05/06/2026
690 680 960

Kilkadziesiąt metrów hamował, z impetem wbił się w autobus. Groźna kolizja na ul. Wrotkowskiej (zdjęcia)

W środę rano na ulicy Wrotkowskiej w Lublinie doszło do groźnego zdarzenia drogowego. Kierujący pojazdem osobowym uderzył w tył autobusu. Występują duże utrudnienia w ruchu.

Do zdarzenia doszło w środę przed godziną 8.00 na ulicy Wrotkowskiej w Lublinie, za skrzyżowaniem z ulicą Inżynierską, na pasie w kierunku ulicy Diamentowej. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o zderzeniu dwóch pojazdów – auta osobowego oraz pojazdu komunikacji miejskiej.

Na miejscu interweniowała straż pożarna, policja oraz nadzór ruchu MPK. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący pojazdem marki Renault poruszał się ulicą Wrotkowską w kierunku ulicy Diamentowej. Jadąc prawym pasem uderzył w tył autobusu komunikacji miejskiej, który wyjechał z zatoki autobusowej i znajdował się już na pasie ruchu.

Na szczęście w zdarzeniu nikt poważnie nie ucierpiał. Obecnie policjanci prowadzą czynności mające na celu ustalenie szczegółowych okoliczności zderzenia obu pojazdów. Z obecnych informacji wynika, że sprawa tego zdarzenia trafi do sądu, który rozstrzygnie, kto ponosi odpowiedzialność za spowodowanie kolizji. W rejonie zdarzenia występują utrudnienia w ruchu.

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

42 komentarze

  1. Ocena: 6

    Widziałam ten wypadek niestety – wydarzył się ok.7:30. Jadąc na przeciwległym pasie z mojej perspektywy wyglądało to następująco: Kierowca renaulta zjeżdżał z wiaduktu z dużą prędkością, przed nim inne auto, które w ostatniej chwili zmieniło pas na lewy by wyminąć autobus. Renówka nie była w stanie wyhamować i wykonać ten sam manewr.

    • To źle to niestety wyglądało z Pani perspektywy ponieważ to drugie auto było cały czas na lewym pasie i kierowca Renault usilnie chciał wyprzedzić to auto i wbić się przed nie na pas niestety zabrakło mocy wyobraźni i rozumu. Pozdrawiam

      • Ocena: 2

        Bardzo możliwe. Na pewno renówka nie jechała z przepisową prędkością. Dobrze, że nikomu nic się stało. Pozdrawiam

      • Ocena: 0

        Potencjalny morderca i drogowy bandyta. Powinno to byc dodatkowe sankcjonowanie. W tej sytuacji więzieniem. Bo to nie powinno być traktowane jako wypadek ale próba zabójstwa.
        Szkoda, że nie ma woli politycznej aby zająć się tym problemem na poważnie.
        Typ nie powinien mieć uprawnień do kierowania pojazdami. Jeżeli ktoś robi coś takiego w mieście w godzinach szczytu to znaczy, że ma jakieś problemy natury psychicznej i powinien być skirowany na leczenie.

  2. Ostatni sprawiedliwy
    Ocena: 5

    Za duża prędkość! Takim autem z 50 w miejscu by się zatrzymał! A ten 2 co się z nim ścigał uciekł? Przejrzeć monitoring!

  3. Ocena: 4

    Sprawny abs i ślady hamowania?

    • Ocena: -1

      Franiu nie wypuszczenie jak to ty to ekspercie nazywasz to nie jest łamanie przepisu zapytaj prawdziwego eksperta Macieja Kulki.
      Autobus nie ma pierwszeństwa jedynie twoja dobra wola że umożliwisz jemu wyjazd z zatoki

  4. No ciekawe co sąd postanowi. Niby było już na pasie ruchu, ale widać że hamował od początku zatoczki. Z drugiej strony biegli mogą oszacować że jechał 100km/h i będzie lipa dla kierowcy auta

    • Po pierwsze po długości śladów hamowania widać, że nieźle grzał. Po drugie przywalił w tył autobusu co pokazuje, że autobus był już na pasie.
      Nie wiem nad czym się tu zastanawiać? Może tylko czy dzbanowi z renówki zabrać kwity czy tylko wysoki mandat 😉

    • Też jestem bardzo ciekawy finału tej sprawy.

