Luka płacowa nie znika. Przedstawiciele władz i wyżsi urzędnicy zarabiają prawie trzykrotnie więcej niż pracownicy wykonujący prace proste
09:16 17-10-2025 | Autor: redakcja
Najszybciej rosną płace u podstaw
Raport GUS „Struktura wynagrodzeń według zawodów za październik 2024 r.” przynosi optymistyczną informację: w porównaniu do października 2022 roku, wynagrodzenia nominalne wzrosły we wszystkich wielkich grupach zawodowych. Nie był to jednak wzrost równomierny. Najwyższy odnotowano w grupie Pracownicy wykonujący prace proste – aż o 33,4%. Znacząco, bo o 33,0%, wzrosły też pensje mężczyzn w grupie Pracownicy usług i sprzedawcy.
Z kolei najwolniej rosły wynagrodzenia w grupie, która i tak zarabia najwięcej – Przedstawiciele władz publicznych, wyżsi urzędnicy i kierownicy. Ich pensje zwiększyły się „jedynie” o 21,0%. Ten trend jest w dużej mierze efektem gwałtownego wzrostu płacy minimalnej, która w analizowanym okresie skoczyła o 42,9%, „podciągając” w górę najniższe wynagrodzenia.
Kobiety wciąż zarabiają mniej niż mężczyźni
Niepokojący, choć niestety przewidywalny, jest wniosek dotyczący różnic w wynagrodzeniach ze względu na płeć. W każdej z dziewięciu wielkich grup zawodów przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto mężczyzn było wyższe niż kobiet. Największe dysproporcje utrzymują się w zawodach zdominowanych tradycyjnie przez mężczyzn. W grupach Robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy oraz Operatorzy i monterzy maszyn i urządzeń mężczyźni zarabiali średnio o 26,8% więcej niż kobiety. Jeszcze większa luka widoczna jest w przypadku wynagrodzeń godzinowych wśród robotników przemysłowych – tam mężczyźni zarabiali o 26,2% więcej na godzinę.
Ciekawym wyjątkiem są Pracownicy biurowi, gdzie mediana wynagrodzeń kobiet jest o 0,2% wyższa niż mężczyzn, oraz Rolnicy, ogrodnicy, leśnicy i rybacy, gdzie kobiety osiągnęły medianę wyższą o 6,5%. Są to jednak jedyne grupy, w których zaobserwowano taką tendencję.
Szczegółowy przegląd zarobków
Według danych za październik 2024 r., przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w poszczególnych grupach przedstawiało się następująco:
- Przedstawiciele władz publicznych, wyżsi urzędnicy i kierownicy: 15 213,78 zł
- Specjaliści: 10 734,04 zł
- Technicy i inny średni personel: 8 701,93 zł
- Pracownicy biurowi: 6 993,97 zł
- Pracownicy usług i sprzedawcy: 5 863,53 zł
- Rolnicy, ogrodnicy, leśnicy i rybacy: 6 264,42 zł
- Robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy: 7 077,30 zł
- Operatorzy i monterzy maszyn i urządzeń: 7 476,61 zł
- Pracownicy wykonujący prace proste: 5 725,36 zł
Dane te pokazują wyraźny podział na „białe kołnierzyki” z zarobkami powyżej średniej krajowej i grupy wykonujące pracę fizyczną lub usługową, których zarobki często oscylują wokół lub nieznacznie przekraczają minimalną krajową.
Mediana ujawnia prawdziwe rozwarstwienie
Warto spojrzeć również na medianę, czyli wartość środkową, która – w przeciwieństwie do średniej – jest mniej podatna na skrajnie wysokie wynagrodzenia nielicznej grupy najlepiej zarabiających. Tutaj różnice również są uderzające.
Mediana dla całej grupy Przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i kierowników wyniosła 12 185,73 zł i była o 28,7% wyższa od mediany w grupie Specjaliści (9 466,17 zł). Porównanie do grupy z najniższą medianą – Pracownicy usług i sprzedawcy (5 281,03 zł) – pokazuje różnicę wynoszącą 6 904,70 zł na korzyść najwyżej opłacanej grupy.
