15/06/2026
690 680 960

Odwołanie niewiele pomogło. Wyrok za antyukraiński baner na stadionie utrzymany

Dzisiaj przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się odwoławcza rozprawa trzech mężczyzn, skazanych za wywieszenie antyukraińskiego baneru. Sędzia utrzymał poprzedni wyrok w mocy, złagodził tylko dodatkowe sankcje.

Sprawa dotyczyła incydentu, jaki miał miejsce w maju 2015 roku, podczas odbywającego się na Arenie Lublin meczu rugby pomiędzy reprezentacjami Polski i Ukrainy. Wtedy to kibice wywiesili baner z napisem „Lwów odzyskamy, banderowców ubijemy”. Początkowo ochrona nie reagowała, dopiero po interwencjach oglądających spotkanie osób, starali się bezskutecznie usunąć napis. Udało się to dopiero kilku kobietom z widowni. Sprawą zajęła się Prokuratura Lublin – Południe. Zabezpieczone zostały nagrania monitoringu, na których zarejestrowany został moment wieszania baneru.

Niebawem zatrzymanych zostało trzech mężczyzn: bezrobotny 32-latek Zbigniew W., 29-letni ratownik medyczny Marcin K. oraz 31-letni magazynier w jednej z firm kurierskich Paweł T. Wszyscy usłyszeli zarzuty publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Dwóch z nich odmówiło składania wyjaśnień w tej sprawie, z kolei Zbigniew W. tłumaczył, że przechodził koło baneru i wtedy zobaczył, że odpadła tasiemka, którą był on przyczepiony. Postanowił więc ją podnieść i doczepić do baneru.

Za zarzucany mężczyznom czyn, grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności. We wrześniu ub. roku zapadł wyrok w tej sprawie. Oskarżeni starali się przekonać sędziego, że nie zamierzali nikogo urazić a chodziło im tylko o kultywowanie pamięci o polskości Lwowa. Zostali uznani za winnych i sąd wymierzył Zbigniewowi W. karę 6 miesięcy ograniczenia wolności a Pawłowi T. i Marcinowi K. po 9 miesięcy ograniczenia wolności. Cała trójka została zobowiązana do wykonywania prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie przez cały okres obowiązywania kary. Do tego w tym czasie otrzymali zakaz wchodzenia na mecze reprezentacji Polski i Ukrainy. Sąd nakazał też zapłacić im po 200 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.

Z wyrokiem nie zgodzili się Marcin K. i Zbigniew W., których adwokaci złożyli odwołanie. Wyjaśniali, że mężczyźni wieszali baner z napisami w języku ukraińskim a jego treści nie rozumieli. Dlatego też żądali wyroków uniewinniających. Sędzia nie przychylił się do wniosków tłumacząc, że oskarżeni wieszali baner, więc są winni, do tego w trakcie postępowania przyznali, że rozumieli jego treść. Do tego obok wisiał taki sam baner w języku polskim. Dlatego też kara prac społecznych została utrzymana, uchylono natomiast zakaz stadionowy oraz obowiązek zapłaty grzywny. Tym razem wyrok jest prawomocny.

(fot. archiwum)
2017-01-24 18:27:56

7 komentarzy

  1. Ocena: 0

    idąc „logiką” sądu, jakby wywiesili baner podczas meczu Polska – Niemcy o treści: hitlerowców „ubijemy” to dostaliby taki sam wyrok, więc się zapytam, czy to możliwe, że Polski sąd wydał taki wyrok? Może sędzia banderowiec?

  2. Przeciez chodzi o banderowcow,a nie ukraincow. Uj nie sąd. Byle godnosc Polaka zdusic i checi do walki z zaklamywaniem historii i tworzeniem nowej:antypolskiej,w ktorej to my jestesmy agresorem.

    • dokladnie… studenci umcs dostali zakaz wywieszania polskiej flagi w akademiku, a zatrudnianie Polaka zamiast banderowca to juz rasizm…

    • W świetle wydarzeń w Bykowni : dobry sąd (polski ?) sąd.

  3. Pan Cieć z alei lubartowskich w Mieście Inspiracji k/Świdnika
    Ocena: 0

    Wyrok za antyukraiński baner na stadionie utrzymany – w ten oto prosty sposób pozbawia się Polaków możliwości powiadamiania Ukraińców o tym, że niekoniecznie są kochani przez wszystkich.

  4. Kaśka w relacji na żywo spod samego Jaśka
    Ocena: 0

    Poprzednie rządy pozbawiły Polaków możliwości posiadania broni, znacznie ograniczono prawa do samoobrony, a teraz chce się stłumić nawet prawo do swobodnego wypowiadania się na temat niekoniecznie kochanych nacji.
    A nie wszyscy są „braćmi w Chrystusie” i mamy czasami chęć wypowiedzieć się, że ich nie nienawidzimy, ale nie musimy kochać.

    • Kaśka w relacji na żywo spod samego Jaśka
      Ocena: 0

      Bronić się można, ale trzeba bardzo uważać, żeby napastnikowi, broń Boże, krzywdy nie zrobić, bo będzie się ukaranym bardziej niż zbój, który np. wlazł przez okno do mojego domu w środku nocy i bez mojego zaproszenia w dodatku.

Co gdzie kiedy?