09/06/2026
690 680 960

Pędziła pod prąd obwodnicą Lublina. Kierowcy uciekając, uderzali w bariery

Ogromne zagrożenie w ruchu stworzyła dzisiaj kobieta, która poruszała się pod prąd obwodnicą Lublina. Po kilkunastu kilometrach udało się przerwać jej szaleńczy rajd.

95 komentarzy

  1. I dalej sądzicie że kobiety są takimi samymi kierowcami ?

  2. A, i jeszcze chciałam Ci powiedzieć, że nie ma tu żadnych znaków, tylko szare prostokąty i wszędzie można wyprzedzać – linia przerywana, więc nie dostanę mandatu jak ostatnio.

    • To drogowcy poprzekręcali znaki na jej pasie. Halina wracaj do domu, kurnik trza zamknąć.

  3. To ona pedziła w kierunku Zamościa na pasie prowadzącym w stronę Warszawy…

  4. Dlaczego na tej trasie zabrakło TIRa,który zrobiłby z nią porządek i już było by pozamiatane.Szkoda.

  5. Co za […], bo inaczej tego nie można nazwać.
    Popieram dożywotnie zabranie kwitów, ale ona powinna na dołku wylądować na 48 to może by się domyśliła jakie zagrożenie spowodowała !!!

  6. Ocena: 0

    Rekord świata tej pustej pały !

  7. Ocena: 0

    Odszkodowania pójdą z OC sprawczyni. A kobiecie przyda się dłuższy odpoczynek od jazdy.
    Dziwne, że jej nie przebadali na obecność narkotyków.

  8. Pewnie z PISU i spieszyła się na spotkanie,…..albo na wezwanie szefa,….

    • Nie szefa …. !!!! PREZESA !!!! Nie obrażaj !

    • Ocena: 0

      Moim skromnym zdaniem taka nowocześnie zakodowana totalna opozycja. Nie ważne jak byle pod prąd.

    • Ocena: 0

      Ja myślę, że jednak z Nowoczesnej. Pokazała, gdzie ma ten cały pisowsko – patriarchalno – opresyjny system nakazów i zakazów, zwanych też znakami drogowymi. Zróbcie dla niej zrzutkę na nowe prawko.

  9. Ocena: 0

    Przebiła kierowcę Maciarewicza.

  10. Za ostatnim takim co pędził pod prąd w kradzionym audi to nawet policja strzelała. Ochłońcie bo to kobieta to już zabiać kwity dożywotnio a co robić z zawodowymi mistrzami, którzy doprowadzają do wypadków z rannymi ? Trochę mniej hejtu na kobiety za kierownicą. Zostanie ularana stosownie jak każdy.