Co istotne, największa rozbieżność między medianą a średnim wynagrodzeniem (aż 19,9%) wystąpiła właśnie wśród wyższych urzędników i kierowników. Oznacza to, że w tej grupie znajduje się stosunkowo niewielka liczba osób z bardzo wysokimi pensjami, które „zawyżają” średnią dla całej kategorii. Z kolei wśród pracowników wykonujących prace proste różnica ta wyniosła jedynie 3,9%, co sugeruje, że ich zarobki są znacznie bardziej jednolite.
Podsumowanie
Raport GUS z października 2024 roku maluje obraz rynku pracy, na którym mimo ogólnego wzrostu płac wciąż utrzymują się głębokie nierówności. Dotyczą one zarówno różnic między zawodami, gdzie elita zarabia niemal trzykrotnie więcej niż osoby u podstawy drabiny zawodowej, jak i utrwalonej luki płacowej między kobietami a mężczyznami. Szybszy wzrost wynagrodzeń w najgorzej opłacanych grupach jest pozytywnym sygnałem, ale wciąż niewystarczającym, by realnie zniwelować wieloletnie dysproporcje. Pełniejszy obraz, uwzględniający charakterystykę pracowników i cechy firm, poznamy dopiero w lutym 2026 roku, kiedy GUS opublikuje szczegółową analizę.
W tej niby upadłej Francji lud już by wyszedł na ulicę i rozwalił wszystko, aż by władza uszy położyła. Polak za to, to taka konstrukcja, że można z nim zrobić wszystko a i tak wytrzyma. Wysokie ceny spożywki, najwyższe koszty hipoteki, marna pensja za wiele godzin ciężkiej pracy której arab nie podejmie, klany oligarchów medycznych gdzie lekarz za dobowy dyżur dostanie tyle ile ktoś na najniższej za miesiąc pracy. Jedni nie mogą mieć mieszkania a inni mają 20 na wynajem no ale jak jest taka dysproporcja zarobków, to o czym my mówimy. Lekarz powie kwalifikacje, ok ale to nie usprawiedliwia zarabiania w miesiąc więcej niż prosty pracownik ma w rok. No ale politycy kochają się otaczać deweloperami i innymi lobby, więc o szaraka nikt się nie upomni. W czasach Solidarności Polacy mieli więcej charakteru, teraz nas wykastrowali i nie trzeba radzieckiego karabinu, ba nawet szczęśliwi z tego powodu jesteśmy. Tu już są takie paradoksy, że biednym wmówili, żeby bronić nie swoich praw a praw milionerów, bo jak chcesz opodatkować wielkie korpo czy miliarderów, to Ci nawrzuca od lewaków chłopak co ma 30 lat i mieszka z rodzicami na 40m2.
Na całym świecie lekarze zarabiają więcej niż przeciętny Smith czy Kowalski. To wiedza powszechna. Nikomu nikt nie broni przebranżowić się, iść na medycynę czy prawo i należeć do „klanu”. Poza tym nie tylko lekarze zarabiają kasę. Znam kilku budowlańców, którzy po zawodówce w latach 80tych pracowali ciężko przez wiele lat, teraz przy wspołpracy z podwykonawcami zarabiają na wykonczeniowce więcej niż lekarz. Stres, użeranie się z podwykonawcami, obawa: zapłaci czy nie, jest podobny jak u ganiającego od szpitala do szpitala neurochirurga, który musiał spędzić 12 lat (łącznie ze specjalizacją) na nauce. Powtórzę: nikt nikomu nie broni otworzyć firmy budowlanej czy iść na studia medyczne. Nie ma ograniczeń wiekowych. I skończy się biadolenie. Polak tylko widzi to co z zewnątrz: dom, wakacje, samochód. Ale nie widzi tego ile trzeba zasuwać na to żeby najpierw zdobyć zdolność na kredyt na to wszystko, a później żeby to utrzymać. Nie wszyscy mają bogatych starych, którzy dadzą wszystko na tacy.
Ile procent dochodu muszą przeznaczać eurooejczycy na wynajem 100m mieszkania?