      Te 100km/h nie powinno mieć wpływu – było sporo przypadków wymuszeń na motocyklistach, gdzie moto jechało dużo za szybko po ulicy z pierwszeństwem, a auto wyjeżdżało z podporządkowanej i winny był kierowca auta, bo to, że inny uczestnik ruchu łamie przepisy nie uprawnia do łamania drugiego – wymuszenie, to wymuszenie.

      Tu oczywiście jest całkiem inna sytuacja, zwłaszcza, że w kodeksie są dwa artykuły niezbyt jasno określające kto ma pierwszeństwo w takiej sytuacji: kierowca auta ma W RAZIE POTRZEBY zatrzymać się, a kierowca autobusu może wyjechać po upewnieniu się czy nie spowoduje zagrożenia.

      Prawo o ruchu drogowym Art.18:
      1.  Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię.
      2.  Kierujący autobusem (trolejbusem), o którym mowa w ust. 1, może wjechać na sąsiedni pas ruchu lub na jezdnię dopiero po upewnieniu się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.

      • Ocena: 9

        Sprawa wydaje się prosta. Bo zderzenie miało miejsce sporo za przystankiem. Zanim autobus zacząć wyjeżdżać, to poganiacz był 100-200 metrów przed przystankiem.
        Wystarczy przejrzeć monitoring z poprzednich skrzyżowań, a to sporo powie o temperamencie kierującego. Choć to żaden dowód, to podejrzewam pilną potrzebę defekacji u poganiacza.

      • Ocena: 6

        „to, że inny uczestnik ruchu łamie przepisy nie uprawnia do łamania drugiego” – tak, ale pod warunkiem, że wszystko odbywa się w warunkach w miarę normalnego ruchu. Jeżeli ktoś jedzie 150km/h przez miasto – to nie da się tego uznać za normalną sytuację. Nikt nie byłby w stanie wyjechać z drogi podporządkowanej, gdyby drogą z pierwszeństwem latali 150km/h.

      • Ocena: 0

        No ale kierowcę osobówki obowiązuje 1 punkt. O drugim nawet nie powinien wiedzieć.

        • Niestosowanie się do ustępu 1 art.18 Prawo o ruchu drogowym, gdy prowadzisz samochód a nie autobus/trolejbus to wykroczenie. Ten artykuł obowiązuje jako całość, nie ma wyboru typu albo jedno albo drugie, różnica polega tylko na tym kto jaki prowadzi pojazd i tyle.

      • Zauważ, że tu nie ma wyboru – albo punkt 1 albo punkt 2, bo artykuł obowiązuje jako całość, różnicą jest tylko to kto jakim porusza się pojazdem 😉

  5. Ocena: 4

    Pędził Renówką bo po tej stronie Wrotkowskiej „nie stoją”.

    • Ocena: 0

      Stoja przy byłym Dywizjonie 19BZ w bramie wjazdowej na osiedle. Ale fakt od czasu budowy osiedla znacznie mniej.

  6. Ocena: 3

    Najechanie na tył pojazdu właściwie prawie jednoznacznie definiuje sprawcę.
    Jednak obserwując codzienne zachowanie kierowców MPK, nasuwają się pewne wątpliwości.

  7. Kolejny przepis z dobrą intencją, a wyszło jak zawsze. W naszym społeczeństwie mogą się przyjąć tylko zero jedynkowe przepisy, albo jest pierwszeństwo, albo nie. Pewnie i tak znalazłby się ktoś, kto i tak myślałby inaczej. O czymś jak kultura drogowa, szacunek dla innych na drodze, zasada ograniczonego zaufania, to nie u nas. Poganiacze bydła górą. Art.18 jest wbrew temu co pewnie większość sądzi jest precyzyjny, co do tego kto jak ma się zachować. Ale i tak w Lublinie jest duża poprawa niż jeszcze rok temu. Kulturalny ludzi przybywa. Pamietajmy, płynność ruchu decyduje o tym czy będą korki. A my decydujemy o tej płynności.

    • To niestety źle to wyglądało z Pani perspektywy, ponieważ to drugie auto było cały czas na lewym pasie i kierowca Renault usilnie chciał wyprzedzić to auto i wbić się przed nie na pas, niestety zabrakło mocy, wyobraźni i rozumu. Pozdrawiam

  8. grdogjerohgbho
    Ocena: 2

    ciekawe czy miał kamerkę

  9. Ocena: 2

    Za wolno gonił. Tam to świrują codziennie i wbijają na chama potem przed skrzyżowaniem z Diamentową, często tamując ruch. Na JPII to samo.

  10. Ocena: 2

    Franio na leczenie!