Motor Lublin przegrał 2:3 z GKS-em. Czubak i Wolski nie wystarczyli
13:01 18-04-2026 | Autor: redakcja
Motor Lublin wrócił z Katowic bez punktów po niezwykle intensywnym meczu 29. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zespół Mateusza Stolarskiego przegrał z GKS-em Katowice 2:3, choć po przerwie do końca walczył o wyrównanie i kilkukrotnie był blisko zdobycia trzeciej bramki. Dla gości trafiali Karol Czubak i Bartosz Wolski, ale najwięcej mówi się po tym spotkaniu także o pechu Motoru, który już w pierwszej połowie stracił podstawowego bramkarza Ivana Brkicia. Bohaterem gospodarzy został Eman Marković, autor dwóch goli, a ważne trafienie dołożył również Bartosz Nowak. Katowiczanie wykorzystali moment zawahania rywali i to oni cieszyli się z kompletu punktów.
Piątkowy mecz na Arenie Katowice od początku zapowiadał się na spotkanie o wysokiej intensywności. Gospodarze weszli w nie odważnie i już w pierwszym kwadransie dwukrotnie zagrozili bramce Motoru. Najpierw próbował Marković, potem Nowak, ale oba uderzenia minęły światło bramki, więc Brkić nie musiał interweniować. To był jednak tylko sygnał ostrzegawczy, że GKS zamierza narzucić swoje warunki.
Kluczowe dla przebiegu pierwszej połowy okazało się dramatyczne zdarzenie z udziałem Ivana Brkicia. Bramkarz Motoru ucierpiał po starciu z napastnikiem gospodarzy i nie był w stanie kontynuować gry. Boisko opuszczał na noszach, a między słupkami pojawił się Gašper Tratnik. Zmiana wymuszona już w 23. minucie wyraźnie wpłynęła na układ sił, bo niemal od razu Katowiczanie wykorzystali zamieszanie w polu karnym. Po nieuporządkowanej akcji najlepiej odnalazł się Marković, który otworzył wynik spotkania i dał GKS-owi prowadzenie 1:0.
Motor odpowiedział jednak bardzo szybko, pokazując, że nie zamierza oddać tego meczu bez walki. W 29. minucie do wyrównania doprowadził Karol Czubak. Napastnik skutecznie wykończył akcję po podaniu Bradly’ego van Hoevena i przywrócił gościom nadzieję na korzystny wynik. W tamtym momencie wydawało się, że lublinianie zdołali opanować kryzys po przymusowej zmianie w bramce i są gotowi wrócić do swojej gry.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do GKS-u Katowice. Zespół gospodarzy przyspieszył, mocniej zaatakował przestrzeń między formacjami Motoru i zaczął stwarzać coraz większe problemy defensywie przyjezdnych. W 39. minucie na listę strzelców wpisał się Bartosz Nowak, który wykorzystał kolejny moment dezorganizacji w ustawieniu Motoru. Katowiczanie nie zwolnili także w doliczonym czasie gry. W 45+3. minucie Marković uderzył po raz drugi, kompletując dublet jeszcze przed zejściem do szatni. Z perspektywy Motoru był to fragment wyjątkowo bolesny, bo z remisu 1:1 zrobiło się 1:3 i przed drugą częścią meczu sytuacja zrobiła się bardzo trudna.
Po przerwie Motor ruszył do odrabiania strat i już chwilę po wznowieniu gry złapał kontakt. W 49. minucie Bartosz Wolski zdobył bramkę na 2:3, przywracając meczowi pełną temperaturę. To trafienie dodało gościom energii, a zespół Mateusza Stolarskiego zaczął coraz częściej gościć pod bramką Dawida Kudły. Motor grał odważniej, wyżej ustawiał pressing i szukał okazji zarówno po akcjach kombinacyjnych, jak i po próbach z dystansu.
W drugiej połowie lublinianie stworzyli sobie kilka sytuacji, które mogły zakończyć się wyrównaniem. Uderzeń próbowali Sergi Samper, Mbaye Jacques Ndiaye i aktywny Bradly van Hoeven, ale bramkarz GKS-u zachował czujność, a gospodarze potrafili przetrwać momenty największego naporu. Motor miał swoje fragmenty przewagi i można było odnieść wrażenie, że trzeci gol dla gości wisi w powietrzu, jednak zabrakło precyzji w finalizacji oraz spokoju w decydujących momentach pod polem karnym rywala.
Warto zwrócić uwagę, że Motor przystąpił do tego spotkania w niepełnym składzie. W wyjściowej jedenastce doszło do jednej zmiany, bo Bradly van Hoeven zastąpił kontuzjowanego Fabio Ronaldo. Poza kadrą pozostawali także Michał Król i Thomas Santos. Z drugiej strony do dyspozycji sztabu szkoleniowego wrócili Marek Bartos i Sergi Samper, którzy wcześniej pauzowali za żółte kartki. Problemy kadrowe nie ułatwiały zadania, a dodatkowy cios w postaci urazu Brkicia tylko skomplikował sytuację Motoru w trakcie meczu.
Statystyki i najważniejsze momenty dobrze oddają charakter tego widowiska. GKS Katowice wygrał 3:2 po dublecie Markovicia i golu Nowaka. Dla Motoru trafiali Czubak oraz Wolski. W protokole znalazło się także sporo kartek. Po stronie gospodarzy żółte kartki zobaczyli Klemenz i Kudła, a w Motorze napomniani zostali Luberecki, Ede, Stolarski i Czubak. To właśnie napastnik gości zakończył spotkanie w najgorszy możliwy sposób, bo w 90+7. minucie obejrzał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. To oznacza, że Motor będzie musiał brać pod uwagę jego absencję w kolejnym meczu, co może być poważnym problemem dla ofensywy zespołu.
Choć w materiale pomeczowym nie pojawiły się bezpośrednie wypowiedzi piłkarzy i trenera, sam przebieg spotkania jasno pokazuje, z jakimi emocjami mierzyły się obie drużyny. Po stronie GKS-u można mówić o skuteczności i wykorzystaniu słabszego momentu przeciwnika. Z kolei Motor może czuć niedosyt, bo mimo straty trzech goli jeszcze przed przerwą po zmianie stron zdołał wrócić do gry i realnie walczył o remis. Taki mecz z jednej strony pokazuje charakter zespołu z Lublina, ale z drugiej boleśnie przypomina, jak duże znaczenie mają detale, koncentracja i organizacja gry w obronie.
Spotkanie odbyło się przy Nowej Bukowej, a na trybunach zasiadło 12 243 widzów. Wśród nich była także liczna grupa kibiców Motoru, którzy przez całe spotkanie głośno wspierali swój zespół. To ważny obrazek, bo mimo porażki drużyna mogła liczyć na mocne wsparcie również na wyjeździe.