MAIL OD CZYTELNIKA: Złamane drzewo na terenie niczyim…
20:00 29-05-2015 | Autor: redakcja
– Witam mam prośbę, ja próbowałem interweniować ale nikt nie przyznaje się do terenu. Przy al. Sikorskiego w stronę al. Solidarności na chodniku od tygodnia leży drzewo, zagradza całkowicie chodnik. Proszę o pomoc bo może jak dziennikarz zadzwoni do kogoś to jakaś reakcja będzie – napisał do nas Czytelnik.
Pomimo, że interweniował w tej sprawie drzewo do dzisiaj leży na chodniku, nikomu nie przeszkadzając. 26 maja wysłaliśmy zgłoszenie problemu do Straży Miejskiej na dwa podane na stronie internetowej maile. Niestety bez odzewu…
Piesi aby ominąć przeszkodę przechodzą po betonowych płytkach na skraju jezdni a matki z wózkami po szosie, wchodząc na pasy ruchu. Przez te kilka kilka dni piesi zdążyli wydeptać ścieżkę na terenie zielonym. Czy ma w tym miejscu dojść do tragedii aby ktokolwiek zareagował?
Jako redakcja wręczamy czerwoną kartkę miejskim służbom – WSTYD!

2015-05-29 19:47:44
(fot. Nadesłane)
gdyby się zwaliło częściowo na jezdnię, to możeeeeeeeee
już ścieżka wydeptana heheh Lublin niedasie TM
Straż miejska miała inne poważniejsze zadanie – trzeba było gnębić kierowców i wydzierać od nich pieniądze – np. pod DSK gdzie stały nikomu niezawadzające samochody przy wyjeździe z osiedla.
Lublin miasto inspiracji 😉 rzygać się chce na tych patałachów
Ok
To jest miejsce montażu przenośnego fotoradaru, to drzewo służy jak naturalne maskowanie 😉
W takiej sytuacji wzywa się straż, ale nie miejską, a pożarną. Tel. 998. Przyjadą i udrożnią chodnik w ciągu 20 minut. No, ale lepiej narzekać…
to obsługę fotoradarów tez dajmy strażakom
Drzew lezy ponad tydzien. A od srody obok upadlo kolejne.
To może postawić jakąś reklamę przy tym chodniku. Zobaczymy czy nie znajdzie się momentalnie jakiś złodziej na kasę za to miejsce.
Brawo prezydent Żuk, aby doczekać PIS-u
Tak jest. Jak PiS dojdzie do władzy to drzewo natychmiast zostanie uprzątnięte, a w jego miejscu stanie pomnik smoleński. Puknij się w główkę. Co ma prezydent Żuk do przewróconego drzewa?
To nie jedyny przypadek „bezradności” służb miejskich. Przed kilku laty w niedzielny, upalny dzień przed biurowcem MPK na alei Kraśnickiej stanął jak jaki mur zepsuty samochód ciężarowy z przyczepą na rzeszowskich rejestracjach, wyładowany żywymi cielakami. Kierowca oddalił się w niewiadomym kierunku w poszukiwaniu pomocy mechaników, a cielęta ryczały z pragnienia. Z kilkoma kolegami, nosiliśmy wodę w plastykowych butelkach i podawaliśmy stojącym bliżej burt zwierzętom. Jednak tylko tym które zdołały się przepchnąć bliżej szpar w burtach samochodu.
Przez kilka godzin dzwoniliśmy do policji, Straży Ochrony Przyrody, do Radia Lublin I Telewizji.
Prawie w centrum niemałego, wojewódzkiego miasta, z pragnienia przez kilka godzin (12 – 21 ) zdychało kilkadziesiąt zwierząt, a nie pomógł NIKT. Tak samo NIKT sie tam nie pojawił, żeby chyba nie słyszeć tych zwierząt
Z kilkudziesięciu cielaków ocalało kilkanaście sztuk, Prawdopodobnie około 1 w nocy podjechał jakiś ciągnik, holownik i ten obóz zagłady na kołach zabrał do Rzeszowa.
A Wy sie tu qur…wa, leżącemu drzewu dziwicie…
każdego ranka niemalże w każdej bramie są całe stada spragnionych kolesi i też im płyny nosisz.