Motor Lublin rozbił Włókniarza 64:26. Totalna dominacja
13:12 18-04-2026 | Autor: redakcja
Od pierwszego biegu było jasne, że Motor przyjechał do Częstochowy po pełną pulę i nie zamierza wdawać się w nerwową walkę punkt za punkt. Goście świetnie wychodzili spod taśmy, byli szybsi na dystansie i zdecydowanie lepiej odnajdywali się na częstochowskim torze. Trzy podwójne zwycięstwa na otwarcie ustawiły całe spotkanie, a gospodarze od samego początku musieli gonić wynik, który bardzo szybko zaczął im uciekać.
Włókniarz długo nie potrafił znaleźć odpowiedzi na regularną i dojrzałą jazdę rywali. Dopiero początek drugiej serii przyniósł kibicom spod Jasnej Góry chwilę oddechu i pierwszy wyraźny sygnał, że miejscowi mogą jeszcze powalczyć przynajmniej o pojedyncze sukcesy biegowe. Najlepiej spod taśmy ruszył Martin Vaculík, ale za jego plecami bardzo aktywni byli Mads Hansen i Jakub Miśkowiak. Duńczyk przez dłuższy moment mocno naciskał na Słowaka i w końcu zdołał go wyprzedzić. Trzecia pozycja Miśkowiaka sprawiła, że Włókniarz mógł wreszcie cieszyć się z wygranego biegu.
To był jednak tylko krótkotrwały zryw, bo Motor niemal natychmiast odzyskał pełną kontrolę nad meczem. W kolejnym starcie Kacper Woryna i Fredrik Lindgren przywieźli dla swojej drużyny podwójne zwycięstwo, a przewaga lublinian znów zaczęła rosnąć. Jaimon Lidsey próbował utrzymać kontakt z Lindgrenem, ale Szwed kontrolował sytuację i nie pozwolił się zaskoczyć. W końcówce tej serii emocji również nie brakowało. Sebastian Szostak miał szansę na bardzo dobry wynik, lecz sprytnie rozegrali go zawodnicy Motoru. Bartosz Jaworski utrzymał pozycję mimo presji, a Bartosz Zmarzlik, jadąc pewnie przy bandzie, dołożył kolejną trójkę.
Trzecia seria ostatecznie rozwiała nadzieje gospodarzy na odwrócenie losów meczu. Woryna i Lindgren ponownie zapisali na swoim koncie dublet, dokładając następne cenne punkty. Lindgren nie ustrzegł się wprawdzie drobnego błędu, ale Rohan Tungate nie był w stanie tego wykorzystać. Chwilę później duet Mateusz Cierniak – Martin Vaculík dorzucił kolejne pięć punktów i przewaga Motoru zrobiła się wręcz przytłaczająca. Bez zarzutu prezentował się także Zmarzlik, który wspólnie z Bartoszem Bańborem zamknął tę część zawodów bardzo mocnym akcentem. Mads Hansen i Jakub Miśkowiak próbowali naciskać młodszego z zawodników gości, lecz Bańbor nie oddał wywalczonej pozycji.
W czwartej serii gospodarze nadal szukali sposobu na ograniczenie strat, ale Motor jechał z ogromnym spokojem i konsekwencją. Na szczególne wyróżnienie zasłużył bieg 12, w którym Fredrik Lindgren stoczył bardzo ciekawy pojedynek z Madsem Hansenem. Obaj zawodnicy pokazali szybką i odważną jazdę, jednak ostatecznie górą był reprezentant ekipy z Lublina. Jeszcze przed biegami nominowanymi goście dołożyli następną podwójną wygraną, definitywnie zamykając temat zwycięstwa.
Sama końcówka nie zmieniła już obrazu całego meczu, choć nie zabrakło jeszcze jednego istotnego zdarzenia. W ostatnim wyścigu Bartosza Zmarzlika zastąpił Bartosz Bańbor. Junior Motoru nie zdołał jednak wykorzystać swojej szansy, bo jego motocykl zdefektował tuż po starcie. W tej sytuacji Kacper Woryna musiał radzić sobie samotnie, ale poradził sobie znakomicie. Wygrał bieg i przypieczętował remis w tym wyścigu, a całe spotkanie zakończyło się efektownym triumfem Motoru 64:26.
Jeśli spojrzeć na statystyki, skala przewagi gości robi jeszcze większe wrażenie. Motor wygrał zdecydowaną większość biegów, przez długie fragmenty zawodów był nieosiągalny na starcie i bardzo skuteczny na dystansie. Najwięcej punktów dla lublinian zdobył Kacper Woryna, który zakończył mecz z dorobkiem 14 punktów. Znakomicie spisali się także Martin Vaculík, który uzbierał 12 punktów i 2 bonusy, oraz Bartosz Zmarzlik z 12 punktami w czterech startach. Bardzo mocnym ogniwem był również Fredrik Lindgren, który do 11 punktów dołożył aż 4 bonusy. Cenne punkty dorzucili także młodsi zawodnicy: Bartosz Bańbor zdobył 8 punktów i bonus, a Bartosz Jaworski 4 punkty i 2 bonusy.
Po stronie Włókniarza najskuteczniejszy był Mads Hansen z 8 punktami. Sześć punktów wywalczył Jakub Miśkowiak, a po cztery dorzucili Rohan Tungate i pozostający po drugiej stronie barykady Kacper Woryna, który formalnie figurował w zestawieniu Motoru i był jednym z liderów gości. Problem gospodarzy polegał jednak na tym, że brakowało im regularności. Pojedyncze dobre biegi nie były w stanie zrównoważyć seryjnych zwycięstw przeciwnika, a im dalej trwał mecz, tym bardziej widać było różnicę w tempie, pewności i zespołowym zgraniu.
Po zawodach najlepiej podsumowywała sytuację sama postawa obu ekip. W szeregach Motoru było widać pełną kontrolę i dużą pewność siebie, natomiast Włókniarz tylko momentami był w stanie nawiązać wyrównaną walkę. Z perspektywy gospodarzy najważniejsze pozostaje jedno: konieczność szybkiego wyciągnięcia wniosków po tak bolesnej porażce.
Ten wynik ma znaczenie nie tylko ze względu na rozmiary zwycięstwa. ORLEN OIL Motor Lublin wysłał rywalom bardzo wyraźny sygnał, że w obecnym sezonie pozostaje jednym z głównych kandydatów do walki o najwyższe cele. Tak pewna wygrana na trudnym terenie potwierdza siłę kadry, szerokość składu i ogromny potencjał liderów. Dla Włókniarza to z kolei mecz, który może mocno zaboleć, ale jednocześnie pokazać, nad jakimi elementami trzeba pracować w kolejnych tygodniach.
Galeria zdjęć
Zdjęcia Media ORLEN OIL Motor Lublin