Od lat poszukuje skarbów, tym razem szczęście się do niego uśmiechnęło. Natrafił na depozyt 5 tys. monet (zdjęcia)
18:33 11-09-2025 | Autor: redakcja
O tym, że ziemia skrywa wiele skarbów, wie chyba każdy miłośnik historii. Poszukiwacze zabytków co pewien czas natrafiają na różnego rodzaju cenne artefakty. Każdy z nich marzy o znalezieniu wyjątkowego okazu, który zachwyci środowisko i trafi do muzeum. Tym razem szczęście dopisało Grzegorzowi Pankowi.
Jest to członek Hrubieszowskiego Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Grossus”. Od wielu już lat z wykrywaczem metali przeczesuje on pola, łąki i lasy. Oczywiście wszystko za zgodą konserwatora.
Nie inaczej było tym razem. Dokładnie przed tygodniem, podczas sprawdzania jednego z pól w Świerszczowie koło Hrubieszowa natrafił na pojedyncze monety. W pewnym momencie detektor dał bardzo mocny sygnał. Po chwili na łopacie mężczyzna dostrzegł liczne charakterystyczne krążki.
O znalezisku został natychmiast poinformowany telefonicznie archeolog z urzędu konserwatorskiego w Zamościu i Dyrektor Muzeum w Hrubieszowie, który następnego dnia dokonał oględzin miejsca odkrycia skarbu.
Ze wstępnej analizy dokonanej przez Stowarzyszenie „Grossus” wynika, że skarb składał się z około 5000 monet. W większości są to wybijanie w ogromnych ilościach w drugiej połowy XVII wieku miedziane szelągi króla Jana Kazimierza, zwane popularnie boratynkami. Do tego dochodzą monety wybijane w latach 1660-1705 – srebrne szóstaki koronne Jana Kazimierza, Jana III Sobieskiego i Fryderyka Wilhelma, krajcary Christiana Wołoskiego, Leopolda I i Johanna VIII.
Jak wyjaśnia Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków, w trakcie sprawdzania miejsca znalezienia skarbu, nie natrafiono na żadne ślady po jakimkolwiek obiekcie ziemnym, który mógłby być związany z tym odkryciem. Najprawdopodobniej erozja i działania rolnicze doprowadziły już do znacznych zmian struktury nawarstwień kulturowych i glebowych w tym miejscu.
Wszystko wskazuje na to, że monety ukryto na początku XVIII wieku zakopując je w ziemi w płóciennym worku. Całe znalezisko przekazano do Muzeum w Hrubieszowie. Tam przeprowadzona zostanie dokładna analiza, a po oczyszczeniu trafią na ekspozycję.
Galeria zdjęć
W Polsce to co z ziemi wygrzebie taki pasjonat z wykrywaczem metali (nawet na swojej posesji, czy działce) jest własnością Państwa, a znalazca jak cos tam se nie schował na lewo, to może se tylko zdjęcia zrobić i oblizać się myślą, że miał…
Natomiast zupełnie inne prawo jest np. w UK, czy Szkocji: tak taki znalazca amator zgłasza, ze se wziął i znalazł, a Państwo jak chce to mieć np. w muzeum to wypłaca mu 50% wartości, albo rezygnuje, a znalezisko staje się własnością „grzebuły”.
My byliśmy pod komunistycznym butem, a nie oni to i takie prawo mamy…
Powinni mu równowartość tego skarbu w złotówkach wypłacić – czyli tyle ile jest wart
Bez wartości.Ale satysfakcja jest!
Jakby była wartość, to by się nie wychylił ze znaleziskiem, albo to co trzeba już schowane, a miedziaki do muzeum.
Boratynki i skarb🤣🤣🤣🤣🤣
widać gość nie z PISu od razu by wsiąkły
Wow!!! Super!
Ta, a połowę zawalą konserwatorzy nim do muzeum dotrze.
A nie szukał dronów?
teraz grzecznie odda je tuskowi
Po co mu złom w domu?
Miedziany złom można sprzedać na skupie. Cena miedzi jest całkiem niezła.