Groźny wypadek w Motyczu, wśród poszkodowanych dziecko. Kierowca nie zauważył znaku stop
19:24 10-06-2026 | Autor: redakcja
Do wypadku doszło w środę, 10 czerwca, w Motyczu w gminie Konopnica. Około godziny 17, na drodze powiatowej prowadzącej od Uniszowic do Wojciechowa, na skrzyżowaniu z drogą do Kozubszczyzny, zderzyły się dwa samochody osobowe: Toyota i Cupra. Na miejscu interweniowały zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policja.
Ze wstępnych ustaleń wynika, iż kierujący Cuprą mężczyzna poruszał się od Kozubszczyzny w kierunku Tomaszowic. Wjeżdżając na skrzyżowanie zignorował znak stop i nawet nie zwalniając, doprowadził do zderzenia z jadącą w stronę Uniszowic Toyotą. Uderzone w bok auto wypadło jeszcze z jezdni.
W wypadku poszkodowane zostały dwie osoby. Jest to kobieta z dzieckiem, które podróżowały Toyotą. Obecnie policjanci prowadzą czynności wyjaśniające. Są utrudnienia w ruchu.
Galeria zdjęć
Nie zauważył czy może codziennie tak jeździł ale tym razem się nie udało…
Pewnie z BMW-io przesiadł się na Cuprę, i myślał że zawsze i wszędzie będzie miał pierwszeństwo.
Tutaj też źle oznakowane skrzyżowanie, jak na rondzie z pniakiem?
Tam zapory powinni postawić. Pełno idiotów z rejestracjami LOP zapierdacza od Lublina do swojej wsi traktując drogę z pierwszeństwem jak obwodnicę, ignorowane są znaki z ograniczeniem prędkości, wyprzedzanie na skrzyżowaniu (nie tym pod Jedliną, a wcześniejszym ze zjazdem na serwisówkę przy wiadukcie ekspresówki) przez idiotów to norma. Wracając do skrzyżowania pod Jedliną – ma ono złą geometrię. To ten sam problem co przy „rondzie z pniokiem” – jadąc właśnie od Konopnicy z góry od chłodni w stronę Motycza – Józefina czy Tomaszowic często zgrywasz się kątowo z pojazdem jadącym właśnie od Uniszowic w stronę kościoła w Motyczu. W efekcie cały samochód na drodze z pierwszeństwem chowa się w słupku pojazdu, który powinien ustąpić pierwszeństwa. W przypadku ronda z pniokiem pojazd jadący po tym rondzie chowa się w słupku pojazdu jadącego po łuku od Al. Solidarności w ul. Mazowieckiego. Tam (zarówno w Motyczu, jak i na rondzie) dlatego jest „STOP”. Zatrzymując się mamy szansę, by ten pojazd wyskoczył z tego martwego punktu.
A realia są takie: jadę drogą z pierwszeństwem więc nie hamuję, bo przecież gość mnie widzi. A on mnie jednak kurde nie widzi. Większość orientuje się dopiero wtedy, gdy na reakcję obydwu stron jest już za późno. A efekty widać. Tu wyjątkowo gość z seata nie miał nic na swoją obronę, bo toitoi jechał z drugiej strony. Ale nieraz stojąc w tym samym miejscu co seat już mam ruszać, gdy nagle zza zakrętu od strony kościoła (czyli skąd toitoi jechał) wypada mi LOPek jadąc jakieś 80 km/h, bo do roboty do Lublina musi zdążyć…
Ok, ciekawe spostrzeżenia. Tylko znak ustąp pierwszeństwa nie zabrania zatrzymania się przed skrzyżowaniem w celu upewnienia się o wolnej drodze. Na rondzie z pniakiem trzeba mieć wyjątkowego pecha, żeby kątowo zgrać 2 auta. Tutaj jest to możliwe.
Aż mu ledy wypadły…
Kierowca nie zauważył znaku stop. No to od teraz już będzie już „zauważał”.
A kto tak dzisiaj by się na STOPie zatrzymywał … przecież za to nie ma kary. Policja woli łapać za prędkość na drodze wybudowanej ze standardami dla 100km/h z poustawianymi znakami ograniczającymi do 60km/h.
Np. wylotówka z Lublina na Warszawę.
po co te rejestracje zakrywacie? ciekawe czy obcy czy miejscowy i przypadkiem zagapił się w tablet na środku samochodu
Niedługo będzie trzeba wam mówić wdech-wydech bo się udusicie taką jesteście tępotą jako społeczeństwo.
Franiu widzisz Pani w dużym samochód chodzie nie ma hamulców,wystarczy że ma pierwszeństwo,to wali na oślep a tu była krzyżówka i przejście, można było zwolnic i stosować szeroką obserwację , mieć nogę w pogotowiu przy hamulcu , jak by kto wymusił
proponuję pouczenie jak dla pedalistów albo broszurka