zachowania pokrzywdzonego środków przymusu bezpośredniego.
Z kolei Paweł M. był pobudzony ruchowo jeszcze przed interwencją policji, a pobudzenie to narastało w trakcie samookaleczania się i trwało podczas interwencji. Ustalono jednocześnie, że pobudzenie wynikało z zażycia przez mężczyznę nowej substancji psychotropowej, najprawdopodobniej dopalaczy. Policjanci zaś decydując się na użycie zarówno gazu pieprzowego jak też paralizatora działali w obawie o życie i zdrowie agresywnego mężczyzny. Dlatego też Prokuratura Okręgowa w Zamościu wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa, nie dopatrując się w zachowaniu funkcjonariuszy żadnych uchybień.
(fot. archiwum)
Ten tytuł brzmi jak by to policjanci zabili tego mężczyznę.
Specjalne działanie redakcji. Żonglowanie słowami by z tytułu wnioskować coś zupełnie innego… brawo
Chwytliwy tytuł, redakcjo popraw się, nie idź tą drogą…
Cudzysłów przy; ,,chcieli ratować jego życie”, sugeruje złe intencje policjantów (nie posuwałbym się do siania podejrzliwości o złe intencje). Paralizator został użyty po wielu nieudanych próbach obezwładnienia chłopaka, który dokonywał samookaleczenia. Gdyby nie podjęto interwencji i chłopak nie wytrzymałby działania używki, też byłaby afera. Nie ma złotych środków na ratowanie w takich stanach, gdyż nie jedno świństwo krąży na rynku w dodatku nie podpisane.
przynajmniej w tym wypadku prokuratura postąpiła słusznie…bo w innym z niejakim igorem są cały czas jakieś pierepałki…bo tatuś i koledzy sie strasznie użalają…a prawda jest taka, ze jakby jeden i drugi nie brał dopalaczy czy narkotyków…to by żyli…
Przecież i tak się chciał zabić, więc skoro nie żyje, to dostał to, czego chciał. Jeśli samobójca jest uparty, to ratowanie jego życia jest bezzasadne i nieekonomiczne, bo i tak będzie próbował. Pytanie tylko, co brał, że chciał się zabić i już. Pytanie drugie to, czy gdyby tego nie wziął, to czy także chciałby się zabić
Policjanci probowali go uratowac, a potem ciagali ich po sadach. Moze przynajmniej ktos napisze tym policjantom jakies przeprosiny albo przyzna dodatek do pensji, bo to nie fair.
Policjanci, w imieniu Waszych przełożonych, prokuratora i Wysokiego Sądu przepraszam za te psy, które na Was wieszano za ten dobry uczynek dla rodziny i społeczeństwa.
chciał umrzeć i umarł , psychiczy był , nic by z niego nie było , szkoda prądu i gaz zepsuty
Trzeba było okno otworzyć i nie keli by roku w plecy.
ok,nie byli winni ,użyli paralizatora prawidłowo.
Ale jakich gamoni mamy w policji jeśli nie potrafią zatrzymać agresywnego chłopaka?
Czego ich uczą na szkoleniach?Zatrzymali go ale uciekł,znów zatrzymali ale znów uciekł…
Może zacząć przyjmować do policji ludzi sprawnych fizycznie a nie ofiary losu,które pewnie w szkole miały zwolnienie z w-f?
Chyba nie widziałeś nigdy w jaki sposób zachowuje się naćpana osoba. Ma wiele więcej siły, nawet pomimo mozliwych licznych złamań wynikających z tych „pląsów” nadal ruszają się w bardzo nie kontrolowany sposób. I unieruchom takiego świra. Jesteś zwykłym ignorantem… Nie wypowiadaj się lepiej.
Hmm a może spróbuj zatrzymać naćpanego chłopaka, który nie czuję bólu i z otwartym złamaniem potrafi biegać, a i siły też ma duuuzo więcej niż zwykły śmiertelnik. Tu chyba nie chodzi o wyszkolenie policji chociaż przyznam że często dość zabawnie wyglądają policjanci patrolujące nasze ulice, ale nie oceniamy książki po okładce..
Dzięki bogu,że tak się stało.Amen.
Dobrze zrobili. Na tą parole naćpaną powinni mieć prawo odstrzału.
Ja bym te wszystkie dopalacze i narkotyki rozdawał za darmo ,oczywiscie z ostrzeżeniem na piśmie „spozycie zwykle kończy się śmiercią ” …mądry nawet by się nie zainteresował a niedorozwiniete umysłowo osobniki same by się wyeliminowały …prosty i skuteczny sposób na pozbycie się tego upośledzonego towarzystwa
O !!! Nareszcie jakiś rozsądny komentarz.