06/06/2026
690 680 960

Kobieta z 7 pietra wzywała pomocy, nikt jej nie słyszał. Rzuciła list, na pomoc ruszyli strażnicy miejscy (zdjęcia)

Podczas mycia okien kobieta została uwięziona na 7 piętrze wieżowca. Jej wołania o pomoc nikt nie słyszał. Napisała więc kartkę i rzuciła na ziemię. Przyniosło to skutek.

Do nietypowego zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 12:10 przy ul. Racławickiej w Świdniku. Mieszkająca na 7 piętrze wieżowca kobieta postanowiła umyć okna. W pewnym momencie, na skutek przeciągu, zatrzasnęły się drzwi do pokoju. Na dodatek stojąca na korytarzu drabina przewróciła się w ten sposób, iż całkowicie zablokowała możliwość ich otwarcia.

Uwięziona w pokoju kobieta zaczęła wzywać pomocy. Sąsiadów jednak nie było. Jej krzyków z okna także nikt nie usłyszał z uwagi na wysokość na jakiej się znajdowała. Nie posiadała także przy sobie telefonu, aby móc zadzwonić. Zerwała więc kartkę z kalendarza, na której za pomocą kredki napisała list z apelem o pomoc. Wyrzucony przez okno papier został porwany przez wiatr, jednak ostatecznie przyniósł skutek.

Przechodnie powiadomili o wszystkim strażników miejskich. Ci natychmiast ruszyli na pomoc. Drzwi wejściowe do mieszkania także były zamknięte, a z uwagi, iż kobieta nie wymagała interwencji medycznej, postanowiono ich nie wyważać aby nie dostarczać mieszkance kolejnych problemów.

Kobieta w liście napisała, gdzie pracuje jej córka, więc strażnicy udali się do niej i powiadomili o wszystkim. Ta dysponowała drugim kompletem kluczy, przyjechała na miejsce i uwolniła mamę z zatrzaśniętego pokoju.

fot. Straż Miejska Świdnik

fot. Straż Miejska Świdnik

fot. Straż Miejska Świdnik

fot. Straż Miejska Świdnik

20 komentarzy

  1. Mycie okien – top level.

  2. skoro pokòj był bez klamek może miała tam zostać xD

  3. Trochę kobieta na tym balkonie postała. Do nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów (takich uniemożliwiających przejście chodnikiem) SM przyjeżdża po 4 godzinach. No chyba, że nieprawidłowo zaparkowany samochód uniemożliwia przejazd innemu samochodowi. Wtedy jest w 15-30 minut.

  4. SM lubi takie akcje. Ocieplają swój wizerunek. Na nikogo nie nakładają mandatu, z nikim się nie muszą spierać. W ziemie odpalają auta chętnie, uczestniczą w piknikach, itp.
    Szkoda, że skutecznie nie zajmują się tym, do czego zostali powołani – patrz: wszystkie chodniki i drogi pożarowe w Lublinie zastawione samochodami, a trawniki pokryte psimi odchodami.

    „nie wyważać aby nie dostarczać mieszkance kolejnych problemów” – to też dobre. Dziwne, że w niszczeniu chodników przez parkowanie zbyt ciężkich pojazdów (ponad 2,5 t DMC) SM nie dostrzega problemu. Pieniądze z podatków Pani stojącej na balkonie idą także na naprawę tych chodników.

  5. nasi dzielni strażnicy;)

    • Koniecznie trzeba odznaczyć strażników miejskich. Narażając własne życie pomogli kobiecie. Awans i nagroda pieniężna! A może nawet uścisk dłoni prezydenta Świdnika!
      Zuchy! Zuchy! 🤣

    • Ciekawe czy dostała mandat za zaśmiecanie?

  6. Wieżowiec cudów.
    Jak macie kogoś znajomego ze Świdnika, to zapytajcie o „rotacyjny” 😂🤪😝

    • Kuba a twój ojciec nie był ze Świdnika? 🙂

      • Mój ojciec był ze Stalinogrodu, tak miał w metrykę chrztu wpisane, bo kościół na Śląsku chodził na pasku komunistów, a ojciec urodził się w lipcu 1953.
        W dowodzie miał „Katowice”, ale w kościelnym dokumencie „Stalinogród” 😛

    • Ocena: 0

      Kiedyś szukałem kawalerki w Świdniku i jedna miała atrakcyjną cenę, to dzwonie a to w rotacyjnym i tyle było z biznesu.

  7. Ocena: 0

    Zdolna bestia.

  8. …jeszcze troche i mozna by z tego zrobic scenariusz do kolejnego odcinka Final Destination 😀

  9. list w butelce, dzielny strażak ratujący kobietę z więzy, to takie romantyczne.

  10. to tylko w Hamburgu

    • Ten blok to tak jak miks baraków przy Łukasiewicza, bloku przy Mireckiego, bloków socjalnych na Felinie i mieszkań na Grygowej w Lublinie. Jak się coś dzieje w Chamburku, to najczęściej właśnie tam.
      Choć teraz podobno się już ucywilizowało znacznie… no poza takimi zdarzeniami – jak można się zabarykadować w otwieranym do wewnątrz pokoju, bez „pomocy” kogoś z zewnątrz?