Niemcy, Francja czy Holandia 20-40 procent dochodu.
Polska pomiędzy 80 a 100.
No ale wiece 20 gospodarka świata.
Wynajmij mniejsze
Według gusowskich statystyk to jest tak: Statystyczny Kowali brutalnie zgwałcił 2 kobiety, a statystyczny Nowak żadnej, ale statystycznie każdy wybzykał jedną.
Więc wg. GUS należałoby osądzić i posadzić obydwóch.
Mogłeś w szkole chodzić na lekcje matematyki, ale wolałeś wagary. Dzisiaj popisujesz się „logiką” chłopka-roztropka. Potem zdziwienie, że trzeba dymać za najniższą krajową, kiedy inni zarabiają jej krotność.
Statystycznie rzecz biorąc ma rację. Przy odrobinie umiejętności w statystyce można wykazać wszystko
Luka płacowa nie znika – dobre bo polskie (!).
Co jest dziwnego w tym, że osoby bez zawodu nie zarabiają tyle co specjaliści? Wspomniani „specjaliści”, to nie muszą być nawet np. medycy po habilitacji, ale nawet o spawacze i mechanicy po długich i kosztownych szkoleniach. Wydźwięk artykułu jest trochę dziwny – to, że lekarze, prawnicy, czy architekci zarabiają więcej od np. sprzątaczy to nic dziwnego – tak jest na całym świecie i często jest to znacznie większa różnica niż wspomniane tu „polskie” 265%. Problemem jest ogólny poziom życia w naszym kraju, ale to już zupełnie inny temat…
Ależ jest to dziwne, bo ci specjaliści są wykształceni na koszt społeczeństwa, przeważnie w państwowych szkołach i uczelniach, czyli takich które sponsorują również ci zarabiający marne grosze.
Pokażcie ile zarabia radny wcislo (specjalnie z malej) za swoje durnowate pomysły. Lubicie go cytować, to macie przykład do porównania. :))
Podziękujcie prezydentowi papieżowi-gangusowi i rządowi kato-żydo-komuno-nacjonalistów
Nic nie stoi na przeszkodzie żeby osoba wykonująca proste prace zdobyła wykształcenie i zarabiała kilkanaście tysięcy
To dalej nie rozwiąże problemu, bo ktoś musi odbierać śmieci z posesji a już widzę jak te firmy płacą ładowaczom po 15 tysięcy. A wyobraź sobie, że ktoś twoich śmieci nie odbierze przez 2 miesięce. Prace to nie tylko obowiązki lekarzy i architektów. Człowiek pracujący uczciwie, nawet mimo małych kwalifikacji powinien swobodnie się utrzymać z pensji a jak ma to zrobić gdy jego 3700 starcza na wynajęcie klitki i opłaty.
Jesteś kowalem własnego losu
Nie. Powtarzasz fałszywe i krzywdzące hasło.
Tak nie może być, bo kto by pracował jakby wszyscy zostali magistrami, inżynierami, czy lekarzami…
Ilość miejsc na zmywakach w Anglii jest też ograniczona !
Ale lepiej siedzieć na dupie i żreć paluchy z zazdrości. Wszyscy ci najbardziej biadolący chcieliby nienarobić się ale zarobić. Zapominają jednak, że stare powiedzenie: ” Bez pracy nie ma kołaczy” jest wciąż na czasie. A praca to także nauka, szkolenia. Ale tego nie wytłumaczysz bo dla większości manna z nieba musi się sypać tonami, a ci chcą leżeć pod palmą i pić drinki. Mentalu nie zmienisz.
U kogo robić, u ciebie co oszukasz na dniówce?
Jeżeli pensje takich urzędników rozną o jedyne ponad 20 % to proszę im te pensje zmniejszyć a nie zwiększać pozostalym. Gospodarka nie nadąża nad wzrostem płac. Jest to sztuczne robienie dobrobytu kosztem ludzi którzy faktycznie pracują
Kobiety zarabiają mniej? Znam firmę w której Pani Prezes zarabia 15x wynagrodzenie pracownika biurowego w tej firmie. To więc jak jest?