Na rondzie pod prąd. Dwóch kierowców jeden za drugim pogubiło się na skrzyżowaniu
23:31 11-05-2026 | Autor: redakcja
Jazda pod prąd to jedno z najbardziej niebezpiecznych zachowań na drodze. Wystarczy kilka sekund nieuwagi, błędna decyzja lub zignorowanie oznakowania, aby doprowadzić do tragedii. Do takich sytuacji dochodzi najczęściej na drogach ekspresowych i autostradach, gdzie pojazdy poruszają się z bardzo dużą prędkością. Skutki zderzenia czołowego przy prędkości przekraczającej 100 km/h są zazwyczaj katastrofalne.
Jednak również na miejskich ulicach tego typu zachowania potrafią doprowadzić do niebezpiecznych zdarzeń. Choć wielu osobom trudno sobie wyobrazić jak można wjechać pod prąd, to jednak tego typu kierowców nie brakuje. Dziś, w poniedziałek 11 maja, jedna z takich sytuacji miała miejsce na lubelskim Czechowie.
Na rondo Kamińskiego, czyli skrzyżowanie al. Smorawińskiego i ul. Szeligowskiego, pod prąd wjechało dwóch kierowców. Jak wyjaśniają nam świadkowie zdarzenia, jeszcze byli zdziwieni na to, że inni reagują na ich nietypowe manewry. Tym razem na szczęście nie doszło do zderzenia pojazdów, jednak wielokrotnie informowaliśmy już o kolizjach i wypadkach, do jakich doszło właśnie z tego powodu.

fot. nadesłane Zosia

fot. nadesłane Zosia
LUB jak byk , u nych jedna droga , skrzyzowań ni ma i co to rondo ?
Tępi to są kierowcy co nie umieją a jadą 😊
Nauka jazdy wprawdzie uczy jak zdać egzamin. Wszystkich sytuacji z życia mieć nie będą. Najważniejsze to się nie bać. Jak ktoś boi się jechać to nic z tego nie będzie.
Nie nazywaj takich ludzi kierowcami oni nie powinni wogole miec prawa jazdy
Obowiązkowy egzamin na PJ dla takich sierot wsadzi się pod prąd a później płacz bo bida się stała
Może droga jest źle zaprojektowana? Gdzie są ci krzykacze chcący pociągać do odpowiedzialności projektantów, a nie ameby drogowe jak w przypadku ronda z pniakiem?
Powiedz no mi Mieciu, co jest nie tak z rondem z pniakiem?
Z chwilą wejścia do Unii polski system oświaty produkuje cyfrowych bezmózgowców. Myślą , że wystarczy tylko nawigacja nie patrząc na znaki.
Też wjechałem raz pod prąd na łączonym rondzie, trzydzieści lat temu, jak miałem 17 i właśnie zdałem prawko maluchem. To były czasy. Teraz każda rodzina ma po trzy samochody, kiedyś trzy były na blok…
Niestety coraz więcej dzieci neostrady siada za kierownice
Plaga dziadków i rejestracji LUB
Artykuł z typowo hejterskim namaszczeniem i oczywiście sarmacką nieomylnością. Mam nadzieję, że redaktor to małolat a nie dorosły człowiek z życiowym doświadczeniem. Jak to drugie to chyba to jakieś leczenie kompleksów.
Nie ma kierowcy, który się kiedyś nie pomylił na drodze.
No ale kliki są to najważniejsze.
Ciekawa teoria, jakże mijająca się z faktami i wydźwiękiem tekstu. Nie ma Pan racji. Opisanie niebezpiecznego zachowania na drodze nie jest „hejtem”, tylko zwróceniem uwagi na realne zagrożenie. Oczywiście, każdy kierowca może się pomylić. Różnica polega jednak na tym, że pomyłka za kierownicą nie zwalnia z odpowiedzialności. Wjazd pod prąd – szczególnie na skrzyżowaniu, rondzie, drodze ekspresowej czy autostradzie – nie jest drobnym potknięciem, tylko sytuacją, która może skończyć się tragedią. Artykuł nie twierdzi, że kierowcy są „nieomylni”. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że chwila nieuwagi, błędna decyzja albo zignorowanie oznakowania mogą stworzyć zagrożenie dla innych uczestników ruchu. I właśnie po to takie teksty powstają: żeby przypominać, ostrzegać i uświadamiać. Argument o „klikach” niczego tu nie obala. Bezpieczeństwo na drodze nie jest tematem zastępczym ani sensacją. Jeżeli ktoś wjeżdża pod prąd, inni kierowcy, piesi i pasażerowie mają prawo wiedzieć, że takie sytuacje się zdarzają i że trzeba na nie reagować. Można mieć empatię dla ludzkiej pomyłki, ale nie należy normalizować zachowań, które stwarzają zagrożenie. Doświadczenie za kierownicą polega także na tym, żeby przyznać: błąd może się zdarzyć, ale jego skutki mogą być bardzo poważne. I właśnie dlatego trzeba o tym mówić, a nie zamiatać temat pod dywan.
A gdzie w tym wszystkim wspomniane zagrożenie?
Wyprzedzanie/omijanie na PdP to jest stwarzanie zagrożenia. Albo wyprzedzanie rowerzysty na milimetry. Albo jazda pod prąd drogą ekspresową. nawet wjechanie na wczesnym czerwonym. Natomiast wjechanie w mieście na rondo złą stroną takim zagrożeniem nie jest, albo jest ono bardzo niewielkie.
Uzasadnienie: Dziesiąty raz czytam o tym wielkim zagrożeniu, ale ze wszystkich wjechań pod prąd na rondo, ani razu nie doszło nawet do kolizji.